„W Dzień Babci wnuczka przyniosła kwiaty i listę potrzeb. Sama ją przyzwyczaiłam do kopert z pieniędzmi”
„– Nie… To ja nie powinnam była tak... – urwała. – Wiesz, u mnie w głowie to było takie naturalne. Że jak mam kłopot, to dzwonię do babci. Ale nie pomyślałam, że mogę cię ranić”.

Wstaję jak co dzień o siódmej, choć nie mam po co się spieszyć. Kawę parzę z przyzwyczajenia, nie dlatego, że ją lubię – od jakiegoś czasu jakoś mi nie smakuje. Siadam w fotelu przy oknie, ten sam widok: pusta ulica, gołe drzewa, ślady po śniegu. Dziś Dzień Babci. Kiedyś Zbyszek zawsze mi składał życzenia „w imieniu wnuczki” i wręczał kwiaty. Potem wpadała Kasia – z laurką, z buziakiem, z rysunkiem. Pachniała klejem i mówiła: „Babuniu, daj sernika!”. A ja piekłam, jak głupia. Do dziś piekę. Mam sernik w lodówce, czeka.
Zadzwonił telefon. Zosia, sąsiadka z naprzeciwka.
– Marysiu, twoi już byli? – zapytała.
– Nie. Pewnie przyjdą po południu – skłamałam.
– U mnie wnuczka napisała SMS-a: „sto lat, babciu”. I tyle. Kiedyś to było inaczej, prawda?
Nie odpowiadam. Zastanawiam się, czy naprawdę trzeba kogoś uczyć wdzięczności. Czy może ja sama ją rozpieściłam? Dawaniem. Kasia dostawała ode mnie koperty na wszystko – na kurtkę, na wyjazd, na wynajem. Zawsze. Może pomyliłam miłość z pomocą. A może jedno i drugie? Dziś chciałabym tylko, żeby przyszła. Bez listy potrzeb. Tylko z uśmiechem. Jak kiedyś.
Wnuczka miała interes
Zadzwoniła dopiero po siedemnastej. Z głosem zadyszanym.
– Babciu, będę za dziesięć minut! – rzuciła szybko. – Marzę o twoim serniku!
Zabrzmiało to ładnie. Prawie się ucieszyłam. Zaparzyłam drugą kawę, rozstawiłam talerze, nawet śmietanę ubiłam, choć nie była potrzebna. Kasia wpadła – kurtka niedopięta, torba z laptopem przewieszona przez ramię, w ręku bukiet czerwonych tulipanów.
– Wszystkiego najlepszego, babciu! – cmoknęła mnie w policzek. – Kupiłam po drodze, ledwo zdążyłam, bo korek przy rondzie…
Usiadła przy stole, wyjęła telefon i zaczęła scrollować.
– To co u ciebie, Kasiu? – zagadnęłam, siadając naprzeciwko.
– A wiesz, jak to jest… Studia, praca, trochę za dużo wszystkiego. Ale jakoś się ogarniam.
Nie jadła sernika. Przewijała coś na ekranie.
– Zjesz chociaż kawałek? – zapytałam cicho.
– Zaraz babciu. Ale… – i wtedy sięgnęła do torby – zrobiłam sobie taką małą listę rzeczy, które by mi się przydały. Wiesz… jakbyś mogła pomóc. Tak jak kiedyś. Tylko jak nie, to luz.
Podała mi kartkę. Kurs angielskiego. Nowy telefon. Część na wynajem w Krakowie.
– Kasiu… – odezwałam się po chwili. – Nie chcesz chociaż pogadać chwilę?
– Ale babciu, przecież gadamy – rzuciła, nie patrząc mi w oczy.
Zabolało. Nie kartka, nie kwiaty. Ta obojętność. Jakbyśmy się zamieniły rolami: ja czekająca, ona – zbyt zajęta, by zostać.
Płaciłam za obecność?
Zadzwoniłam do Iwony wieczorem. Musiałam. Gdy zamknęły się za Kasią drzwi, poczułam się, jakby mnie ktoś okradł. Nie z pieniędzy. Z czegoś ważniejszego.
– Mamo, coś się stało? – odebrała po kilku sygnałach.
– Tak. Była Kasia – powiedziałam.
– A, tak. Mówiła, że wpadnie. Miło, że pamiętała.
– Miło? – parsknęłam. – Przyniosła kwiaty i listę życzeń. Jak do świętego Mikołaja. A sernika ledwo spróbowała, choć tak na niego czekała.
Po drugiej stronie zapadła cisza.
– No ale mamo… Przecież zawsze jej dawałaś. Na angielski, na laptopa, na wszystko. To czemu teraz cię to dziwi?
– Bo ja myślałam, że to było „pomagam”, a nie „płacę za obecność”.
– Mamo, nie przesadzaj – Iwona westchnęła. – Kasia ma trudny czas. Studia, wynajem, praca. Po prostu się pogubiła.
– A ty jej w tym pomogłaś. Przez lata. Milcząc, gdy przychodziła po kopertę. Nigdy nie powiedziałaś: „wystarczy”. To ja wszystko.
– Bo ty chciałaś! Sama się rwałaś do pomocy! – Iwona podniosła głos. – A teraz masz pretensje?
– Tak, mam. Bo wychowałyśmy dziewczynę, która myśli, że uczucia można opłacić. Że za kwiaty i uśmiech dostanie przelew.
– Mamo… – zaczęła ciszej. – Nie sądziłam, że aż tak cię to boli.
– Bo ty nigdy nie zapytałaś, jak się z tym czuję.
Nie powiedziała nic więcej. A ja po raz pierwszy pomyślałam, że zawiodłyśmy ją obie – każda na swój sposób.
Kiedyś było inaczej
Późnym wieczorem wyciągnęłam z szuflady stare pudełko po czekoladkach. W środku – rysunki, laurki, kartki z Dnia Babci sprzed lat. „Babciu, kocham cię bardzo mocno, Kasia.” Literki krzywe, ale serce prawdziwe.
Z każdą kartką coś we mnie miękło. Tu kwiatek wycięty z papieru, tam domek z kotem. A tu – zdjęcie, na którym Kasia siedzi u mnie na kolanach, ubrana w żółty sweterek. Ja się śmieję. Ona też. Pamiętam ten dzień. Upiekłyśmy razem naleśniki. Teraz nawet nie spojrzała na sernik.
„Może to ja się zmieniłam?” – pomyślałam. Może stałam się zbyt łatwa do przewidzenia, zbyt dyspozycyjna. Przecież zawsze byłam „ta dobra babcia, co pomoże”. Jak automat. Wystarczyło zadzwonić. Nigdy nie powiedziałam „nie”.
Zbyszek by się nie zgodził. On zawsze mówił: „Daj tyle, żeby jej nie rozpieścić.” A ja? Ja chciałam wynagrodzić jej wszystko – rozstanie Iwony z mężem, samotne święta, brak ojca. Chciałam być schronieniem. Może nawet chciałam, żeby mnie bardziej kochała.
Przytuliłam pudełko do piersi.
– Co zrobiłam nie tak, Zbyszku? – wyszeptałam.
Napisałam, co myślę
Rano długo siedziałam przy stole, wpatrując się w pusty kubek po kawie. Później wyciągnęłam papeterię – po raz pierwszy od lat. Zawsze było szybciej: przelew, wiadomość, telefon. Ale dziś chciałam napisać własnoręcznie list.
„Moja droga Kasiu,” – zaczęłam. – „Dziękuję za wizytę w Dzień Babci. Dziękuję za kwiaty. Za pamięć. Ale chciałabym ci też coś powiedzieć… coś, co długo we mnie siedziało, a na co nie starczyło mi odwagi wcześniej.”
Pisałam powoli, starannie, jakby od staranności miało zależeć, czy mnie zrozumie.
„Wiem, że życie teraz jest trudne. Sama byłam młoda, miałam dziecko, męża, kredyt, stres. Ale to, co mnie martwi, nie mieści się w Excelu. Martwi mnie nasze serce. Nasze – bo moja miłość do ciebie nie zniknęła. Ona po prostu trochę zabolała.”
Zawahałam się. Ale nie mogłam tego zostawić.
„Nie chcę, żebyś przychodziła do mnie z listą potrzeb. Chcę, żebyś przychodziła, bo chcesz. Bo tęsknisz. Bo pamiętasz zapach mojego sernika, a nie tylko numer konta.”
Złożyłam list, włożyłam do koperty. Nie było w środku pieniędzy – pierwszy raz od dawna. Tylko słowa. Wysłałam list i wróciłam do domu ze ściśniętym gardłem. Nie wiem, czy się obrazi. Nie wiem, czy zrozumie. Ale wiem, że musiałam to zrobić. Po raz pierwszy od lat nie kupowałam miłości. Napisałam do niej jako babcia – nie bankomat.
Wnuczka mnie przeprosiła
Zadzwoniła kilka dni później. Wieczorem. Gdy usłyszałam dzwonek, serce mi przyspieszyło. „Kasia” – pokazał ekran. Odebrałam z wahaniem.
– Babciu… Przeczytałam – powiedziała cicho.
Nie wiedziałam, co powiedzieć. Milczenie zadrżało między nami.
– Przepraszam – dodała po chwili. – Nie wiedziałam, że tak to wygląda z twojej strony.
– Bo nigdy ci nie powiedziałam – odparłam spokojnie. – Zawsze dawałam. Może za dużo.
– Nie… To ja nie powinnam była tak... – urwała. – Wiesz, u mnie w głowie to było takie naturalne. Że jak mam kłopot, to dzwonię do babci. Ale nie pomyślałam, że mogę cię ranić.
– Wiesz, że cię kocham, Kasiu – powiedziałam. – Tylko chciałabym, żebyś czasem przyszła, bo tęsknisz, a nie po pieniądze.
Znowu cisza. Tym razem mniej ciężka.
– Mogę przyjechać w weekend? – zapytała. – Po prostu. Bez listy. Może posiedzimy? Obejrzymy coś razem?
Uśmiechnęłam się. Delikatnie. Z ulgą.
– Będzie sernik – powiedziałam. – Ale tym razem ty go zrobisz.
– Umowa stoi – zaśmiała się lekko.
Rozłączyłyśmy się. Usiadłam na fotelu i długo patrzyłam przez okno. To nie była naprawiona relacja. Jeszcze nie. Ale pierwszy raz od dawna poczułam, że jest nadzieja.
Maria, 73 lata
Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.
Czytaj także:
- „Dzień Babci spędziłam samotnie, bo wnuczka kocha mnie tylko, gdy mam pieniądze. Płakałam przez cały tydzień”
- „W Dzień Babci i Dziadka mam ochotę zamknąć dom na 4 spusty. Mam dość udawania, że cieszę się z tandety i czekoladek”
- „Kolejny Dzień Babci znów spędzam sama w kapciach przed telewizorem. Niedługo całkiem zapomnę, jak wygląda mój wnuk”

