Stojąc przed lustrem w łazience, po raz kolejny poprawiałam czerwoną sukienkę. Nie powinnam była jej zakładać. Była zbyt wyzywająca, zbyt odważna, zbyt... krzykliwa jak na ślub byłego chłopaka. Ale kiedy wyjmowałam ją z szafy, myślałam tylko o jednym: żeby Damian zobaczył, co stracił. Żeby przez ułamek sekundy poczuł ukłucie żalu, gdy spojrzy na mnie zamiast na swoją pannę młodą.
WIDEO…
Zajęłam miejsce z tyłu
Teraz, stojąc w dusznej łazience wynajętego pokoju hotelowego, czułam się żałośnie. Minęły trzy lata odkąd rozstaliśmy się na ostatnim roku studiów. Trzy lata, w których ja skupiłam się na pracy w agencji reklamowej, a on... cóż, on znalazł sobie idealną narzeczoną, kupił mieszkanie i zaprosił mnie na swój ślub. A ja, jak idiotka, przyjęłam zaproszenie.
— Dasz radę, Ewelina — szepnęłam do swojego odbicia. — Pójdziesz, uśmiechniesz się, zjesz rosół, wypijesz toast i znikniesz przed północą.
Wesele odbywało się w luksusowej posiadłości za miastem. Wszystko było perfekcyjne — od równo przystrzyżonych trawników, przez rzędy białych krzeseł ustawionych przed ołtarzem, aż po eleganckie dekoracje z żywych kwiatów. Zdecydowanie nie był to styl Damiana, jakiego znałam ze studiów – chłopaka, który potrafił przez tydzień jeść makaron z sosem ze słoika, żeby zaoszczędzić na wyjazd w góry.
Zajęłam miejsce z tyłu, z dala od rodziny i najbliższych przyjaciół pary młodej. Chciałam być niewidzialna. Kiedy Damian i Klaudia stanęli przed urzędnikiem, poczułam nieoczekiwany spokój. Nie było żalu, nie było łez. Było tylko lekkie ukłucie melancholii za czasem, który bezpowrotnie minął.
Zatkało mnie
Przyjęcie weselne było równie wystawne co ceremonia. Sala balowa tonęła w złocie i bieli, a goście przypominali postaci z żurnala. Ja czułam się w swojej czerwonej sukience jak plama na nieskazitelnym obrusie. Po obiedzie i pierwszym tańcu uciekłam na taras. Wieczorne powietrze było przyjemnie chłodne, a szum fontanny zagłuszał gwar z sali. Oparłam się o kamienną balustradę, przymykając oczy. Wtedy usłyszałam za sobą kroki.
— Też masz ochotę stąd uciec, czy tylko szukasz chwili spokoju?
Odwróciłam się gwałtownie. Stał tam wysoki mężczyzna w idealnie skrojonym, ciemnym garniturze. Miał ciemne włosy, z lekką siwizną na skroniach, i oczy, które wydawały mi się znajome.
— Zdecydowanie to drugie — odpowiedziałam, starając się brzmieć naturalnie. — Trochę tu... tłoczno.
— Zgadzam się. Klaudia zawsze lubiła robić wrażenie. — Mężczyzna podszedł bliżej i oparł się o balustradę obok mnie. — Jestem Nikodem. Brat Damiana.
Zatkało mnie. Oczywiście, Damian wspominał o starszym bracie. Nikodem wyjechał za granicę zaraz po studiach i rzadko wracał do Polski. Pamiętałam z opowiadań, że zawsze był dla Damiana autorytetem, kimś, do kogo aspirował.
— Ewelina — przedstawiłam się, podając mu rękę.
— Wiem. Damian dużo o tobie opowiadał. Dawno temu, rzecz jasna.
Poczułam, jak na moje policzki wypływa rumieniec. Co takiego mógł mu o mnie mówić? I dlaczego w ogóle o mnie wspominał?
Usłyszeliśmy znajomy głos
Przez następną godzinę rozmawialiśmy tak, jakbyśmy znali się od lat. Nikodem był błyskotliwy, zabawny i miał dystans do całego tego weselnego przepychu. Opowiedział mi o swoim życiu w Londynie, a ja z zaskoczeniem złapałam się na tym, że zwierzam mu się ze swoich frustracji w pracy.
— Wiesz, zawsze zastanawiałem się, jaka jesteś — powiedział w pewnym momencie, patrząc mi prosto w oczy. — Damian miał tendencję do idealizowania przeszłości.
— Nie wiem, czy to komplement, czy ostrzeżenie — zaśmiałam się nerwowo.
— Stwierdzenie faktu. Ale muszę przyznać, że jesteś znacznie ciekawsza, niż wynikało to z jego opowieści.
Zanim zdążyłam odpowiedzieć, usłyszeliśmy za sobą znajomy głos:
— Tu jesteście.
Damian stał w progu, patrząc na nas z mieszaniną zaskoczenia i... ulgi?
— Cześć, braciszku — Nikodem uśmiechnął się swobodnie. — Mam nadzieję, że nie szukałeś nas po całej sali.
— Nie, tylko... — Damian przeniósł wzrok na mnie. — Ewelina, cieszę się, że przyszłaś.
— Ja też, Damianie. Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia.
Zapadła niezręczna cisza. Spodziewałam się, że Damian będzie zły, że flirtuję z jego bratem na jego własnym weselu. Spodziewałam się jakiegoś napięcia, wyrzutów, czegokolwiek. Ale w jego oczach widziałam tylko spokój.
— Nikodem, Klaudia cię szuka. Chce, żebyś wygłosił toast — powiedział w końcu Damian.
— Oczywiście. Obowiązki wzywają. — Nikodem odwrócił się do mnie. — Zatańczymy później, Ewelino?
– Chętnie.
Początek czegoś nowego
Kiedy Nikodem odszedł, zostałam z Damianem sama. Patrzyliśmy na siebie przez dłuższą chwilę.
— Wyglądasz pięknie — powiedział cicho.
— Dziękuję. Ty też... to znaczy, ty wyglądasz jak pan młody.
Zaśmiał się cicho.
— Dobrze, że poznałaś Nikodema. Zawsze myślałem, że byście się dogadali.
Zmarszczyłam brwi.
— Naprawdę?
— Tak. Jesteście... podobni. Oboje zawsze szukacie czegoś więcej, a ja chciałem tylko spokoju.
Zrozumiałam, że to był jego sposób na ostateczne zamknięcie naszego rozdziału. Nie było już we mnie złości ani żalu. Była tylko wdzięczność, że oboje znaleźliśmy swoje miejsce. Kiedy wróciłam na salę, Nikodem wygłaszał właśnie toast. Jego spojrzenie odnalazło mnie w tłumie, a on uśmiechnął się lekko. Wiedziałam, że to nie jest koniec, ale dopiero początek czegoś nowego.
Ewelina, 25 lat
Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych wydarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.
Czytaj także:
- „Małżeństwo miało być spełnieniem moich marzeń. Nie sądziłam jednak jaki prezent ślubny szykuje moja młodsza siostra”
- „Przyjaciółka ocierała mi łzy po rozwodzie. Nogi się pode mną ugięły gdy odkryłam, że nie robiła tego bezinteresownie”
- „Wyjechałam do Jastarni, by przemyśleć swój związek. 1 spotkanie na plaży sprawiło, że przestałam myśleć o ołtarzu”



























