Reklama

Odkąd zmarł mój mąż, musiałam zacząć radzić sobie sama. Stefan niestety odszedł już w wieku pięćdziesięciu lat, kiedy to zbyt późno zdiagnozowano u niego raka. Z początku nie mogłam się z tym pogodzić, ale żeby nie myśleć za dużo o tym, jak pusto jest bez niego w domu, rzuciłam się w wir pracy.

Reklama

Straciłam kontakt z synem

Regularnie odwiedzała mnie moja córka, Maja. Podobnie jak ja, mieszkała samotnie – tyle że ona z wyboru, bo pasowało jej życie singielki. Nie próbowałam jej od tego odwodzić. Nie lubiłam, gdy ktoś narzucał komuś innemu swoje poglądy. Poza tym, zawsze w soboty jadłyśmy wspólnie obiad, potem Maja zostawała na noc i wychodziła ode mnie zawsze dopiero w niedzielę wieczorem.

Miałam też syna, Igora. Choć podobnie jak my, mieszkał w tym samym mieście, w ogóle się ode mnie odciął. Nie dzwonił, nie pisał, nie wpadał ani nie zapraszał mnie do siebie. Miał podobno żonę i dwójkę dzieci, ale nawet ich nie poznałam. Znajoma, Jadzia, bardzo mnie namawiała, żebym walczyła o kontakt z wnukami, ale ja nie miałam takiego zamiaru.

– Każdy żyje jak chce, Jadziu – powiedziałam jej wtedy. – Ja o tych dzieciach nawet bym nie wiedziała, gdyby nie Maja. Skoro się nimi nie pochwalił, to znaczy, że chce je trzymać z dala ode mnie.

Jadzia miała swoje zdanie na ten temat, ale i ja własnego zmieniać nie zamierzałam.

Tylko córka mnie wspierała

Kiedyś, gdy w środku zimy zrobiło się strasznie ślisko, a ja, mimo alertów pogodowych dla naszego województwa, wybrałam się na zakupy, przewróciłam się na chodniku i złamałam nogę. W rezultacie byłam uziemiona i kompletnie nic nie mogłam wokół siebie zrobić. Maja wzięła kilka dni wolnego w pracy, żeby mi choć na początku pomóc, potem jednak przychodziła tylko wcześnie rano, by przynieść zakupy i po pracy, żeby zrobić mi późny obiad i przygotować coś na potem.

Byłam jej bardzo wdzięczna, zwłaszcza że miała wtedy w pracy gorący okres. Niestety, zdarzyło się, że nie mogła do mnie wpaść, bo szykował jej się dzień, z którego w żadnym wypadku nie mogła zrezygnować.

– Mam ciąg spotkań od rana do wieczora – jęknęła. – Naprawdę nie uda mi się wpaść nawet na chwilę…

– Ale nie tłumacz się, Maju – powiedziałam ze spokojem. – Nie jestem dzieckiem. Mam tylko złamaną nogę. Jakoś sobie poradzę jeden dzień bez ciebie.

Pokręciła głową.

– Nie, tak nie może być – stwierdziła stanowczo. – Może pani Jadzia by do ciebie wpadła?

– Akurat jej nie ma – odparłam. – Wyjechali z mężem na dłuższy urlop.

To nie był dobry pomysł

Maja westchnęła ciężko.

– No nic. Zadzwonię do Igora.

Skrzywiłam się niechętnie.

– I po co? – mruknęłam. – Będziesz mu głowę zawracać. Nie przyszedł przez dwanaście lat, nie przyjdzie i teraz. Co go głupia matka obchodzi?

Ale ona już wybierała numer. Udawałam, że nie słyszę, jak na siebie krzyczą. Jak mój syn wydziera się do słuchawki, że wykończyłam ojca, a z Mai zrobiłam życiową kalekę, więc on się w to wszystko nie da wciągnąć.

– I co? – spytałam cicho, gdy weszła do pokoju.

Bardzo starała się uśmiechnąć.

– Odmówił? – rzuciłam, chociaż nie musiałam zgadywać.

– Poproszę sąsiadkę z dołu – oznajmiła. – Ostatnio pytała, co u ciebie. Na pewno jakoś się dogadamy.

Wrócił i chciał pomóc

Od mojego niefortunnego upadku na lodzie minął rok. Wciąż radziłam sobie nieźle, choć noga trochę mi dokuczała w zimniejsze dni. Któregoś popołudnia zaskoczył mnie dzwonek do drzwi. Jadzia była u mnie do południa, Maja miała własne klucze, a nikt inny mnie nie odwiedzał. Zaczęłam się zastanawiać, czy aby na pewno nie było jakiegoś ogłoszenia na klatce i nie przyszli ze spółdzielni czegoś sprawdzać.

Ku mojemu bezbrzeżnemu zdumieniu, za drzwiami zastałam Igora. Niewiele się zmienił – doszło mu kilka zmarszczek przy oczach, może odrobinę przytył.

– No cześć, mamo – odezwał się jako pierwszy, bo ja jakoś nie potrafiłam w tym szoku wykrzesać z siebie ani słowa. – Możemy wejść?

Dopiero wtedy pojęłam, że oprócz niego na klatce schodowej czeka wysoka brunetka z dwójką dzieci. Wyglądały, jakby były w podobnym wieku – chłopiec i dziewczynka.

– Tak, proszę – wykrztusiłam.

Poznałam synową i wnuki

Gdy zaprosiłam ich do salonu, Igor przedstawił mi swoją rodzinę: żonę Alicję, jedenastoletniego syna, Marcina i dziesięcioletnią córkę, Klarę. Zachowywał się jak nie on – opowiadał o swoim życiu, jakby chciał nadrobić cały stracony czas, przepraszał, że tak bezwzględnie się odciął i obiecywał poprawę.

Teraz będzie zupełnie inaczej – przekonywał. – Alicja w końcu mi przemówiła do rozsądku i przekonała, że nie można tak traktować własnej matki. Byłem głupi. Ale wszystko ci wynagrodzę.

Byłam skołowana

I rzeczywiście. Zaczął wpadać niemal codziennie – a to po pracy, a to przed pracą, a to na dłużej, gdy nie miał akurat zleceń. Interesował się, czy mam co zjeść, czy nie potrzeba mi czegoś kupić, czy na pewno poradzę sobie sama ze wszystkimi domowymi obowiązkami. Któregoś dnia wpadł i oświadczył, że ma wolne. Wziął ode mnie kartkę z listą zakupów i obiecał, że je zrobi. Wrócił mniej więcej po godzinie.

Teraz ci trochę pomogę – stwierdził. – A ty sobie odpoczniesz.

Patrzyłam oniemiała, jak zaczyna sprzątać, choć wcześniej nie mogłam się o to doprosić nawet, gdy tu mieszkał. Zakupy zostawił w kuchni, więc poszłam sprawdzić, jak mu poszły. O dziwo, znalazłam wszystkie produkty z listy, a nawet kilka nadprogramowych rzeczy. Co w niego wstąpiło? Dlaczego nagle, z dnia na dzień, przypomniał sobie o starej matce?

Nie potrafiłam tego pojąć, ale uznałam, że podpytam Maję, gdy wpadnie do mnie na sobotni obiad. Tym razem miała pojechać do domu szybciej, bo na niedzielę z kolei zapowiedzieli się Igor z Alicją.

Maja zdradziła mi sekret

Kiedy Maja zjawiła się u mnie w sobotę, nie mogłam wytrzymać z nerwów. Aż mnie rozsadzało z ciekawości – nie dawało mi spokoju, czego znowu nie dostrzegam? A może Igor był chory? Może doszedł do wniosku, że chciałby polepszyć stosunki ze mną, bo się o siebie boi? Stefan, tuż po diagnozie, zadzwonił do przyjaciela, z którym pokłócił się dawno temu. Jak utrzymywał, chciał wyprostować wszystkie ziemskie sprawy przed odejściem.

Ta myśl mnie zmroziła. Miałam jednak nadzieję, że moje podejrzenie się nie potwierdzi.

– Maja, słuchaj – zaczęłam, gdy usiadłyśmy przy stole. – Ty wiesz, dlaczego Igor tak nagle sobie o mnie przypomniał?

Ku mojemu zaskoczeniu, córka parsknęła śmiechem.

– A co? Dobrego synka udaje, co? – spytała.

– Udaje? – podchwyciłam. – Ale dlaczego?

Popatrzyła na mnie i posłała mi szeroki uśmiech.

– Dowiedział się o tym domu, wiesz, tym, co ci ten daleki kuzyn zapisał przed śmiercią – odparła. – Teraz liczy, że mu go zapiszesz. Bo wiesz, on ma rodzinę, nie to co ja – żałosna singielka z psem.

Nie chciałam w to uwierzyć

Rzeczywiście, z dwa lata temu otrzymałam w spadku dom w innej części Polski. Kuzyn, którego bardzo długo nie widziałam, umarł, a że z rodziny pozostałam mu tylko ja, zapisał mi swój dobytek. Trochę było z tym formalności, a domem opiekowała się teraz znajoma tego kuzyna, którą też kiedyś dobrze znałam.

– Ty mnie nigdy nie zostawiłaś – stwierdziłam poważnie, choć przeczuwałam, że zdaje sobie z tego sprawę. – Byłaś ze mną na dobre i złe. I z tego powodu zawsze będziesz moim ukochanym dzieckiem.

Nie powiedziałam Igorowi, że znam prawdziwy powód jego cudownej przemiany. Pozwalam mu dalej sobie nadskakiwać i momentami nawet nieźle się bawię. Poza tym, dzięki jego staraniom, mam teraz więcej czasu dla siebie. I choć prawdopodobnie nie dostanie ode mnie w przyszłości ani grosza, pozwalam mu dalej w to brnąć. Zwłaszcza że moje wnuki to naprawdę fajne dzieciaki, z którymi od razu nawiązałam szczerą relację. Zadbam, by one nie pozostały bez niczego, a jeśli zechcą, może same poratują tatę w potrzebie. No, chyba że stanie się dla nich takim samym ciężarem, jak dla niego kiedyś mama.

Róża, 63 lata

Czytaj także: „Do wymarzonego stanowiska w firmie doszłam przez łóżko szefa. Tak było łatwiej i przyjemniej niż na nudnych kursach”
„Chciałam, by mąż zapłacił mi za bycie domową służącą. Wyśmiał mnie, więc teraz chodzi głodny i w pomiętych ciuchach”
„Zmieniałam babci pampersy tylko po to, żeby dostać spadek. Tak zakpiła ze mnie w testamencie, że straciłam wiarę w ludzi”

Reklama

Reklama
Reklama
Reklama