„Teściowa zagląda mi do sypialni i do portfela. To moja prywatna sprawa, na co wydaję ciężko zarobione pieniądze”
„Wiedziałam, że jeśli wejdę z nią w dyskusję, skończy się to awanturą, a Jacek znów będzie musiał wybierać między żoną a matką, czego szczerze nienawidził. Kiedy mąż wyszedł do garażu, atmosfera zgęstniała”.

Tamten sobotni poranek miał być leniwy. Marzyłam o kawie wypitej w piżamie, o scrollowaniu wiadomości w telefonie i może, jeśli starczy czasu, o wspólnym śniadaniu z Jackiem bez pośpiechu. Niestety, moje marzenia rozwiały się dokładnie o ósmej trzydzieści, kiedy w zamku zazgrzytał klucz.
Wpadła bez zapowiedzi
Tylko jedna osoba poza nami miała komplet kluczy do naszego mieszkania i tylko jedna osoba uważała, że sobota rano to doskonały czas na niezapowiedzianą wizytę gospodarczą. Teściowa weszła do przedpokoju jak generał wkraczający na zdobyte terytorium. W jednej ręce dzierżyła siatkę z domowymi przetworami, w drugiej – co zmroziło mi krew w żyłach – własny zestaw ściereczek z mikrofibry.
– Dzień dobry, śpiochy! – zawołała, choć w jej głosie nie było ani grama serdeczności, raczej wyrzut. – Wiosna za pasem, a okna u was szare jak ta dzisiejsza pogoda. Przyszłam pomóc, bo wiem, że ty, Ewelinko, pewnie nie masz głowy do domu.
To była jej stała śpiewka. Moja praca w korporacji była dla niej czymś abstrakcyjnym i, w jej mniemaniu, mało istotnym w porównaniu z prowadzeniem domu. Jacek wyłonił się z łazienki, przecierając oczy ręcznikiem.
– Cześć, mamo – mruknął, całując ją w policzek. – Nie musisz nam sprzątać, damy radę.
– Dacie radę? – zaśmiała się krótko, odwieszając płaszcz. – Widziałam pajęczynę w rogu w salonie, jak byłam tu we wtorek. Nie ma się co unosić honorem, matka pomoże. Zresztą ty masz dzisiaj pomóc ojcu przy samochodzie, pamiętasz?
Wzięła się za porządki
Spojrzałam na męża z wyrzutem. Zapomniał mi powiedzieć. Znowu zostałam sama na polu bitwy. Jacek wzruszył ramionami, posyłając mi przepraszające spojrzenie, i poszedł do kuchni robić kawę, zostawiając mnie sam na sam z żywiołem.
Przez pierwsze dwie godziny starałam się być idealną synową. Potakiwałam, kiedy krytykowała mój sposób układania naczyń w zmywarce. Nie odezwałam się słowem, gdy przestawiła kwiatki na parapecie, twierdząc, że mają za mało światła. Moja strategia polegała na minimalizowaniu strat. Wiedziałam, że jeśli wejdę z nią w dyskusję, skończy się to awanturą, a Jacek znów będzie musiał wybierać między żoną a matką, czego szczerze nienawidził. Kiedy mąż wyszedł do garażu, atmosfera zgęstniała.
– Ewelina, powiedz mi szczerze, czy wy w ogóle coś odkładacie? – zapytała nagle, polerując lustro w przedpokoju.
Pytanie o finanse. Klasyk.
– Oczywiście, mamo. Spłacamy kredyt, płacimy rachunki, coś tam zawsze zostaje – odpowiedziałam wymijająco.
Kontrolowała nas
– Bo wiesz, Jacek wspominał, że chcielibyście w przyszłym roku zmienić samochód. A to są koszty. Życie jest drogie, a młodzi teraz tak lekko wydają pieniądze. Kawki na mieście, jedzenie na wynos… To są tysiące złotych rocznie wyrzucone w błoto.
Zarabiałam naprawdę dobrze, lepiej niż Jacek, choć nigdy głośno o tym przy niej nie mówiliśmy. Moje „kawki na mieście” były często spotkaniami biznesowymi, a jedzenie na wynos ratowało nas, gdy wracaliśmy do domu po osiemnastej, wykończeni psychicznie.
– Staramy się żyć oszczędnie – skłamałam, bo to słowo było kluczem do jej serca.
– No mam nadzieję – mruknęła. – Dobra, kuchnia zrobiona. Wezmę się za sypialnię, trzeba przebrać zimowe rzeczy i wyciągnąć lżejsze.
Sypialnia to była moja strefa prywatna. Moja twierdza. A w szafie wisiało coś, czego teściowa absolutnie nie powinna zobaczyć.
– Nie trzeba! – krzyknęłam, zagradzając jej drogę. – Naprawdę, mamo, poradzę sobie z ubraniami. To osobiste rzeczy.
Otworzyła szafę
Spojrzała na mnie podejrzliwie. Jej oczy zwęziły się.
– Osobiste? Przed matką masz tajemnice? Ja Jackowi pieluchy zmieniałam, a twoje gacie mnie nie interesują. Chcę tylko posegregować kurtki i swetry, żebyście mieli porządek. Dlaczego tak się denerwujesz?
Byłam w kropce. Jeśli będę protestować dalej, uzna, że mam tam bałagan albo coś nielegalnego. Weszła do sypialni i od razu otworzyła szeroko drzwi szafy przesuwnej. Zaczęła wyrzucać na łóżko swetry Jacka, komentując, że są zmechacone i powinnam kupić golarkę do ubrań. Stałam w progu, nerwowo skubiąc skórkę przy paznokciu. Czułam się jak intruz we własnym domu. Wszystko szło w miarę gładko, dopóki nie przeszła na moją stronę szafy.
– O, a tu co tak ciasno? – mruknęła, przesuwając wieszaki z impetem. – Po co ci tyle tych szmatek? Połowy pewnie nie nosisz. Trzeba to oddać dla biednych albo sprzedać.
Jej ręka zatrzymała się na jedynym pokrowcu w całej szafie, który skrywał mój ostatni, największy grzech.
– A to co? Jakaś garsonka? – zapytała i zanim zdążyłam zareagować, pociągnęła za zamek błyskawiczny.
Dosłownie oniemiała
Sukienka była przepiękna. Wyglądała jak milion dolarów i niestety, kosztowała też niemało. Kupiłam ją dwa tygodnie temu. To był impuls, nagroda za awans, o którym nikomu jeszcze nie powiedziałam, nawet Jackowi, bo czekałam na odpowiedni moment. Chciałam ją założyć na firmową galę w przyszłym miesiącu.
Teściowa wyjęła sukienkę z szafy. Materiał zaszeleścił, a potem zapadła cisza. Ciężka, oskarżycielska cisza. Wzrok teściowej powędrował niżej, tam, gdzie przy rąbku wciąż dyndała papierowa metka. Cena nie była oderwana. Widniała tam czarno na białym: 1200 złotych.
– Tysiąc… dwieście… złotych – przeczytała powoli, sylabizując każde słowo, jakby uczyła się nowego, obcego języka. Odwróciła się do mnie gwałtownie, trzymając sukienkę jak dowód zbrodni. – Czy tyś oszalała?
– To na ważną okazję… – próbowałam się tłumaczyć, czując, jak policzki palą mnie żywym ogniem.
– Jaka okazja jest warta takich pieniędzy?! – przerwała mi bezceremonialnie. – Wy macie kredyt! Chcecie remontować łazienkę! Jacek zaharowuje się w tej firmie transportowej, wraca z bólem kręgosłupa, a ty co? Rozpuszczasz jego pieniądze na fanaberie?
Oskarżała mnie
Te słowa uderzyły mnie mocniej niż cokolwiek innego. Zawsze tak było. W jej oczach to Jacek utrzymywał dom, a ja byłam tylko dodatkiem, który wydaje.
– To są też moje pieniądze – powiedziałam stanowczo.
– Twoje, jego, to są pieniądze wspólne! – teściowa machała sukienką, jakby chciała odpędzić złe duchy. – Jak ty możesz mu spojrzeć w oczy? Ukrywasz przed nim zakupy? Tak się buduje małżeństwo? Na kłamstwie i rozrzutności? Mój syn sobie od ust odejmuje, w starych butach chodzi, żebyście mieli na nadpłatę kredytu, a paniusia kupuje kiecki z jedwabiu!
Czułam, jak narasta we mnie bunt. Teraz przekroczyła granicę. Weszła do mojej sypialni, grzebała w moich rzeczach i oceniała moje wybory, nie mając pojęcia o rzeczywistości.
– Nie ukrywałam tego – skłamałam.
– Akurat! Z metką wisi! Pewnie czekałaś, aż zapomnisz, że kupiłaś, żeby potem powiedzieć „a, to stare, z wyprzedaży”. Znam te numery – prychnęła pogardliwie. – Jacek musi o tym wiedzieć. Zaraz do niego zadzwonię.
Postawiłam granicę
Sięgnęła po telefon leżący na komodzie. Mogłam pozwolić jej zniszczyć mój spokój albo wreszcie postawić granicę.
– Odłóż telefon, mamo – powiedziałam głosem, którego sama nie poznałam. Był zimny i twardy.
Zamarła z palcem nad ekranem. Spojrzała na mnie ze zdziwieniem, jakby pluszowy miś nagle wyciągnął pazury.
– Co ty powiedziałaś?
– Powiedziałam, żebyś odłożyła telefon. Nie będziesz dzwonić do mojego męża ze skargą na mnie, jakbym była niegrzecznym dzieckiem. To jest nasz dom, nasze pieniądze i moje decyzje.
– Ale ty go okradasz! – krzyknęła, rzucając sukienkę na łóżko. – To jest marnotrawstwo!
– Nie, mamo. To jest nagroda – wzięłam głęboki oddech. Adrenalina buzowała w moich żyłach. – Dwa tygodnie temu dostałam awans i podwyżkę, o jakiej Jacek może tylko pomarzyć w swojej firmie. Ta sukienka jest na galę, na której będę odbierać nagrodę za projekt roku. Kupiłam ją za pieniądze z premii, która wyniosła trzykrotność tej kwoty.
Było jej głupio
Teściowa otworzyła usta, ale nic nie powiedziała. Informacja o moich zarobkach i sukcesie była czymś, co nie mieściło się w jej światopoglądzie. Synowa, która zarabia więcej od syna? Synowa, która odnosi sukcesy?
– To dlaczego nic nie mówiliście? – wydukała w końcu, tracąc nieco rezon.
– Bo wiedziałam, jak zareagujesz – odpowiedziałam szczerze, patrząc prosto w jej oczy. – Zamiast gratulacji usłyszę, że zaniedbuję dom. Ukryłam tę sukienkę nie dlatego, że wstydziłam się wydatku, ale dlatego, że chciałam uniknąć dokładnie tej sceny, która teraz się rozgrywa.
Teściowa usiadła ciężko na brzegu łóżka, tuż obok nieszczęsnej sukienki. Jej ramiona opadły.
– Chciałam zadbać o waszą przyszłość. Młodzi teraz tak łatwo wpadają w długi.
– Nie wpadamy w długi, mamo. Radzimy sobie. I potrzebujemy, żebyś nam zaufała, a nie kontrolowała każdą metkę w szafie.
W tym momencie usłyszałyśmy trzaśnięcie drzwi wejściowych. Jacek wrócił wcześniej. Słyszałam jego kroki w przedpokoju.
– Dziewczyny? Wszystko w porządku? – zawołał, wchodząc do sypialni.
Uratował mnie
Zatrzymał się w progu, widząc swoją matkę siedzącą na łóżku z miną zbitego psa i mnie, stojącą nad nią z wypiekami na twarzy. Jego wzrok padł na sukienkę.
– O, pokazałaś mamie? – zapytał z uśmiechem, kompletnie nieświadomy napięcia. – Piękna, prawda? Ewelina wygląda w niej jak gwiazda filmowa. Cieszę się, że w końcu przestała oszczędzać na sobie. Należy jej się po tym całym maratonie w robocie.
Spojrzałam na Jacka zszokowana.
– Wiedziałeś? – zapytała teściowa, patrząc na syna z niedowierzaniem.
– No jasne, że wiedziałem. Byłem z nią, jak ją przymierzała. A co, nie podoba ci się, mamo?
Teściowa spojrzała na nas, potem na sukienkę, a potem znów na mnie. Zobaczyłam w jej oczach zmieszanie. Zrozumiała, że jej narracja o biednym synku i rozrzutnej synowej właśnie legła w gruzach. Jacek nie był ofiarą. Był moim partnerem.
– Ja już będę lecieć – rzuciła nerwowo, kierując się do wyjścia. – Zostawiłam zupę w kuchni. Tylko podgrzejcie. I… gratuluję awansu.
Dostała nauczkę
Kiedy drzwi za nią się zamknęły, oparłam się o szafę i wypuściłam powietrze, którego chyba nie wypuszczałam od godziny. Jacek spojrzał na mnie pytająco.
– Co tu się właściwie stało? Mama wyglądała, jakby zobaczyła ducha.
– Prawie – uśmiechnęłam się zmęczona. – Zobaczyła, że dorosłam. I że nie musi już nami zarządzać.
Tamtego dnia nie posprzątaliśmy już nic więcej. Zamówiliśmy pizzę i spędziliśmy resztę dnia na kanapie, oglądając seriale. Sukienka wisiała na drzwiach szafy, dumnie prezentując się w pełnej krasie. Przestała być ukrywanym sekretem. Stała się symbolem mojej niezależności i tego, że wreszcie postawiłam na swoim.
Od tamtej pory teściowa nadal wpada z wizytami, nadal przywozi słoiki i czasem skrytykuje brudne okna. Ale nigdy, przenigdy nie zajrzała już do mojej szafy. Zrozumiała, że są drzwi, których się nie otwiera, jeśli nie jest się gotowym na to, co można za nimi znaleźć.
Ewelina, 34 lata
Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie prawdopodobieństwa są całkowicie przypadkowe.
Czytaj także:
- „W sanatorium leżałam w borowinach i cudzych ramionach. Dałam się oszukać i na stare lata zostanę samotną matką”
- „Wzięliśmy kredyt na remont domu po dziadkach. Nasze małżeństwo zaczęło się sypać szybciej niż stare ściany”
- „Pojechałam do Krynicy jako zbolała wdowa, a wróciłam z wiosną w sercu. W życiu szkoda czasu na opłakiwanie przeszłości”

