„Walentynki miały być świętem miłości, a przyniosły rozczarowanie. Na kolacji przy świecach poczułam gorzki smak zdrady”
„Nigdy nie miałam szczęścia do romantycznych gestów, ale od kilku miesięcy byłam z Kubą i liczyłam, że tym razem będzie inaczej. Marzyłam o zaskoczeniu, o czymś, co sprawi, że na nowo uwierzę w prawdziwą miłość. Przez tygodnie snułam wizje idealnej randki, choć codzienność z Kubą daleka była od ideału”.

- Redakcja
Walentynki zawsze wywoływały u mnie emocje – i te dobre, i te złe. Nigdy nie miałam szczęścia do romantycznych gestów, ale od kilku miesięcy byłam z Kubą i liczyłam, że tym razem będzie inaczej. Marzyłam o zaskoczeniu, o czymś, co sprawi, że na nowo uwierzę w prawdziwą miłość. Przez tygodnie snułam wizje idealnej randki, choć codzienność z Kubą daleka była od ideału. Czułam się przy nim kochana, a jednak w środku tlił się niepokój, że coś jest nie tak, jak być powinno. Sygnały były subtelne, prawie niewidoczne, ale nie umiałam ich zignorować. Tego dnia jednak starałam się myśleć pozytywnie – miałam świętować święto zakochanych. Nie przewidziałam, że przeżyję prawdziwe trzęsienie ziemi, które na zawsze zmieni moje spojrzenie na związek i zaufanie do ludzi.
Bądź gotowa na małe świętowanie
Walentynkowy poranek obudził mnie aromatem świeżo zaparzonej kawy. Kuba, jakby nigdy nic, krzątał się po kuchni, nucąc jakąś wesołą melodię. Zerknęłam na zegarek i westchnęłam – musiałam się zbierać do pracy, ale tego dnia nie chciałam się spieszyć. Liczyłam na choćby małą niespodziankę, coś więcej niż kwiatek z kiosku. Usiadłam przy stole i spojrzałam na niego, próbując wychwycić w jego oczach tę iskrę, która przekona mnie, że ten dzień będzie wyjątkowy.
– Co tak patrzysz? – zaśmiał się Kuba, podając mi filiżankę. – Wiesz, jaki dziś dzień?
– Podobno najromantyczniejszy w roku – odpowiedziałam, siląc się na żartobliwy ton.
– Zobaczysz, jeszcze cię zaskoczę – rzucił, mrugając porozumiewawczo. – Wieczorem bądź gotowa na małe świętowanie.
Poczułam ulgę, ale i zaskoczenie – rzadko przejmował inicjatywę. Przez cały dzień w pracy myślałam o tym, co wymyślił. Przyjaciółki dopytywały, gdzie idziemy i czy się spodziewam pierścionka. Śmiałam się, nie chcąc wyjść na naiwną. Prawda była taka, że marzyłam o czymś, co da mi pewność, że z Kubą warto wiązać przyszłość. Nie mogłam przewidzieć, jak bardzo się pomylę.
Wyjątkowy wieczór
Wróciłam do domu po pracy w lekkim stresie, bo Kuba kazał mi być gotową na „coś wyjątkowego” o 19. Otworzyłam szafę, dłużej niż zwykle zastanawiając się nad sukienką. Zdecydowałam się na czerwoną, która zawsze dodawała mi odwagi. Kiedy zeszłam do salonu, Kuba już czekał – był elegancko ubrany, w rękach trzymał bukiet róż i delikatnie się uśmiechał.
– Wow, wyglądasz niesamowicie – powiedział, podając mi kwiaty. – Jesteś gotowa?
Pokiwałam głową, a serce biło mi mocniej. W samochodzie prawie się nie odzywał, co nie było do niego podobne. Zatrzymaliśmy się pod niedużą, klimatyczną restauracją na obrzeżach miasta. Weszliśmy do środka – był półmrok, świeczki, cicha muzyka. Usiedliśmy przy stoliku pod oknem.
– Mam nadzieję, że to będzie dla nas wyjątkowy wieczór – powiedział Kuba, zerkając na mnie z uśmiechem.
Kelnerka podała nam menu. Spojrzałam na Kubę i zaczęłam w skupieniu wybierać danie. Chciałam, żeby nasz wspólny wieczór trwał jak najdłużej. Wtedy jeszcze nie przeczuwałam, tego co się za chwilę wydarzy.
Mam ci trochę do powiedzenia
Byłam skupiona na jedzeniu, gdy nagle do sali weszła młoda kobieta. Zatrzymała się przy naszym stoliku, spojrzała na Kubę, złapała dodatkowe krzesło i bez słowa usiadła naprzeciwko mnie. Miałam wrażenie, że powietrze na chwilę zamarło.
– Cześć Kuba – powiedziała spokojnie, choć w jej głosie pobrzmiewał chłód.
Kuba zrobił wielkie oczy.
– Co, nie przywitasz się ze mną? – zwróciła się do niego.
– Co ty tu robisz? – wymamrotał.
– Jestem Sandra – podała mi dłoń. – Mam ci trochę do powiedzenia.
Patrzyłam na nich w milczeniu. Serce waliło mi jak młotem. Zrozumiałam, że nie jestem bohaterką romantycznej opowieści, a uczestniczką dziwnego spektaklu. Próbowałam złapać oddech, ale dłonie miałam lodowate.
– Nie martw się, nie przyszłam tu robić scen na cały lokal, ale musisz coś wiedzieć – rzuciła Sandra z wymuszonym uśmiechem.
Chciałam uciec, ale nie potrafiłam ruszyć się z miejsca.
Walentynki zamieniły się w koszmar
Sandra patrzyła na mnie z wyraźną ciekawością, ale i z jakimś rodzajem współczucia. Przez dłuższą chwilę nikt nie odzywał się ani słowem. W końcu to ona przełamała ciszę.
– Chciałabym, żebyś dowiedziała się ode mnie, a nie od przypadkowych osób – zaczęła, poprawiając włosy. – Kuba przez ostatnie miesiące spotykał się nie tylko z tobą.
Spojrzałam na Kubę, czekając, że zaprzeczy, wyśmieje absurd tej sytuacji, powie, że to żart. On jednak tylko spuścił wzrok i bawił się serwetką. Wiedziałam, że Sandra mówi prawdę.
– Dziś z tobą świętuje walentynki, a jeszcze wczoraj pisał, że kocha tylko mnie. Co Kubuś, może mam pokazać wszystkie smsy? – zapytała z ironią w głowie.
On siedział jak wryty. W końcu podniósł wzrok. W jego oczach nie było już pewności siebie, którą znałam.
– Nie chciałem was skrzywdzić. Myślałem, że jakoś się z tego wyplączę. Przepraszam, naprawdę.
– Przepraszasz? – powtórzyłam szeptem, nie wiedząc, czy się śmiać, czy płakać.
Czułam, jak powoli odpływa ze mnie cała energia. Moje idealne walentynki zamieniły się w koszmar. Siedzieliśmy tak we trójkę, każdy ze swoimi myślami, próbując znaleźć wyjście z tej absurdalnej sytuacji.
Już nie mam tu czego szukać
Cisza, która zapadła, była cięższa niż cokolwiek, co do tej pory przeżyłam. Zdałam sobie sprawę, że stałam się jedną z tych kobiet, które zawsze wyśmiewałam w serialach – naiwną, oszukaną, siedzącą naprzeciwko „tej drugiej” i faceta, który udaje skruchę. Patrzyłam na Kubę, który jeszcze niedawno wydawał mi się najbliższą osobą, a teraz nie umiał spojrzeć mi w oczy. Sandra wyglądała, jakby ta scena była dla niej niemal codziennością.
– Nie wiem, czego oczekujesz, Kuba – powiedziałam w końcu, z trudem hamując drżenie głosu. – Chcesz, żebyśmy razem się nad tobą ulitowały?
– Chciałem to zakończyć… – wymamrotał.
– To się udało, gratuluję – przerwała mu Sandra, która nie kryła rozczarowania. – Zdziwiony? Myślałeś, że żadna się nie dowie? Że możesz klękać przed dwiema naraz, a one będą wierzyć w każde twoje słowo?
Kuba po raz pierwszy tego wieczoru wydawał się naprawdę bezradny. Przez chwilę wydawało mi się, że zaraz padnie na kolana – nie z miłości, lecz z desperacji. Wstałam powoli, biorąc ze sobą torebkę.
– Zostańcie sobie, ja już nie mam tu czego szukać – rzuciłam cicho. – W walentynki miałam dostać miłość, dostałam prawdę. Czasem to dużo więcej, niż człowiek się spodziewa.
Wyszłam, zostawiając za sobą niedokończoną kolację i wszystko, co przez chwilę wydawało mi się prawdziwe.
Przez chwilę naprawdę wierzyłam w szczęście
Nie pamiętam, jak wróciłam do domu tamtego wieczoru. Przez okno samochodu świat wydawał się zamazany, jakbym patrzyła na niego z innej rzeczywistości. Walentynki miały być dniem, kiedy ktoś padnie przede mną na kolana z miłości – nie dlatego, że próbuje coś naprawić, nie z powodu strachu przed prawdą. Gdy przekroczyłam próg mieszkania, poczułam pustkę. Najbardziej bolało to, że przez chwilę naprawdę wierzyłam w szczęście, które ktoś mi obiecał, nawet jeśli od początku czułam, że coś się nie zgadza.
Telefon milczał. Żadnych przeprosin, żadnych wyjaśnień. Może to i lepiej. Przez kilka dni unikałam kontaktu z ludźmi, nie odbierałam wiadomości od znajomych, którzy pytali o walentynkowy wieczór. Wstydziłam się, że dałam się nabrać na słowa i gesty, które były kopiowane – nie tylko dla mnie. Po tygodniu przyszła wiadomość od Sandry. Krótkie: „Mam nadzieję, że też już nie musisz udawać przed sobą, że wszystko było w porządku”. Odpisałam tylko: „Dzięki. Lepiej się dowiedzieć, niż żyć w kłamstwie”.
Zostały mi wspomnienia tamtych kilku godzin, które przewróciły mój świat. Dziś patrzę na siebie w lustrze z większą czułością. Miłość do siebie okazała się najlepszym, choć gorzkim prezentem, jaki mogłam dostać.
Oliwia, 31 lat
Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.
Czytaj także:
- „Chciałam dostać perfumy na walentynki. W pudełku z prezentem znalazłam jednak drogą niespodziankę”
- „Spotkałam miłość na przystanku. Magia walentynek dogoniła w mnie w szarej codzienności”
- „Bukiet róż na walentynki trochę mnie zaskoczył. Od lat jestem singielką, więc to nie moje święto”

