„Liczyłam, że na studniówce ukochany zobaczy we mnie przyszłą żonę. Zdębiałam, gdy zrozumiałam, w kogo wlepiał wzrok”
„W pierwszych chwilach wszystko wydawało się idealne. Tańczyliśmy poloneza, potem pierwszy taniec, były zdjęcia grupowe, śmiechy, żarty. Bartek był czuły, dotykał mojej dłoni, nachylał się do ucha i coś szeptał. Czułam się przy nim bezpiecznie. Ale potem przyszła Julia”.

W tym roku zdaję maturę. Wszyscy powtarzają, że to najważniejszy rok w życiu, ale ja nie czuję się ani dorosła, ani gotowa. Mam osiemnaście lat i czasem sama siebie nie rozumiem. Mam chłopaka, Bartka. Spotykamy się od dwóch miesięcy. To on zaprosił mnie na studniówkę. Wydawało się, że naprawdę mnie lubi. Że to coś więcej. A jednak od początku czułam jakiś niepokój. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale zawsze, gdy rozmawiał z Julią, moją najlepszą przyjaciółką, coś się we mnie zaciskało. Może dlatego, że Julia jest inna niż ja. Otwarta, przebojowa, wszędzie jej pełno. A ja przy niej czuję się jak cicha wersja siebie.
Starałam się nie robić z tego problemu. Przecież nie można być zazdrosną o każdy uśmiech. Ale czasem łapałam Bartka na spojrzeniach, które wcale nie były przypadkowe. Udawałam, że tego nie widzę, bo bardzo chciałam, żeby to mnie wybrał. Naprawdę wybrał. Studniówka miała być wyjątkowa. A wyszła z niej noc, po której nic nie było takie samo.
Czy ja sobie coś wkręcam...
— Ładnie wyglądasz — powiedział Bartek, gdy podjechałam taksówką pod salę balową. Miał na sobie czarny garnitur i ciemnogranatową muchę. Był wyraźnie spięty, ale uśmiechnął się, kiedy wysiadłam.
— Ty też — odpowiedziałam, trochę speszona. Nagle poczułam, że to wszystko dzieje się naprawdę: światła, muzyka, czerwony dywan przed wejściem. Chwycił mnie za rękę i ruszyliśmy do środka.
W pierwszych chwilach wszystko wydawało się idealne. Tańczyliśmy poloneza, potem pierwszy taniec, były zdjęcia grupowe, śmiechy, żarty. Bartek był czuły, dotykał mojej dłoni, nachylał się do ucha i coś szeptał. Czułam się przy nim bezpiecznie. Ale potem przyszła Julia. Jak zwykle weszła pewnym krokiem. Miała na sobie bordową sukienkę z odkrytymi plecami i uśmiech, który przyciągał spojrzenia. Bartek też spojrzał. Najpierw krótko. Potem jeszcze raz. A później już nie mogłam nie zauważać, jak jego wzrok ucieka w jej stronę. Jak przy każdym jej żarcie śmieje się trochę głośniej niż powinien.
— Natalia, coś się stało? — zapytała Julia, gdy stanęła obok mnie przy bufecie.
— Nie. Wszystko okej — skłamałam i sięgnęłam po kieliszek szampana.
Ale w głowie pojawiła się myśl, której nie potrafiłam odgonić: Czy ja sobie coś wkręcam… czy on naprawdę patrzy na nią inaczej?
Uśmiechnęłam się słabo
W łazience było cicho, jakby świat za grubymi drzwiami nie istniał. Stałam przed lustrem i poprawiałam szminkę, choć nie była rozmazana. Po prostu potrzebowałam chwili oddechu.
— No cześć, księżniczko. — Julia weszła za mną, jak zawsze pewna siebie. — Co tam, jak ci się podoba impreza?
— Fajnie jest — odpowiedziałam, starając się brzmieć naturalnie.
— Bartek wygląda, jakby był zakochany po uszy — powiedziała, zerkając na mnie przez ramię. — Nie spuszcza z ciebie wzroku.
Uśmiechnęłam się słabo. Chciałam zapytać: Naprawdę tak myślisz? Ale zamiast tego rzuciłam:
— A ty? Co sądzisz o nim?
Julia parsknęła śmiechem.
— No co ty, nie mój typ. Fajny chłopak, ale wiesz... za grzeczny.
Nie wiem czemu, ale coś w jej tonie mnie zakuło. Jakby to „fajny, ale…” zawierało więcej, niż chciała powiedzieć. Kiedy wróciłyśmy na salę, z głośników leciał jakiś radiowy hit. Bartek tańczył… z Julią. W grupie, niby wszyscy razem, ale on był naprzeciwko niej. Patrzyli sobie w oczy z uśmiechami, które nie były przypadkowe. Mój żołądek się ścisnął. Stałam z boku jak idiotka. Nie chciałam robić scen. Wyszłam na zewnątrz. Zimne powietrze uderzyło mnie w twarz jak wyrzut sumienia. Może przesadzam. Może to tylko taniec. Może... Ale gdzieś w środku już wiedziałam. Coś było nie tak.
Zeszliśmy na bok
Stałam z boku budynku, oparta o mur, kiedy usłyszałam znajomy głos. To była Kasia, nasza wspólna koleżanka. Nie zauważyli mnie, bo stałam w cieniu.
— No, Bartek… — powiedziała z tym swoim półżartobliwym tonem. — A nie mówiłam, że tańczy się lepiej z tą, która naprawdę ci się podoba?
Zamarłam.
— Daj spokój — odpowiedział Bartek. Jego głos był cichy, zbyt cichy.
— Ej no, luz — roześmiała się Kasia. — Tylko mówię, co widziałam. Ale jeśli chcesz się oszukiwać… twoja sprawa.
Zapadła chwila milczenia. Bartek nie zaprzeczył. Nie powiedział: „to nieprawda”. Zamiast tego… zmienił temat. Wyszłam z cienia. Oboje odwrócili się gwałtownie.
— Natalia! — Kasia aż się cofnęła.
— Możemy pogadać? — Spojrzałam prosto na Bartka. Nawet nie zareagował. Dopiero po chwili skinął głową.
Zeszliśmy na bok. Czułam, że zaraz się rozpłaczę, ale trzymałam się.
— Powiedz mi szczerze — zaczęłam. — Podoba ci się Julia?
Zamilkł. Patrzył gdzieś obok mnie, jakby miał nadzieję, że ktoś go uratuje z tej rozmowy.
— Nie — powiedział w końcu. Ale jego głos… był zbyt miękki. Jakby sam nie wierzył w to, co mówi.
— Naprawdę? — zapytałam cicho.
Nic nie odpowiedział. I właśnie ta cisza bolała bardziej niż jakiekolwiek słowa.
Zatkało mnie
Znalazłam Julię przy stoliku z drinkami. Śmiała się z kimś, ale gdy mnie zobaczyła, od razu spoważniała.
— Hej… wszystko w porządku? — zapytała, widząc moją minę.
— Nie — odpowiedziałam szczerze. — Musimy pogadać.
Wyszłyśmy na korytarz, gdzie było ciszej. Przez chwilę obie milczałyśmy, aż w końcu wyrzuciłam z siebie:
— Widziałam, jak na niego patrzysz. I widziałam, jak on patrzy na ciebie.
Julia uniosła brwi.
— O czym ty mówisz?
— Nie udawaj. Tańczyliście razem, śmialiście się, a ja stałam z boku jak idiotka. A wcześniej… wcześniej też to widziałam.
Julia prychnęła, ale już nie była taka pewna siebie.
— Natalia, może po prostu masz kompleksy i szukasz problemu tam, gdzie go nie ma?
Zatkało mnie.
— Serio? To teraz moja wina?
— Może po prostu nie umiesz mu zaufać — dodała z pozornym spokojem. — Bartek sam przyszedł z tobą. Nie moja wina, że boisz się każdej dziewczyny w jego pobliżu.
— Tylko jednej — syknęłam. — Tej, która niby jest moją przyjaciółką.
W jej oczach coś błysnęło. Chyba zrozumiała, że posunęła się za daleko. Ale już było za późno.
— Fajnie. Naprawdę fajnie wiedzieć, jak się sprawy mają — powiedziałam. — Przynajmniej już nie muszę się zastanawiać, kto mi wbija nóż w plecy.
Odwróciłam się i odeszłam. Serce waliło mi jak szalone. Julia została sama, w końcu bez słów.
Czułam tylko pustkę
Usiadłam na ławce za budynkiem. Sukienka mnie uwierała, włosy się poplątały, a makijaż dawno przestał wyglądać tak, jak na początku wieczoru. I wtedy obok mnie przysiadł się Bartek. Chyba szukał mnie od jakiegoś czasu.
— Natalia… możemy porozmawiać?
Skinęłam głową. Nie miałam już siły walczyć. Siedzieliśmy chwilę w ciszy. On wpatrywał się w ziemię, ja w nocne niebo. A potem, bez zbędnych wstępów, powiedział:
— Julia podobała mi się od początku.
Zamarłam.
— Ale to ty pierwsza dałaś znak, że jesteś mną zainteresowana. A ona… była zawsze poza zasięgiem. Myślałem, że jak spróbujemy, to coś z tego będzie.
Spojrzałam na niego. Był blady, jakby sam nie wiedział, czy robi dobrze, mówiąc to wszystko.
— Czyli byłam twoim „planem B”? — zapytałam cicho.
— Nie, to nie tak…
— To jak? — przerwałam mu.
Zawahał się, po czym westchnął.
— Nie chciałem nikogo zranić. Naprawdę. Po prostu... nie umiałem być szczery, nawet ze sobą.
Pokręciłam głową. W środku czułam tylko pustkę.
— To może lepiej było nikogo nie wybierać.
— Może — przyznał.
Potem już nic nie mówiliśmy. Tylko siedzieliśmy obok siebie, jak dwoje obcych ludzi, którzy przez chwilę myśleli, że coś ich łączy.
Natalia, 18 lat
Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.
Czytaj także:
- „W Dzień Babci wnuki wpadają jak burza i tylko czekają na koperty z gotówką. W tym roku postanowiłam zrobić coś innego”
- „Kiedy poznałam przyszłą synową, od razu wyczułam nosem kłopoty. Nie wiem, jakim cudem weszła do naszej rodziny”
- „Chciałam spędzić ferie w Tatrach z rodziną, ale podłączyła się do nas teściowa. Miły czas zamienił się w górę pretensji”

