„Tej zimy na lodzie złapałam nie tylko zająca. To była miłość od pierwszego zderzenia”
„Śliskie chodniki, mróz, a ja w pośpiechu, jak zwykle, próbując zdążyć do pracy. Nagle jedna nierówność na chodniku, zły krok, i już leżałam na ziemi. Oparłam się na dłoni. Byłam zdezorientowana, zszokowana, nie wiedziałam, co zrobić”.

Czasami życie potrafi zaskoczyć nas w najmniej oczekiwanym momencie. Codzienna rutyna, której poddajemy się niemal automatycznie, nagle przestaje być tą samą, a my stajemy przed nową rzeczywistością. Tak właśnie stało się tego zimowego poranka, kiedy po raz pierwszy spotkałam Jego. Chociaż nie planowałam żadnych zmian, wszystko zmieniło się w sekundzie — w momencie, kiedy przewróciłam się na oblodzonym chodniku. Gdyby nie On, nie wiem, jakbym sobie poradziła. Podał mi rękę, nie tylko dosłownie, ale i symbolicznie. I od tego momentu, zamiast wracać do swojej zwykłej rutyny, zaczęłam zastanawiać się, co tak naprawdę liczy się w życiu. Co sprawia, że serce bije szybciej, a my nie możemy przestać myśleć o kimś, kto pojawił się w naszym świecie przypadkowo?
Na co dzień rzadko dostrzegamy to, co ważne, skazani na pęd życia. Jednak tego dnia coś się zmieniło. To spotkanie wcale nie było przypadkowe, choć wydawało się zupełnie zwyczajne. To właśnie ono stało się punktem zwrotnym, który spowodował, że nie mogłam przestać myśleć o tym mężczyźnie. Wzruszenie, nieśmiały uśmiech, ciepła dłoń i z każdą chwilą nasza rozmowa stawała się coraz bardziej osobista. Coś się zaczęło. Coś, czego nie potrafiłam przewidzieć.
Podniosłam wzrok
Chociaż nie przepadałam za zimą, to ten poranek wydawał się wyjątkowy. Wstając, czułam, że dzień będzie pełen wrażeń, ale nie spodziewałam się, że najpierw przydarzy mi się coś tak... nieoczekiwanego. Śliskie chodniki, mróz, a ja w pośpiechu, jak zwykle, próbując zdążyć do pracy. Nagle jedna nierówność na chodniku, zły krok, i już leżałam na ziemi. Ból przeszył moje ciało, szczególnie w kolanie. Próbowałam wstać, ale noga odmówiła posłuszeństwa. Oparłam się na dłoni i poczułam, jak lód wdziera się w moją skórę. Byłam zdezorientowana, zszokowana, nie wiedziałam, co zrobić. Wtedy usłyszałam głos:
— Wszystko w porządku? — zapytał ktoś, kucając obok mnie.
Podniosłam wzrok. Stał tam mężczyzna, który chyba dopiero co przechodził obok. Miał na sobie ciemny płaszcz i nieco zmarszczone brwi, jakby przejął się moim upadkiem. Czułam, jak z każdą sekundą jego obecność staje się bardziej przytłaczająca. Mimo tego, że nie znałam go, poczułam się dziwnie bezpiecznie.
— Tak, tylko... mam problem ze złapaniem pionu — odpowiedziałam, starając się uśmiechnąć, choć ból wciąż nie pozwalał mi się ruszyć.
— Chcesz, żebym ci pomógł wstać? — zapytał, wyciągając rękę w moją stronę.
Poczułam się trochę głupio, ale spojrzałam na jego dłoń. Wyciągnęłam swoją, a on pomógł mi wstać, trzymając mnie pewnie. Dzięki jego sile poczułam się na chwilę bezpieczna.
— Dziękuję. Chyba za bardzo się spieszyłam — powiedziałam, próbując zachować zimną krew.
— Nic się nie stało. Zimą chodniki bywają zdradliwe — odpowiedział z uśmiechem. — Uważaj następnym razem.
Poczułam, że serce bije mi szybciej, ale zamiast podziękować i odejść, nie mogłam oderwać wzroku od jego twarzy.
— Dziękuję jeszcze raz — powiedziałam, starając się opanować emocje.
— Nie ma sprawy. Czasami warto zwolnić, by uniknąć takich wypadków — dodał.
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, ruszył w swoją stronę. Ja stałam tam jeszcze przez chwilę, próbując wrócić do rzeczywistości. Co się właśnie stało?
To spotkanie nie było przypadkowe
Tego dnia nie mogłam skupić się na niczym. Moje myśli krążyły wokół jednego — Jego. Mężczyzna, którego spotkałam przypadkowo, pomógł mi wstać z chodnika, a teraz zdominował moje myśli. Coś w jego uśmiechu, w sposobie, w jaki mówił, przyciągnęło moją uwagę. Próbowałam wrócić do pracy, ale wszystko wydawało się bledsze, jakby nie miało znaczenia. Myślałam tylko o tym, co by było, gdybym go znów spotkała.
Dwa dni później, kiedy zmierzałam do biura, znów go zobaczyłam. Stał przy ulicy, czekając na przejście. Przypadek? A może nie? Zatrzymałam się na moment, nie wiedząc, czy podejść, czy poczekać, aż on mnie dostrzeże. W końcu zebrałam się na odwagę. Podeszłam, a serce znów zaczęło bić szybciej.
— Cześć, to ty? — zapytał z lekkim zaskoczeniem w głosie, ale od razu się uśmiechnął.
— Tak, to ja... — odpowiedziałam, czując się trochę niezręcznie. — Pamiętasz mnie?
— Oczywiście, trudno zapomnieć, kiedy ktoś tak... spektakularnie ląduje na chodniku — zażartował, a jego uśmiech sprawił, że poczułam się bardziej swobodnie.
— Przepraszam za to... Zwykle nie mam takich przygód — odpowiedziałam, starając się rozluźnić atmosferę.
— W porządku, nie było tak źle. Nawiasem mówiąc, dobrze, że ci pomogłem. Można by pomyśleć, że to nie przypadek — powiedział, patrząc na mnie z tajemniczym uśmiechem.
Poczułam, jak moje serce bije jeszcze szybciej.
— Może to nie był przypadek... — odpowiedziałam cicho, bardziej do siebie niż do niego.
— Może nie — powiedział, patrząc mi w oczy. — Wiesz, jeśli kiedyś będziesz chciała się przejść, może znajdę chwilę, żeby ci towarzyszyć.
Czułam, jak moje serce bije szybciej. Kiedy rozstaliśmy się, wiedziałam jedno: to spotkanie nie było przypadkowe.
Zgodziłam się bez namysłu
Kilka dni minęło od naszej ostatniej rozmowy, a ja wciąż nie mogłam przestać o nim myśleć. Codzienność zyskała nowe tło: wszystko, co wcześniej było zwykłe i szare, teraz wydawało się pełne możliwości. Cały czas czekałam na znak, by wiedzieć, że to, co się wydarzyło, nie było tylko chwilowym zbiegiem okoliczności. Czułam, że coś się zmieniło, że moje życie nie będzie już takie samo. Aż pewnego dnia, po pracy, znów go zobaczyłam. Stał na przystanku, patrząc na coś w telefonie, zupełnie nieświadomy mojej obecności.
Zatrzymałam się na chwilę, nie wiedząc, co zrobić. Zawsze byłam osobą, która unikała ryzyka, ale teraz poczułam, że muszę spróbować. Przypomniałam sobie, jak ostatnio zaproponował, że pójdziemy na spacer, i uznałam, że to może być ta chwila. Zbliżyłam się powoli, aż w końcu usłyszał moje kroki.
— O, cześć! — powiedział z zaskoczeniem, ale i radością. — To znowu ty.
— Cześć — odpowiedziałam, uśmiechając się niepewnie. — Myślałam, że się spotkamy… znowu.
Zatrzymałam się tuż obok niego, patrząc na niego nieco zawstydzona, ale też podekscytowana.
— Jesteś pewna, że to przypadek? — zapytał, zerkając na mnie, jakby sprawdzał, czy nie jestem zaskoczona.
— A może nie? — odpowiedziałam, nie odrywając wzroku. — Może to coś więcej, niż tylko przypadkowe spotkanie?
Uśmiechnął się, po czym zrobił krok w moją stronę.
— Może… — odpowiedział, patrząc na mnie intensywnie. — W takim razie, jeśli już się spotkaliśmy, może pójdziemy na spacer? Chciałbym porozmawiać.
Zgodziłam się bez namysłu, czując, że to początek czegoś, czego nie da się już zatrzymać. Zaczęliśmy iść w kierunku parku, nie wiedząc, dokąd nas to zaprowadzi, ale jedno było pewne: to spotkanie miało zmienić wszystko.
To milczenie nie było niezręczne
Spacer po parku okazał się tym, czego potrzebowałam. Chłodny wiatr, który rozwiewał moje myśli, i ten nieznany mężczyzna obok — wszystko wydawało się takie… inne. Z każdym krokiem czułam, jak opada ze mnie całe napięcie. Spojrzałam na niego, szukając jakiejś odpowiedzi, a jednocześnie nie chcąc wypuścić tej chwili z rąk.
— To ciekawe, jak zmienia się nasze życie, prawda? — rzucił, łapiąc mnie na patrzeniu na niego.
— Wiesz, kiedy się przewróciłam, nie spodziewałam się, że będę tu teraz z tobą — odpowiedziałam, nie odrywając od niego wzroku.
— A ja nie spodziewałem się, że kogoś takiego spotkam tego dnia. — Uśmiechnął się, a ja poczułam, jak moje serce przyspiesza.
Zatrzymaliśmy się na chwilę przy jednym ze stawów. Woda w nim była spokojna jak nasza rozmowa. Dzieliliśmy się historiami z życia, ale wciąż czułam, że jest w tym coś więcej niż tylko zwykłe poznanie.
— Jak to jest żyć tak codziennie, nie wiedząc, co się wydarzy? — zapytałam, patrząc na niego z zaciekawieniem. – Na pewno miałeś już wcześniej takie dni, pełne przypadków.
— Tak, ale nigdy nie spodziewałem się, że ktoś tak miło wejdzie w moje życie w tak dziwny sposób — odpowiedział z lekkim uśmiechem. — Wiesz, czasem to, co przychodzi nieoczekiwanie, bywa najcenniejsze.
— To prawda. Chociaż… może to właśnie przypadek, a może los — odpowiedziałam. — Czasami nie wiadomo, co przyniesie kolejny krok.
— Może to właśnie początek czegoś, co warto przeżyć — powiedział, a w jego głosie brzmiała czułość, której nie potrafiłam zignorować.
Zamilkliśmy na chwilę, ale to milczenie nie było niezręczne. To był początek czegoś nowego. Coś, co miało zmienić moje życie na zawsze.
Coś we mnie drgnęło
Czas mijał nieubłaganie, a nasza relacja rosła w siłę, choć wciąż trzymaliśmy się na granicy przyjaźni i czegoś więcej. Często spotykaliśmy się w parku, rozmawiając godzinami o wszystkim i o niczym, śmiejąc się z drobnych historii z życia, które wydawały się banalne, a jednocześnie miały w sobie coś wyjątkowego, gdy o nich mówił. To było coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłam.
Tego dnia jednak, gdy znów usiedliśmy na ławce, atmosfera była inna. Coś w powietrzu się zmieniło, może we mnie, może w nim, ale poczułam, że muszę wyznać to, co krążyło mi po głowie od pierwszego dnia:
— Wiesz, kiedy się spotkaliśmy, czułam, że coś się zmienia w moim życiu, ale… — zaczęłam, patrząc na niego z nieśmiałością — nie wiedziałam, co z tym zrobić.
— Tak, ja też to poczułem. Wiesz, z każdym dniem zaczynam rozumieć, że nie chodzi tylko o to, że się spotkaliśmy. Chodzi o to, co poczułem, gdy ci pomogłem tamtego dnia. — Jego wzrok był ciepły, ale nie zdradzał niczego, co mogłoby mi pomóc zrozumieć, co tak naprawdę dzieje się między nami.
— Coś się zmienia, prawda? — zapytałam, niepewnie, nie chcąc wyjść na osobę zbyt śmiałą, ale równocześnie czując, że muszę wiedzieć.
— Tak, zmienia się. I wiem, że nie jest to zwykła znajomość. — Spojrzał na mnie w takim skupieniu, że na chwilę zapomniałam o wszystkim dookoła. — Czasem rzeczy, które pojawiają się w życiu niespodziewanie, są tymi, które mają największe znaczenie.
Coś we mnie drgnęło. Byliśmy blisko siebie, ale wciąż coś powstrzymywało nas przed pełnym krokiem naprzód.
— Może to właśnie początek czegoś, czego nie powinniśmy zignorować — powiedziałam cicho, czując, jak jego słowa i moje zaczynają się zlewać w jedno.
— Może.
To było nasze pierwsze wspólne zrozumienie. To, czego nie musieliśmy mówić, ale oboje czuliśmy. Zaczęłam wierzyć, że to nie przypadek. To było coś ważnego.
Dokonałam właściwego wyboru
Czas płynął, a nasza relacja rozwijała się w sposób, który z dnia na dzień stawał się coraz bardziej naturalny. Po tych kilku tygodniach spędzonych razem, po rozmowach, śmiechach i cichych chwilach, zrozumiałam, że to, co się między nami rodziło, nie było przypadkowe. Zmieniało mnie, a ja, choć nie wiedziałam jeszcze, dokąd nas to zaprowadzi, byłam gotowa na tę podróż.
Pewnego dnia, siedząc na tej samej ławce w parku, spojrzałam na niego z nową pewnością siebie.
— Wiesz, od kiedy się spotkaliśmy, nie mogę przestać myśleć, że to wszystko miało jakiś sens — powiedziałam, patrząc na niego uważnie.
— To prawda. Czasami trzeba tylko zauważyć, że życie daje nam szansę — odpowiedział, spoglądając na mnie ciepło. — Ale ja już to dostrzegłem. I wiem, że nie chcę tego stracić.
Poczułam, jak moje serce bije szybciej, a wewnętrzny niepokój, który kiedyś towarzyszył każdemu mojemu krokowi, zniknął. Zamiast niego pojawiła się pewność, że dokonałam właściwego wyboru, że nie muszę się bać tej nieznanej drogi, na którą wkrótce wejdziemy.
— Chciałabym, żebyśmy spróbowali tego razem — powiedziałam, czując, że to moment, w którym wszystko się zmienia.
Uśmiechnął się, zbliżając się do mnie.
— I ja tego chcę. Z każdym dniem coraz bardziej. — Jego głos był pełen pewności. — Razem, tak?
— Tak, razem — odpowiedziałam, czując, jak moje serce zyskuje nową siłę.
I wtedy, w tej chwili, wiedziałam, że to początek czegoś, czego nie mogłam się spodziewać, ale czego nigdy nie chciałabym zatrzymać. Razem, na nowej drodze, którą postanowiliśmy przejść razem.
Justyna, 36 lat
Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.
Czytaj także:
- „Urządziliśmy góralskie wesele na Podhalu. Rodzina będzie je wspominać latami tylko dzięki temu, co zrobił mój teść”
- „Mąż odszedł, bo się wstydził, że zarabiam, sprzątając cudze brudy. Po latach wrócił na kolanach, bo nie miał na chleb”
- „Po ślubie żona zmieniła zdanie o pracy. Nagle zapragnęła być gosposią, a ja mam ją utrzymywać”

