„Na Dzień Wagarowicza dostałam prezent od ojca. Okazało się, że nie tylko mojej mamie dał swoje nasionko”
„Nie mogłam dłużej siedzieć w tym domu. Wyszłam, zanim ojciec zdążył powiedzieć coś więcej. Musiałam to zobaczyć na własne oczy”.

- redakcja
Mój świat był prosty i przewidywalny. Szkoła, dom, spotkania z Klaudią i Martą, wieczory przy serialach. Ojciec – zawsze zapracowany, ale ciepły i troskliwy. Matka – wiecznie zajęta, lecz z pozoru zadowolona z życia. Nie mieliśmy bogactwa, ale nigdy niczego nam nie brakowało. Nigdy nie zadawałam pytań, nie analizowałam. Po prostu żyłam, ufając, że wszystko jest takie, jak być powinno.
Wagary zmieniły moje życie
Gdy Marta i Klaudia namówiły mnie na dzień w galerii, myślałam, że skończy się na lodach i przymierzaniu ciuchów. Ale wtedy go zobaczyłam. Mojego ojca. Z kobietą, której nie znałam, i małym chłopcem, który wyglądał jak on. Śmiali się, spacerowali, jakby byli rodziną. Jakby on nie miał już innej – mnie i mamy. Serce zaczęło mi bić jak szalone. Nie wiedziałam jeszcze, co zrobię, ale jedno było pewne – to, co zobaczyłam, nie mogło pozostać bez konsekwencji.
Wracałam do domu w milczeniu. Klaudia i Marta coś mówiły, śmiały się, ale ich słowa odbijały się ode mnie jak od ściany. W głowie miałam tylko ten obraz – ojciec, obca kobieta, mały chłopiec. Czy to możliwe, że to nic nie znaczy? Może to jakaś znajoma, może to dziecko kolegi z pracy? Ale dlaczego trzymali się za ręce? Dlaczego ojciec patrzył na nią tak… inaczej?
W domu panowała cisza. Mama krzątała się w kuchni, a ja rzuciłam torbę na podłogę i usiadłam przy stole.
– Jak w szkole? – zapytała, nie podnosząc wzroku znad garnka.
– Normalnie – mruknęłam, choć czułam, że nic już nie jest normalne.
Cały dzień czekałam na ojca. Przyszedł wieczorem, jak zwykle zmęczony, ale uśmiechnięty. Gdy ściągał buty, nie mogłam się powstrzymać.
– Tato, jak tam w pracy?
– Dobrze, jak zawsze – odpowiedział, ale coś w jego głosie zabrzmiało sztucznie.
– A nie miałeś dzisiaj wolnego? – rzuciłam niby od niechcenia.
Ojciec uniósł brwi, lekko się zaciął, a potem wzruszył ramionami.
– Skąd ci to przyszło do głowy?
– Tak tylko – odpowiedziałam, próbując ukryć narastającą wściekłość.
Przez chwilę patrzył na mnie badawczo, jakby próbował ocenić, czy wiem coś więcej. Potem pokiwał głową i poszedł do salonu. Wtedy byłam już pewna – coś ukrywał. I zamierzałam się dowiedzieć co.
Czy mama o tym wie?
Całą noc nie mogłam spać. Myśli krążyły wokół tego, co widziałam w galerii. Nie było mowy o pomyłce – ojciec prowadził podwójne życie. Tylko czy mama o tym wiedziała? Czy przez te wszystkie lata była oszukiwana, czy może godziła się na to w milczeniu? Rano, kiedy ojciec wyszedł już do pracy, znalazłam mamę w kuchni. Stała przy blacie i kroiła warzywa, jakby ten dzień był zupełnie zwyczajny. Tylko że dla mnie nic już nie było zwyczajne.
– Mamo, a jeśli tata cię okłamuje? – zapytałam, starając się brzmieć spokojnie.
Mama spojrzała na mnie zaskoczona.
– Skąd ci to przyszło do głowy?
– Po prostu się zastanawiam… często go nie ma.
Westchnęła i wróciła do krojenia.
– Pracuje. Żebyśmy miały, co jeść.
– A jeśli nie zawsze jest w pracy? – naciskałam.
Wtedy nóż w jej dłoni na chwilę się zatrzymał. Nie spojrzała na mnie, ale jej palce zacisnęły się mocniej na desce do krojenia.
– Asia, nie wiem, o co ci chodzi, ale nie insynuuj rzeczy, których nie rozumiesz – powiedziała twardo.
Chciałam krzyczeć, potrząsnąć nią, zmusić do reakcji, ale wiedziałam, że nie mogę. Mama nie chciała tego słuchać. Może wolała nie wiedzieć. Tylko ja nie zamierzałam odpuścić.
Podsłuchałam ich rozmowę
Nie dawało mi to spokoju. Mama mogła udawać, że nic się nie dzieje, ale ja nie zamierzałam. Ojciec kłamał, a ja musiałam dowiedzieć się dlaczego.
Tego wieczoru długo nie mogłam zasnąć. Leżałam w ciemnościach, nasłuchując odgłosów domu. Około północy usłyszałam kroki na dole. Ktoś cicho rozmawiał. Wstałam z łóżka i na palcach podeszłam do drzwi.
– Jak długo jeszcze zamierzasz to ukrywać?! – syknął głos mamy.
Serce podskoczyło mi do gardła. Przycisnęłam dłoń do ust i po cichu podeszłam do schodów.
– To nie jest takie proste… – ojciec brzmiał zmęczony, jakby tłumaczył się po raz setny.
– Asia ma prawo wiedzieć, że ma brata! – głos mamy drżał ze złości.
Zamarłam. Brata? O czym ona mówiła?
– Kaśka, proszę cię… – zaczął ojciec, ale mama nie dała mu skończyć.
– Przez całe lata kłamałeś! Myślałam, że to tylko przelotny romans, ale ty… ty masz z nią dziecko! I co teraz? Będziesz tak żył w dwóch domach do końca życia?!
Dłużej nie mogłam się powstrzymać. Serce waliło mi jak szalone, nogi drżały, ale pchnęłam drzwi i weszłam do salonu.
– O czym wy mówicie?! – wydusiłam, patrząc na nich szeroko otwartymi oczami.
Oboje zamarli. Ojciec pobladł, mama odwróciła wzrok.
Wiedziałam już, że to prawda.
Prawdą mną wstrząsnęła
Ojciec usiadł ciężko na fotelu, jakby nagle zabrakło mu sił. Mama stała obok niego, z założonymi rękami, patrząc gdzieś w bok. Nie mogłam uwierzyć, że jeszcze kilka minut temu planowali przede mną ukryć coś tak wielkiego.
– Więc? – rzuciłam ostro. – Mam brata?
Ojciec potarł twarz dłońmi, jakby próbował się obudzić z koszmaru.
– Asia… to nie tak, jak myślisz – zaczął, ale ja wybuchnęłam śmiechem. Nie było w nim ani krzty radości.
– Oczywiście, że nie tak! Bo przecież to na pewno normalne, że przez całe moje życie miałam brata, o którym nikt mi nie powiedział!
– Chciałem ci to powiedzieć, ale... – mruknął, unikając mojego wzroku.
– Ale co?! – warknęłam. – Ale bałeś się? Wolałeś udawać idealnego ojca, zamiast przyznać, że prowadziłeś podwójne życie?!
Mama nagle wtrąciła się cicho:
– Wiedziałam od niedawna… i nie miałam pojęcia, jak ci to powiedzieć.
Patrzyłam na nią, nie dowierzając. Całe życie myślałam, że jeśli ktoś nigdy mnie nie okłamie, to właśnie ona.
– Świetnie – rzuciłam lodowatym tonem. – Więc jak długo miałam jeszcze żyć w tej słodkiej iluzji?
Ojciec westchnął ciężko.
– Tomek ma siedem lat. To mój syn.
Tomek. Jego syn. Mój brat. Poczułam, jak nogi się pode mną uginają.
Spotkałam się z bratem
Nie mogłam dłużej siedzieć w tym domu. Wyszłam, zanim ojciec zdążył powiedzieć coś więcej. Musiałam to zobaczyć na własne oczy. Musiałam zobaczyć jego. Tomka. Znalazłam adres Alicji w telefonie ojca, gdy zostawił go na stole. Nie czułam wyrzutów sumienia – skoro on miał swoje tajemnice, ja mogłam mieć swoje.
Blok, w którym mieszkała, był zwyczajny, nijaki. Serce waliło mi jak oszalałe, gdy stałam pod drzwiami. W końcu nacisnęłam dzwonek. Drzwi otworzyła kobieta. Szczupła, zadbana, z ciemnymi włosami związanymi w luźny kucyk. Przez chwilę mierzyłyśmy się wzrokiem.
– Tak? – zapytała ostrożnie.
Nie wiedziałam, jak się przedstawić. „Cześć, jestem córką twojego kochanka” brzmiało absurdalnie.
– Jest Tomek? – wypaliłam.
Alicja zmarszczyła brwi, ale zanim zdążyła mnie wyrzucić, zza jej pleców wyjrzał chłopiec. Miał duże, jasne oczy. Oczy mojego ojca.
– Kim jesteś? – zapytał cicho.
Przez chwilę nie mogłam wydusić słowa. Potem coś ścisnęło mnie w gardle.
– Jestem… twoją siostrą.
Oczy Tomka rozszerzyły się ze zdziwienia. Spojrzał na Alicję, jakby czekał na potwierdzenie.
– Naprawdę? – zapytał.
Alicja westchnęła i spuściła wzrok.
– Twój ojciec ci nie powiedział? – zapytałam.
– Nie… – mruknął Tomek.
Patrzyłam na niego i czułam, że nie wiem już, co jest prawdą, a co kłamstwem.
Miałam mętlik w głowie
Wracałam do domu w kompletnym chaosie myśli. Tomek. Mój brat. Siedziałam z nim w jego pokoju, patrzyłam, jak ściska maskotkę, jak patrzy na mnie z zaciekawieniem i… nie czułam nic. Żadnej więzi, żadnej siostrzanej miłości. Tylko pustkę i gniew. W domu panowała cisza. Ojciec siedział w salonie, wpatrując się w ciemny ekran telewizora. Mama stała przy oknie, z ramionami skrzyżowanymi na piersi.
– Byłaś tam – powiedział ojciec cicho.
– Tak – odparłam sucho.
Nie miałam ochoty na kolejne tłumaczenia, na jego żałosne próby usprawiedliwienia.
– I co teraz? – zapytała mama.
Dobre pytanie. Co teraz? Czy mam udawać, że nic się nie stało? Żyć dalej w tej farsie?
– Nie wiem – przyznałam.
Ojciec podniósł na mnie wzrok.
– Kocham cię, Asiu. Nic tego nie zmieni.
– Nie mów tak – syknęłam. – Bo nie wiem, czy mogę ci jeszcze wierzyć.
Obróciłam się na pięcie i poszłam do swojego pokoju, trzaskając drzwiami.
Leżałam na łóżku, wpatrując się w sufit. Próbowałam zrozumieć, co właściwie teraz znaczy „moja rodzina”. Czy kiedykolwiek spojrzę na ojca tak samo jak wcześniej? Czy zaakceptuję Tomka jako brata? Nie miałam odpowiedzi. Wiedziałam tylko jedno – moje życie właśnie rozpadło się na kawałki. I nie miałam pojęcia, jak je poskładać.
Asia, 17 lat
Czytaj także:
„Ojciec był moją skarbonką, lecz w końcu stracił cierpliwość. Niech nie liczy, że będę mu zmieniał pampersy na starość”
„Na działce między porzeczkami znalazłam faceta idealnego. Niestety, musiałam się nim dzielić z przyjaciółką”
„Podstępna baba omamiła ojca, a teraz chce przejąć cały jego majątek. Już ja jej pokażę, że z tą rodziną się nie zadziera”