„Studniówkowy wieczór okazał się prawdziwą pułapką. Myśleliśmy, że to przypadek, ale prawda okazała się bolesna”
„>>A może wszyscy interesowaliście się tylko sobą? Cała klasa, cały czas

Studniówka dobiegła końca. Muzyka cichła, goście powoli opuszczali salę gimnastyczną, a ostatnie śmiechy i rozmowy rozchodziły się echem po pustych korytarzach. W sali zostało nas pięcioro: ja, Michał, Kasia, Bartek i Sandra.
Każde z nas miało inny powód, by zostać na miejscu trochę dłużej. Ja szukałam swojej torebki, Kasia próbowała dodzwonić się do brata, który miał ją odebrać, Bartek koniecznie chciał się potem pochwalić, że wyszedł jako ostatni, a Sandra czatowała z kimś, wyraźnie zdenerwowana. Michał z kolei czekał na mnie, bo obiecał moim rodzicom, że mnie odprowadzi. Mieszkaliśmy bardzo blisko siebie.
Gdy próbowaliśmy wyjść, okazało się, że drzwi są zamknięte. Próbowałam dzwonić do znajomych, ale ich telefony były już wyłączone.
– No dobra, kto ma klucz? – zapytał Bartek, z szerokim uśmiechem, jakby to wszystko było częścią wielkiego dowcipu. – Jeśli to żart, to przyznaję – nieźle wam wyszło.
Sandra zmrużyła oczy.
– Klucz? Serio? Myślisz, że ktoś zostawiłby go w naszej sali gimnastycznej?
Początkowe żarty szybko ustąpiły miejsca napięciu
Zrozumieliśmy, że zostaliśmy zamknięci na noc. Najprawdopodobniej wszyscy zabrali się do domu, myśląc, że nikogo nie ma. Ekipa sprzątająca, z tego co pamiętam, miała pojawić się dopiero o 9 rano.
Próbowaliśmy wszystkiego, by wydostać się z sali. Pukaliśmy w drzwi, dzwoniliśmy do ludzi, którzy już zdążyli wrócić do domu, a nawet szukaliśmy klucza w najbardziej absurdalnych miejscach, jakby nagle miał wyskoczyć spod ziemi.
– To jest jakiś koszmar – mruknęła Kasia, siadając na podłodze.
Bartek, jak zawsze, próbował rozładować atmosferę.
– No to co, robimy nocny maraton opowieści grozy? Może znajdziemy ducha tej sali.
– Bartek, zamknij się – warknęła Sandra. – Nie wszyscy muszą udawać, że to zabawne.
Cisza, która zapadła, była gęsta. Michał wciąż siedział spokojnie, co zaczęło mnie niepokoić. Wyglądał, jakby wcale nie przeszkadzało mu to, że jesteśmy uwięzieni.
– Michał, ty nie wydajesz się zbyt zestresowany. Wiesz coś, czego my nie wiemy? – zapytałam z lekkim napięciem.
Spojrzał na mnie, ale nic nie powiedział.
Sandra była pierwszą, która przerwała ciszę
– Nie sądzicie, że to ironiczne? Spędziliśmy razem tyle lat w jednej klasie, a tak naprawdę ledwo się znamy.
Kasia parsknęła, jakby chciała coś powiedzieć, ale się powstrzymała.
– Może i się nie znamy, ale przynajmniej nie muszę teraz udawać, że bawię się świetnie – rzuciła, przewracając oczami.
W tamtej chwili zrozumiałam, że ta noc będzie inna, niż wszyscy się spodziewaliśmy.
Kiedy zrozumieliśmy, że nie wyjdziemy prędko, zaczęliśmy rozmawiać. Na początku były to zwykłe rozmowy o studniówce, ale szybko skręciły na bardziej osobiste tematy.
Kasia, która zawsze wydawała się pewna siebie i wygadana, zaskoczyła nas, kiedy wyznała, że od dawna była zakochana w Bartku.
– Wiesz, czasem twoje żarty nie są takie zabawne – powiedziała, patrząc na niego z cieniem uśmiechu. – Zwłaszcza kiedy kryjesz za nimi to, co naprawdę czujesz.
Bartek uniósł brwi.
– A ty skąd wiesz, co czuję? – zapytał z lekką nutą defensywy. – Przecież nigdy nie interesowałaś się tym, co jest pod moim humorem.
Sandra, stojąca z boku, westchnęła ciężko.
– A może wszyscy interesowaliście się tylko sobą? Cała klasa, cały czas – rzuciła, a w jej głosie słychać było złość i żal.
Jej słowa zapadły w ciszy. Była outsiderką, kimś, kto zawsze trzymał się na uboczu. Teraz, gdy patrzyłam na nią, zrozumiałam, jak bardzo się od nas różniła – i jak bardzo my różniliśmy się od niej.
– Sandra, przepraszam, jeśli... – zaczęłam, ale przerwała mi.
– Nie musisz mnie przepraszać, Ania. Ale może powinniście przemyśleć, dlaczego nikt z was nigdy nie próbował mnie poznać.
Słowa Sandry uderzyły w nas wszystkich.
Gdy rozmowy ucichły, Michał w końcu się odezwał. Jego głos był spokojny, ale wypełniony napięciem.
– Wiecie co? Nie zostaliśmy tu przypadkiem – powiedział, patrząc na nas uważnie.
Wszyscy spojrzeliśmy na niego z zaskoczeniem.
– Co masz na myśli? – zapytała Kasia, mrużąc oczy.
– To ja zamknąłem drzwi – wyznał, jakby rzucając kamień, który od dawna ciążył mu na sercu.
Bartek zaśmiał się nerwowo.
– Świetny żart, stary. A teraz naprawdę, gdzie jest klucz?
– Mówię serio – odparł Michał, podnosząc głos. – Zrobiłem to, bo chciałem wam coś powiedzieć.
W sali zapadła cisza. Sandra skrzyżowała ramiona i spojrzała na niego z chłodną determinacją.
– No więc mów. Czego chcesz od nas?
Michał wstał i zaczął chodzić po sali
W końcu odwrócił się do nas plecami.
– Rok temu, gdy mieliśmy przygotować ten projekt na konkurs naukowy... to ja go zniszczyłem – wyznał, a jego głos był ledwo słyszalny.
Poczułam, jak coś we mnie pęka. Ten projekt był naszą szansą, by pokazać, że potrafimy coś osiągnąć jako klasa. Zamiast tego wszystko runęło, a my nigdy nie dowiedzieliśmy się, dlaczego.
– Co?! – wykrzyknął Bartek, podchodząc bliżej do Michała. – To byłeś ty? Myślałem, że to jakiś wypadek!
Michał spuścił głowę.
– Byłem zazdrosny – powiedział cicho. – Wszyscy chwalili Sandrę. Była gwiazdą tego projektu, a ja... nikt nie zauważał mojego wkładu. Nie mogłem tego znieść.
Sandra spojrzała na niego z niedowierzaniem.
– Więc postanowiłeś wszystko zniszczyć, zamiast się postarać? – zapytała chłodno. – Naprawdę myślisz, że to cię usprawiedliwia?
Michał usiadł na ławce, ukrywając twarz w dłoniach.
– Nie oczekuję usprawiedliwienia – powiedział. – Po prostu nie mogę już z tym żyć.
Atmosfera w sali była napięta. Nikt przez dłuższą chwilę się nie odzywał. W końcu to Sandra przerwała ciszę.
– Nie będę cię usprawiedliwiać, Michał. Zrobiłeś coś paskudnego – powiedziała stanowczo. – Ale może ja też nie byłam idealna.
Wszyscy spojrzeliśmy na nią zdziwieni
– Co masz na myśli? – zapytałam, chcąc zrozumieć, co kryje się za jej słowami.
Sandra wzruszyła ramionami.
– Zawsze myślałam, że muszę pracować sama, bo nikt mnie nie zrozumie. Zamiast szukać wsparcia, zamykałam się w swoim świecie. Może dlatego nigdy nie zauważyłam, że ktoś czuje się tak jak Michał.
Jej słowa wywołały w nas wszystkich refleksję. Kasia i Bartek, którzy wcześniej sprzeczali się o uczucia, teraz spojrzeli na siebie z nową perspektywą.
– Bartek, może nigdy nie powiedziałam ci tego wprost, ale twoje żarty czasem ranią – powiedziała Kasia.
Bartek westchnął, pocierając kark.
– A może po prostu bałem się, że jeśli przestanę żartować, zobaczycie, jak naprawdę wygląda moje życie – wyznał.
– Może ta sala gimnastyczna to najlepsze miejsce na to, żebyśmy w końcu zaczęli mówić prawdę – powiedziałam, patrząc na każdego z nas po kolei.
W tamtej chwili zrozumieliśmy, że choć zostaliśmy tu zamknięci z przymusu, mogliśmy wyjść z tej sytuacji silniejsi. Michał, choć zniszczył nasz projekt, postanowił naprawić swoje błędy.
– Wiem, że nie mogę zmienić przeszłości, ale mogę zacząć od teraz – powiedział, patrząc na Sandrę. – Chcę pomóc ci w twoim kolejnym projekcie, jeśli tylko mi pozwolisz.
Sandra skinęła głową, choć jej spojrzenie wciąż było ostrożne.
– Zobaczymy – odpowiedziała, a w jej głosie było coś, co przypominało przebaczenie.
Bartek i Kasia, którzy przez całą noc odkrywali swoje uczucia, w końcu zrozumieli, że ich relacja może być czymś więcej.
– Może spróbujemy się spotkać? Z własnej woli? – zapytał Bartek, a Kasia odpowiedziała mu uśmiechem.
Rozmawialiśmy jeszcze chwilę, a kiedy Michał otworzył drzwi, było jeszcze ciemno. Klucz w poniedziałek dyskretnie podrzucił do kanciapy wuefisty.
Tamtego dnia zaczęliśmy nowy rozdział w naszych relacjach. To, co wydawało się koszmarem, okazało się szansą na szczerość i przemianę.
Ania, 18 lat
Czytaj także:
„Ojciec znalazł mi kandydata na męża. Chce, bym zmieniała pampersy podstarzałemu bogaczowi, bo sam na tym skorzysta”
„Odeszłam od faceta, bo był fleją bez ambicji. Myślałam, że stoczy się na dno, a on żył jak pączek w maśle”
„Ojciec w spadku zostawił mi dom i tysiące złotych długu. To był dopiero czubek góry rodzinnych brudów”

