Reklama

Nigdy nie wierzyłam w rzeczy, których nie da się logicznie wytłumaczyć. A jednak odkąd w naszym domu zaczęły się wizyty teściowej, coraz częściej łapałam się na tym, że coś mi się nie zgadza. Nie chodziło o słowa, ale o atmosferę, spojrzenia i drobne gesty. Punktem zapalnym okazały się perfumy, którymi teściowa zaczęła się przechwalać.

Zaintrygował mnie

Teściowa przyjechała w niedzielę bez zapowiedzi. Stałam w kuchni i mieszałam zupę, gdy usłyszałam trzask drzwi wejściowych.

Już jestem! – zawołała teściowa.

Wyszłam do przedpokoju. Uśmiechała się szeroko, a ja poczułam intensywny zapach. Nie był nieprzyjemny, ale… za mocny. Jakby wypełniał całą przestrzeń.

Ładnie pachniesz – rzuciłam odruchowo.

Jej oczy błysnęły.

– Prawda? To nie byle co. To wyjątkowe perfumy – powiedziała, zdejmując płaszcz z przesadną powolnością. – Nie każdy może je mieć.

Usiedliśmy do stołu. Mój mąż jadł w milczeniu, jakby zupełnie nie zauważał napięcia. A ja nie mogłam przestać myśleć o tym zapachu. Czułam go nawet wtedy, gdy teściowa poszła do łazienki.

Gdzie kupiłaś te perfumy? – zapytałam, gdy wróciła do stołu.

Podniosła wzrok znad filiżanki.

Och, to długa historia – odpowiedziała.

– Ale brzmi interesująco – naciskałam.

Odstawiła filiżankę trochę za głośno.

Nie wszystko musisz wiedzieć – ucięła.

Zapadła cisza. Paweł chrząknął.

– Mamo, chcesz jeszcze herbaty?

– Nie, dziękuję – odparła chłodno.

Przez resztę wizyty teściowa milczała. A ja miałam wrażenie, że zapach jej perfum nie chce mnie opuścić. Nawet wieczorem, gdy kładłam się spać, wciąż go czułam. I wtedy po raz pierwszy pomyślałam, że to nie są zwykłe perfumy.

Poczułam ukłucie niepokoju

Przez kolejne dni łapałam się na drobiazgach, które wcześniej by mi umknęły. Paweł wracał z pracy w lepszym humorze niż zwykle, chociaż nic się nie zmieniło. Zaczął częściej dzwonić do matki, a gdy pytałam dlaczego, wzruszał ramionami.

– Tak po prostu – mówił. – Dawno nie rozmawialiśmy.

To nie była prawda. Rozmawiali niemal codziennie. Kilka dni później teściowa znów się pojawiła. Tym razem otaczał ją subtelniejszy zapach, ale wciąż był wyczuwalny.

– Coś zmieniłaś? – zapytałam, gdy weszła do salonu.

– W czym? – uniosła brwi.

– W perfumach. Dzisiaj są inne.

Uśmiechnęła się lekko, z wyższością.

– One reagują na nastrój – rzuciła. – Trzeba umieć je nosić.

– Reagują? – powtórzyłam.

Och, daj spokój – wtrącił Paweł. – Mama żartuje.

Jednak teściowa wcale nie wyglądała, jakby żartowała. Usiadła na kanapie i spojrzała na mnie uważnie.

– Nie każdy potrafi docenić pewne rzeczy – powiedziała spokojnie. – A czasem lepiej się nie wtrącać.

Poczułam ukłucie niepokoju. Jeszcze tego samego dnia zauważyłam, że Paweł bez wahania zgadza się na wszystko, co proponuje jego matka. Kolacja u niej? Oczywiście. Weekendowy wyjazd? Świetny pomysł. Przestał się liczyć z moim zdaniem. Wieczorem spróbowałam porozmawiać.

– Nie uważasz, że ostatnio twoja mama za bardzo się wtrąca?

Spojrzał na mnie zaskoczony.

– Przesadzasz – odparł. – Ona zawsze taka była.

– Nie, nie była – zaprzeczyłam. – I ty też nie byłeś taki.

Wstał z fotela.

Nie zaczynaj, dobrze? Jestem zmęczony.

Zamknął się w sypialni, a ja zostałam sama.

Nie mogłam odpuścić

Nie wytrzymałam. Następnego dnia pojechałam do teściowej. Wiedziałam, że w czwartki zawsze wychodziła do znajomej, a klucz do mieszkania mieliśmy „na wszelki wypadek”. Wcześniej nawet bym o tym nie pomyślała, ale teraz nie mogłam odpuścić. Już w przedpokoju poczułam ten zapach.

Uspokój się – mruknęłam sama do siebie.

Weszłam do jej sypialni. W oczy rzucił mi się nocny stolik. Otworzyłam pierwszą szufladę – chusteczki, notatnik, długopis. Druga szuflada... Serce zaczęło mi bić szybciej. W środku stał flakon. Prosty, bez etykiety. Uderzył mnie zapach perfum. W tej samej chwili usłyszałam kroki.

Szukałaś czegoś? – głos teściowej był spokojny, aż nienaturalnie.

Odwróciłam się gwałtownie.

– Ja… chciałam tylko… – zaczęłam, ale zabrakło mi słów.

Spojrzała na flakon w mojej dłoni i westchnęła.

– A jednak – powiedziała cicho. – Mówiłam, że nie wszystko musisz wiedzieć.

– Co to jest? – zapytałam. – Dlaczego wszyscy wokół ciebie się zmieniają?

Podeszła bliżej.

– Wydaje ci się. To tylko zapach – odparła i uśmiechnęła się lekko. – Twój mąż zawsze był podatny na moje sugestie – stwierdziła. – Ty nie.

Zrobiło mi się zimno.

– Przestań – powiedziałam stanowczo. – Nie masz prawa mieszać się w nasze życie.

– Zobaczymy – rzuciła.

Chciałam poznać prawdę

Po tamtej wizycie nie spałam prawie całą noc. Wciąż słyszałam jej spokojny głos i widziałam ten uśmiech, jakby była pewna wygranej. Rano Paweł zachowywał się normalnie. Robił śniadanie, nucił coś pod nosem.

Dobrze się czujesz? – zapytałam ostrożnie.

– Jasne – odpowiedział. – Czemu pytasz?

Spojrzałam na niego uważnie. Nie było w nim wrogości, raczej obojętność.

Byłam wczoraj u twojej mamy – powiedziałam wprost.

Zamarł.

– Po co? – zapytał po chwili.

– Chciałam porozmawiać o tych perfumach.

– Zostaw to – rzucił. – Robisz się zbyt podejrzliwa.

– Bo coś jest nie tak! – uniosłam głos.

Wstał od stołu.

– To twoje wymysły – powiedział chłodno. – Mama zawsze chciała dla nas dobrze.

Te słowa zabolały bardziej, niż się spodziewałam. Po raz pierwszy pomyślałam, że mogę go stracić. Teściowa zadzwoniła jeszcze tego samego dnia.

– Wpadniesz dziś? – zapytała łagodnie. – Chciałabym porozmawiać. Tylko my.

Rozsądek krzyczał, żebym odmówiła. Jednak coś we mnie chciało usłyszeć prawdę do końca. Wieczorem usiadłyśmy naprzeciwko siebie.

– Zrobiłaś błąd – zaczęła. – Nigdy nie chciałam, żebyś miała przeze mnie kłopoty. Zamiast przyjrzeć się sobie, obwiniasz innych.

– Naprawdę tak sądzisz? – zapytałam cicho.

Spojrzała na mnie uważnie.

– Prawda bywa trudna do zaakceptowania. I wcale nie o perfumy tu chodzi.

Wychodząc z mieszkania teściowej, miałam mieszane uczucia.

Serce zabiło mi szybciej

Przez kilka dni teściowa się nie odzywała. W domu było ciszej, ale nie spokojniej. Paweł stał się drażliwy, jakby czegoś mu brakowało, choć sam nie umiał tego nazwać. Krążył po mieszkaniu, otwierał okna mimo chłodu.

Duszno tu – mruczał.

A ja po raz pierwszy od dawna oddychałam pełną piersią. Zapachu nie było. Zniknął nagle, zostawiając po sobie pustkę, która paradoksalnie dodawała mi sił. W piątek Paweł wrócił wcześniej z pracy. Usiadł naprzeciw mnie i długo się nie odzywał.

Byłem u mamy – powiedział w końcu.

Serce zabiło mi szybciej.

– I?

Potarł dłonie, jakby były zimne.

– Wiesz… chyba w końcu coś do mnie dotarło.

Zmarszczył brwi.

– Chyba faktycznie mama miała na mnie zbyt duży wpływ – przyznał ze wstydem, a później spojrzał na mnie uważnie.

Milczałam. Bałam się, że jeśli powiem za dużo, znów się w sobie zamknie.

– I zapytałem o te perfumy – ciągnął. – Udawała, że nie wie, o co chodzi, ale jej ręce się trzęsły.

– A flakon? – zapytałam cicho.

– Nie było go – odpowiedział. – Powiedziała, że oddała perfumy koleżance.

Zapadła cisza. Paweł wstał i podszedł do okna.

Nie chcę, żeby ktokolwiek stał między nami – powiedział w końcu.

Pierwszy raz od dawna poczułam, że stoimy po tej samej stronie.

Moje życie się zmieniło

Minęły tygodnie. Teściowa dzwoniła rzadko, jakby straciła pewność siebie. Gdy spotkaliśmy się przy rodzinnej okazji, była inna. Zwyczajna. Bez tej aury, która wcześniej wypełniała każde pomieszczenie.

Dobrze wyglądasz – powiedziała, patrząc na mnie uważnie.

– Ty też – odpowiedziałam zgodnie z prawdą.

Nie było w tym ani wyzwania, ani ukrytego znaczenia. Tylko stwierdzenie faktu. Paweł przyznał, że przez długi czas miał wrażenie, jakby ktoś zdejmował z niego odpowiedzialność za decyzje. Jakby było łatwiej nie myśleć.

To było wygodne – powiedział pewnego wieczoru. – I właśnie dlatego takie niebezpieczne.

Nie wracaliśmy już do perfum ani do problemów teściową. Nie było takiej potrzeby. Jednak do dziś, gdy czuję intensywny zapach w tłumie, na chwilę się spinam. Jednak potem oddycham głęboko i przypominam sobie, że to nie zapach decyduje o moim życiu. Tylko ja. I tego już nikomu nie oddam.

Magdalena, 34 lata

Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.


Czytaj także:


Reklama
Reklama
Reklama