Reklama

Kiedy wracałam na wieś po latach spędzonych w mieście, w mojej głowie roiło się od wspomnień i obaw. Droga wiodła przez malownicze pola i lasy, ale moja uwaga była skupiona na tym, co miało mnie czekać na miejscu. Wiedziałam, że zobaczę Kasię, moją siostrę, której nie widziałam od dawna, i jej męża Adama – mojego dawnego kochanka. Serce biło mi mocniej na samą myśl o tym spotkaniu. Czy Adam mnie pamięta? Czy wciąż jest między nami to niewypowiedziane napięcie?

Reklama

Gdy wreszcie dotarłam na miejsce, Kasia przywitała mnie z otwartymi ramionami, jakby nic się nie zmieniło. Ale spotkanie z Adamem przypomniało mi, że przeszłość nie była tak daleko, jak chciałam wierzyć.

Chciałam zapomnieć o tym, co było

Kiedy Kasia zniknęła, by przygotować herbatę, zostaliśmy z Adamem sami w salonie. Atmosfera gęstniała od niewypowiedzianych słów.

Nie sądziłem, że kiedykolwiek tu wrócisz – powiedział Adam, przerywając niezręczną ciszę.

– Sama nie wiem, dlaczego to zrobiłam. Może chciałam coś zmienić – odpowiedziałam, unikając jego spojrzenia.

Patrzyłam przez okno na znane mi dobrze pola. Adam podszedł bliżej, jego obecność była prawie namacalna.

– Paulina, wiele się zmieniło, ale... – zawahał się, jakby szukał właściwych słów – ...wydaje się, że niektóre rzeczy pozostają takie same.

– Nie powinno tak być, Adam – odparłam. – To, co było między nami, należy do przeszłości.

Oboje wiedzieliśmy, że to nieprawda. Serce biło mi jak szalone, gdy znowu na niego spojrzałam. Wiedziałam, że jeśli nie opanuję tych emocji, mogą one zniszczyć więcej niż tylko wspomnienia.

Coś nas do siebie ciągnęło

Nie planowaliśmy tego. Przynajmniej tak sobie mówiliśmy. Jednak spotykaliśmy się coraz częściej, w ukryciu, z dala od oczu Kasi i całej wsi. Niby przypadkowe spotkania w lesie czy nad rzeką stawały się naszym rytuałem.

– Paulina, to wszystko jest takie pogmatwane – powiedział Adam, kiedy siedzieliśmy nad brzegiem rzeki, chroniąc się przed upalnym słońcem.

– Wiem, nie mogę tego zrobić Kasi – odpowiedziałam, czując ciężar tych słów. – Ale z tobą... czuję się, jakbym wreszcie była sobą.

Adam wziął moją dłoń, a ja nie miałam siły jej cofnąć.

Nigdy nie przestałem cię kochać, Paulina. Może to nie jest właściwe, ale tak się czuję – wyznał, a ja wiedziałam, że nie jesteśmy w stanie zatrzymać tej lawiny.

Nie mieliśmy pojęcia, że Marek, nasz dawny znajomy, przygląda się nam z daleka, bacznie obserwując każdy nasz krok.

Ktoś nas obserwował

Marek zawsze był osobą, której nie można było lekceważyć. Jego cicha obecność w wiosce przypominała mi duchy przeszłości. Był kimś, kto wiedział o nas wszystko – i teraz zamierzał to wykorzystać.

Pewnego dnia, kiedy szliśmy z Adamem przez las, Marek pojawił się nagle, jakby wyrósł spod ziemi. Jego twarz była pełna zadowolenia, a w oczach błyszczała determinacja.

– Cóż za romantyczna scena – powiedział Marek, rozkładając ręce. – Myśleliście, że nikt się nie dowie? Że znowu możecie robić, co chcecie?

– To nie jest tak, jak myślisz – próbował wyjaśnić Adam, choć dobrze wiedział, że to na nic.

Marek uśmiechnął się szerzej, pokazując nam telefon z nagraniami.

– Tym razem wszyscy poznają prawdę – oznajmił, a jego głos brzmiał jak wyrok.

Nie wiedziałam, że planował ujawnić nasze sekrety na zbliżającej się rodzinnej uroczystości. Nasz czas jednak wydawał się być policzony.

Prawda wyszła na jaw

Rodzinna uroczystość miała być spokojnym, radosnym spotkaniem. Jednak kiedy Marek wstał i przyciągnął uwagę wszystkich zgromadzonych, atmosfera zmieniła się diametralnie. Czułam narastająca panikę, ale nie mogłam nic zrobić.

– Cieszę się, że jesteśmy tu wszyscy razem – zaczął niewinnie, a następnie sięgnął do kieszeni po telefon. – Ale zanim przejdziemy do świętowania, mam coś, co chciałbym pokazać.

Na ekranie telefonu zaczęły pojawiać się zdjęcia i nagrania, które obnażały nasz romans z Adamem. W pomieszczeniu zapanowała grobowa cisza, a każda sekunda zdawała się trwać wieczność.

– Chcieliście żyć w kłamstwie? Teraz każdy wie, co jesteście warci – powiedział Marek z triumfem.

Kasia patrzyła na mnie z niedowierzaniem i bólem w oczach.

– Paulina… Adam… To niemożliwe. Jak mogliście mi to zrobić? – wykrztusiła, a jej głos drżał.

Próbowałam coś powiedzieć, ale żadne słowa nie mogły wyrazić tego, co czułam.

– Kasiu, przepraszam… To nigdy nie miało się wydarzyć – zdołałam wyszeptać, ale czułam, że wszystko wokół mnie się rozpada.

Rodzina podzieliła się na tych, którzy potępiali mnie i Adama, oraz tych, którzy próbowali zrozumieć sytuację.

Nie mogłam tam zostać

Po tym, jak prawda wyszła na jaw, życie w wiosce stało się nie do zniesienia. Kasia nie chciała rozmawiać z Adamem, a ja czułam się jak intruz we własnym domu rodzinnym.

Spotkałam się z Adamem po raz ostatni, na naszej ulubionej polanie.

– Paulina, nie możemy tego tak zostawić – powiedział z determinacją, ale w jego oczach widziałam tylko ból.

– Adam, nie ma już nic do ratowania. Zraniliśmy Kasię, a ja nie mogę dłużej tu być – odpowiedziałam, próbując powstrzymać łzy.

Milczał przez chwilę, wpatrując się w horyzont.

– Nie wyjeżdżaj, Paulina. Może jeszcze możemy to naprawić – prosił, ale oboje wiedzieliśmy, że to niemożliwe.

– Nie, Adam. To koniec – powiedziałam stanowczo, choć serce mi pękało.

Wiedziałam, że muszę odejść, zanim wszystko pogorszy się jeszcze bardziej. Zostawiłam za sobą wszystko – ludzi, których kochałam, i miejsca, które znałam od dziecka.

Słono zapłaciłam za ten romans

Wyjechałam, zostawiając za sobą nie tylko wioskę, ale i życie, które znałam. Nowe miejsce miało być ucieczką, szansą na rozpoczęcie od nowa. Jednak przeszłość ciągle mnie nawiedzała, niczym cień, którego nie mogłam się pozbyć.

Moja siostra próbowała odbudować swoje życie bez męża, choć bolało mnie, że to ja zburzyłam jej świat. Adam również opuścił wieś, próbując znaleźć miejsce, gdzie mógłby zacząć od nowa bez piętna naszego skandalu.

Marek, zrealizowawszy swoją zemstę, pozostał samotny, ale z poczuciem, że jego plan się powiódł. Może i czuł triumf, ale ja wiedziałam, że prawda, którą ujawnił, zniszczyła nie tylko mnie i Adama, ale i jego samego.

Patrzyłam na zachód słońca, stojąc na werandzie nowego domu, i próbowałam poczuć ulgę. Przyszłość była niepewna, a wspomnienia nie chciały mnie opuścić. Wiedziałam, że zaczynam nowy rozdział, ale ciężar przeszłości zawsze będzie gdzieś obok.

„Prawda zawsze znajdzie sposób, by wyjść na jaw”, pomyślałam. „Ale czasem jej cena jest zbyt wysoka – niszczy wszystko, co było budowane przez lata”. Mimo wszystko miałam nadzieję, że gdzieś, kiedyś, uda mi się znaleźć spokój, choć przeszłość na zawsze pozostanie częścią mnie.

Paulina, 30 lat

Reklama

Czytaj także:
„Kochałam życie singielki i nie chciałam grzebać się w pampersach. Gdy zaszłam w ciążę, zawarłam układ pozornie idealny”
„Przygarnęłam teściową do domu, a ona zamieniła go w chlew. Jędza udaje, że wynoszenie śmieci jest poniżej jej godności”
„Mąż nalegał na przeprowadzkę, a ja się zgodziłam. Żył jak pączek w maśle, bo piętro wyżej mieszkała jego kochanka”

Reklama
Reklama
Reklama