„Na każdym zdjęciu z wesela była ta sama kobieta. Wkrótce odkryłam, że to sekret mojego męża”
„Nie mogłam przestać myśleć o tej kobiecie. Zaczęłam szukać jej na innych zdjęciach. Pojawiała się zbyt często i zawsze blisko Pawła. Stała za nim, kiedy kroiliśmy tort, kiedy tańczył z moją siostrą, kiedy wznosił toast z kolegami”.

W końcu nadszedł ten dzień, na który tak czekałam – zdjęcia do naszego ślubnego albumu były gotowe. Zanim Paweł wrócił z pracy, przyniosłam ciasto i zaparzyłam kawę, żeby wspólne oglądanie stało się małym, codziennym świętem.
– Patrz, Zosia śmieje się jak dziecko, a tata płacze ze wzruszenia – pokazałam Pawłowi jedno z pierwszych zdjęć.
No, już dawno nie widziałem go tak rozczulonego – przyznał z uśmiechem.
Przewracaliśmy kolejne strony albumu. Tu goście tańczą na parkiecie, tam moja siostra wygłupia się z twoim kuzynem, wszyscy rozpromienieni i szczęśliwi. Zatrzymałam się na zdjęciu, gdzie w tle stała kobieta w malinowej sukience.
– Znasz ją? – spytałam zdziwiona.
Paweł spojrzał, zmarszczył brwi i wzruszył ramionami.
– Chyba nie. Może ktoś z obsługi? Albo przyszła jako osoba towarzysząca?
Oglądaliśmy dalej. Kobieta pojawiała się znów i znów, raz patrząc na Pawła, raz stojąc przy barze, raz śmiejąc się do gości. Z każdym kolejnym zdjęciem rosło we mnie zdumienie i… dziwny niepokój. Jak to możliwe, że żadne z nas jej nie pamięta?
– Może zapytamy rodziców? – rzuciłam, próbując zagłuszyć własne wątpliwości.
– Może – odpowiedział Paweł, już wyraźnie spięty.
Nikt jej nie kojarzył
W niedzielę pojechaliśmy z albumem do moich rodziców, licząc, że może ktoś z nich rozpozna kobietę w malinowej sukience. Mama z radością przeglądała zdjęcia, komentując każdy szczegół, aż w końcu natrafiła na jedno z tych, które tak mnie zaniepokoiło.
– A ta kobieta? Kto to jest? – zapytała, podając zdjęcie tacie.
Tata przyjrzał się uważnie, potem pokręcił głową.
– Nie znam jej. To chyba nie od nas. Może od was, Paweł?
Paweł, siedząc obok, udawał, że nie słyszy, choć dostrzegłam na jego twarzy lekki niepokój.
– Też nie kojarzę – odparł z wymuszonym uśmiechem. – Może ktoś z obsługi, może któraś znajoma kuzynki. Tyle ludzi przewinęło się przez salę…
Mama jeszcze przez chwilę przyglądała się zdjęciu, a potem machnęła ręką.
– Wiesz co, czasem na wesela przyplącze się ktoś obcy. Może to siostra któregoś kelnera?
Rozmowa potoczyła się dalej, lecz nie mogłam przestać myśleć o tej kobiecie. Zaczęłam szukać jej na innych zdjęciach. Pojawiała się zbyt często i zawsze blisko Pawła. Stała za nim, kiedy kroiliśmy tort, kiedy tańczył z moją siostrą, kiedy wznosił toast z kolegami. Niby przypadkiem, a jednak nie sposób jej nie zauważyć.
Wieczorem, gdy wracaliśmy do domu, zapytałam, próbując ukryć niepokój:
– Paweł, jesteś pewien, że jej nie znasz? Jest na prawie każdym zdjęciu, ciągle obok ciebie.
Spojrzał na mnie krótko i odwrócił wzrok.
– Mówiłem, że nie znam. Przestań się nakręcać.
Nie dawało mi to spokoju. Czułam pod skórą, że coś jest nie tak. Obserwowałam Pawła ukradkiem. Od tamtej chwili uśmiechał się rzadziej i coraz częściej wyciszał telefon.
Mąż w końcu pękł
Minęło kilka dni, a temat tajemniczej kobiety nie dawał mi spokoju. W pracy łapałam się na tym, że myślami wracam do zdjęć – przypominałam sobie, jak uśmiecha się do Pawła, jak nachyla się do niego podczas tańca. Byłam coraz bardziej rozdrażniona. Wieczorami w domu atmosfera gęstniała – unikaliśmy rozmów, a kiedy pytałam o coś więcej, Paweł odpowiadał zdawkowo albo zmieniał temat.
W końcu nie wytrzymałam. Gdy pewnego wieczoru siedzieliśmy w salonie, znów wyjęłam album i bez słowa położyłam go na stole. Przewinęłam kilka stron do zdjęcia, na którym kobieta w malinowej sukience stała blisko mojego męża.
– Paweł, musimy o tym porozmawiać – zaczęłam stanowczo. – Skąd ją znasz? Widzę, jak na ciebie patrzy, jak się do ciebie uśmiecha… Przypadkiem stoi koło ciebie na każdym ważniejszym zdjęciu?
Paweł patrzył przez chwilę gdzieś w bok, po czym wstał i podszedł do okna.
– Nie musimy tego roztrząsać, naprawdę. To było dawno.
Zaniemówiłam.
– Co było dawno?
W pokoju przez chwilę słychać było tylko szum ulicy za oknem. W końcu odwrócił się powoli.
– To… to była krótka znajomość, zanim się poznaliśmy – powiedział cicho. – Myślałem, że nie przyjdzie. Nie sądziłem, że się odważy.
Słuchałam z niedowierzaniem, jakby mówił o kimś obcym, nie o sobie.
– Zaprosiłeś ją?
– Nie, przysłała wiadomość, że gratuluje. Myślałem, że to żart, ale powiedziałem jej, gdzie będzie wesele.
Serce biło mi szybciej. Teraz już wiedziałam, że nie była przypadkową postacią z tłumu.
Tego się nie spodziewałam
Siedziałam wpatrzona w Pawła, próbując zrozumieć, co właściwie właśnie usłyszałam. Poczułam, jak robi mi się gorąco.
– Paweł, czy ona… to była twoja dziewczyna? – zapytałam cicho, choć bałam się odpowiedzi.
Usiadł z powrotem na kanapie, wziął głęboki oddech.
– To nie była po prostu dziewczyna – powiedział, patrząc mi prosto w oczy. – Przez chwilę myślałem, że to coś więcej. Zanim pojawiłaś się ty, byliśmy… blisko. Potem próbowałem ułożyć sobie życie bez niej. Myślałem, że to zamknięty rozdział.
Słowa wypowiadane z takim trudem trafiały do mnie z opóźnieniem. Patrzyłam na zdjęcia, które nagle zaczęły układać się w całość. Na każdym z nich, gdzie pojawiała się ona, Paweł był jakby nieobecny, spięty, sztucznie uśmiechnięty. Zaczęłam przypominać sobie drobiazgi z wesela: krótki moment, gdy zniknął z sali, nerwowe spojrzenia, które wtedy zignorowałam.
– Czy wy… rozmawialiście tego dnia? – zapytałam, czując, że muszę usłyszeć wszystko.
Paweł skinął głową.
– Spotkaliśmy się przed salą. Powiedziała, że chciała się tylko pożegnać, zamknąć sprawę. Chciała zobaczyć, jak wygląda moje nowe życie.
– I ty po prostu pozwoliłeś jej?
– Ja nawet nie wiedziałem, że będzie jej tak zależeć… Byłem w szoku, kiedy zobaczyłem ją na weselu. Myślałem, że zaraz wyjdzie, ale została.
Nie wiem, czy ufać mężowi
Przez dłuższą chwilę żadne z nas się nie odzywało. Wpatrywałam się w Pawła, czując jednocześnie złość, rozczarowanie i coś na kształt żalu. W głowie kłębiły mi się pytania, których nie chciałam zadawać, bo bałam się odpowiedzi.
– Czy wciąż coś do niej czujesz? – wyrwało mi się cicho, choć próbowałam brzmieć spokojnie.
Paweł westchnął ciężko i spuścił wzrok.
– Nie wiem, jak odpowiedzieć. Gdy ją zobaczyłem na weselu, poczułem się, jakbym cofnął się o kilka lat. Przez chwilę naprawdę nie wiedziałem, czy jestem tu i teraz, czy znów wróciłem do tamtej relacji. Ale wybrałem ciebie. O niej próbowałem zapomnieć.
– To dlatego byłeś taki spięty? Dlatego wychodziłeś co chwilę na zewnątrz?
Przytaknął powoli.
– Byłem rozdarty, wiesz? Nie chciałem psuć ci tego dnia, ale czułem, że ona zaraz coś powie, zrobi scenę. Przysięgam, nie planowałem żadnej podwójnej gry. Po prostu nie umiałem jej zatrzymać przed wejściem.
Oparłam się o oparcie fotela, szukając w sobie resztek spokoju.
– A teraz? Po tym wszystkim, co zobaczyłam na tych zdjęciach… co ja mam z tym zrobić, Paweł? Jak mam ci ufać?
Patrzył na mnie z takim żalem i bezradnością, jakby chciał mi oddać całą prawdę, ale wiedział, że to już nie wystarczy.
– Mogę tylko przeprosić. I powiedzieć, że to z tobą chcę budować nowe życie. Tamto było zamknięte… a przynajmniej tak mi się wydawało.
Nagle to, co wydawało mi się tylko niepokojącym przypadkiem na zdjęciach, stało się realnym zagrożeniem naszego małżeństwa.
Mamy trudny czas
Minęły kolejne dni, zanim odważyłam się ponownie sięgnąć po ślubny album. W domu czuć było napięcie – rozmawialiśmy niewiele, a jeśli już, to o codziennych sprawach, które nie wymagały zaufania. Paweł chodził przygaszony, jakby nagle został gościem w naszym własnym mieszkaniu. Ja nie potrafiłam usunąć obrazu tamtej kobiety z głowy – jej obecność wciąż przewijała się gdzieś między myślami, nawet kiedy próbowałam skupić się na pracy albo na czymś zwyczajnym.
Któregoś wieczoru, kiedy wróciłam wcześniej do domu, znalazłam Pawła przy kuchennym stole. Przede mną leżał otwarty album, a on wpatrywał się w jedno ze zdjęć, jakby szukał odpowiedzi, której nie da się znaleźć.
– Wiesz, ciągle myślę, co by było, gdybym wtedy jej nie spotkał. Albo gdybym był bardziej stanowczy i po prostu poprosił, żeby nie wchodziła na wesele – powiedział bez podnoszenia głowy.
Usiadłam naprzeciwko, czując dziwne zmęczenie.
– Nie ma sensu roztrząsać, co by było gdyby. Chciałabym tylko wiedzieć, że to naprawdę przeszłość. Że nie zostanę z tym sama.
Paweł spojrzał na mnie z niepokojem, potem cicho powiedział:
– Chcę być tylko z tobą, bo ciebie kocham. Naprawdę.
Milczałam przez dłuższą chwilę. Nie wiedziałam, czy potrafię mu uwierzyć.
– To nie jest takie proste, Paweł – powiedziałam w końcu. – Zdjęcia można schować, ale zaufania nie da się odzyskać jednym słowem.
Patrzył na mnie długo, jakby czekał na jakiś znak, a ja miałam wrażenie, że to, co nas łączyło, właśnie zostało poddane największej próbie.
Dominika, 30 lat
Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.
Czytaj także:
- „Pojechaliśmy z rodziną do Austrii w Alpy, by spędzić ferie marzeń. Wróciłam jako samotna matka i zdradzona kobieta”
- „Teściowa dała kopertę księdzu po kolędzie zamiast wnukom na zimowisko. Niech się potem nie dziwi, że jej nie szanują”
- „W styczniu zabrakło nam na rachunki, bo córka miała studniówkę. Ta impreza wyczyściła nam portfel”

