Reklama

Walentynki zawsze kojarzyły mi się z czymś wyjątkowym, niemal magicznym. Od kilku tygodni czułam, że coś wisi w powietrzu między mną a Olkiem — jakby nadchodziło coś ważnego. Wszyscy wokół mnie pytali, czy „już się domyślam”, a ja śmiałam się i udawałam, że nie wiem, do czego zmierzają. Olek bywał nieco bardziej zamyślony niż zwykle, a ja interpretowałam to jako zdenerwowanie przed wielkim krokiem. Raz złapałam go na szeptaniu z moją przyjaciółką, a kiedy odwracałam wzrok, natychmiast milknęli. Przeglądałam w internecie zdjęcia pierścionków, wybierałam w myślach suknie ślubne i wyobrażałam sobie, jak wszystko się wydarzy. Nie dopuszczałam do siebie myśli, że może być inaczej. Ten dzień miał być spełnieniem moich marzeń, a rzeczywistość okazała się zupełnie inna.

Trudno mi było się skupić

Od początku lutego miałam w sobie jakieś podekscytowanie, które nie pozwalało mi spokojnie spać. Olek był coraz bardziej tajemniczy, co tylko podsycało moją nadzieję. Nawet mama zauważyła, że częściej się uśmiecham i zapytała, czy coś się święci. Przyjaciółka, Ala, wysyłała mi zdjęcia pięknych pierścionków zaręczynowych, niby przypadkiem, a ja udawałam, że je tylko przeglądam bez większego zaangażowania. Tak naprawdę codziennie myślałam o tym, jakby wyglądała ta chwila — czy Olek uklęknie, czy będą kwiaty, czy powie coś wzruszającego. Nawet zaczęłam pisać w głowie swoją odpowiedź.

W pracy trudno mi było się skupić. Gdy widziałam w telefonie wiadomość od Olka, serce zaczynało mi bić szybciej. Kiedy wspomniał, że ma dla mnie niespodziankę na walentynki, już byłam pewna, że to się dzieje. Przygotowałam się na ten wieczór staranniej niż kiedykolwiek. Nowa sukienka czekała w szafie, zarezerwowałam fryzjera, zrobiłam paznokcie. Nawet kupiłam delikatny błyszczyk, żeby czuć się wyjątkowo. Wydawało mi się, że jestem gotowa na wszystko.

Olek zachowywał się, jakby planował coś wielkiego. Miałam ochotę wypytywać go o szczegóły, ale powstrzymywałam się, żeby nie zepsuć niespodzianki. Czułam się jak bohaterka romantycznej komedii, której życie zaraz się odmieni.

Zerkał na mnie ukradkiem

Walentynki wypadły w środku tygodnia, ale Olek zadbał o to, żebyśmy mieli czas tylko dla siebie. Zarezerwował stolik w eleganckiej restauracji, do której zawsze chciałam pójść, ale żadne z nas nigdy nie znalazło pretekstu. Już sama rezerwacja wydawała mi się czymś wyjątkowym. Po pracy odebrał mnie spod biura. Miał na sobie białą koszulę i granatową marynarkę — wyglądał tak poważnie, że przez chwilę pomyślałam, że może już nosi pierścionek w kieszeni. W samochodzie puścił naszą ulubioną playlistę i przez chwilę milczeliśmy, każde zatopione w swoich myślach Moje były pełne wizji tego, jak ta noc się skończy.

— Wszystko dobrze? — zapytałam w końcu, kiedy drugi raz spojrzał na mnie z lekkim uśmiechem.

— Jasne, trochę się stresuję — odpowiedział, a mnie serce podskoczyło do gardła.

Starałam się nie pytać dalej, żeby nie wydać się zbyt podekscytowana. Przypominałam sobie porady z internetu, żeby nie przyspieszać biegu wydarzeń. Kiedy weszliśmy do restauracji, kelnerka zaprowadziła nas do stolika na końcu sali, gdzie czekały już kwiaty i wino. Olek zerkał na mnie ukradkiem, jakby upewniał się, że wszystko idzie zgodnie z planem. W powietrzu wisiało napięcie, którego nie umiałam zignorować.

Coś zaczęło mi świtać

Chociaż atmosfera była naprawdę romantyczna, nie mogłam przestać analizować drobnych szczegółów. Olek wydawał się nieobecny, bawił się serwetką i zerkał co chwilę na telefon. Kiedyś by mnie to zaniepokoiło, ale tym razem uznałam, że jest zestresowany — przecież to dla niego też wielka chwila. Opowiadał coś o pracy, ale ledwie go słuchałam. Wzrokiem błądziłam po jego dłoniach, wypatrując pudełeczka, które miałam zobaczyć. Każdy jego gest wydawał mi się znaczący.

— Zjesz deser? — spytał, kiedy kelnerka zbierała talerze po daniu głównym.

— Myślałam, że zamówisz coś specjalnego — uśmiechnęłam się, próbując żartować.

— Jeszcze zobaczysz — mruknął, ale nie patrzył mi w oczy.

Nagle do restauracji weszła Ala, ciągnąc za sobą swojego chłopaka. Zdziwiłam się, bo nie wspominała, że ma tu dziś rezerwację. Ala od razu podeszła do naszego stolika i z szerokim uśmiechem przywitała się z Olkiem. Wymienili porozumiewawcze spojrzenia, a ja poczułam się dziwnie wykluczona z tej niewypowiedzianej gry.

— Ale was zaskoczyłam, co? — Ala roześmiała się, siadając przy naszym stoliku.

Coś zaczęło mi świtać, że tego wieczoru wszystko może potoczyć się zupełnie inaczej, niż myślałam.

Moje serce stanęło na chwilę

Ala i jej chłopak dołączyli do naszego stolika, a ja poczułam ukłucie rozczarowania, choć starałam się nie dać tego po sobie poznać. Planowałam romantyczny wieczór tylko z Olkiem, a teraz musiałam dzielić ten czas z kimś innym. Próbowałam wmieszać się w rozmowę, ale czułam się jak widz we własnym życiu. Ala tryskała energią, opowiadała o swoim nowym projekcie w pracy, rzucała dowcipami, a ja coraz bardziej się wycofywałam.

— Chyba coś przyniosłam — powiedziała nagle, sięgając do torebki. Wyciągnęła małe pudełeczko i położyła je przede mną na stole. — To dla ciebie.

Przez ułamek sekundy poczułam zawód. Przecież to Olek miał mi wręczyć pierścionek, a nie ona. Spojrzałam na niego pytająco, ale on tylko lekko się uśmiechnął. Otworzyłam pudełko i zobaczyłam piękny, srebrny pierścionek z maleńkim oczkiem. Moje serce stanęło na chwilę, po czym Ala chwyciła moją dłoń i z radością zaczęła zakładać mi biżuterię.

— Zawsze mówiłaś, że chcesz taki. To od nas, na szczęście — rzuciła wesoło.

Olek i jej chłopak wymienili porozumiewawcze spojrzenia. Nagle dotarło do mnie, że cały wieczór był tylko niewinnym żartem, a ja przez chwilę uwierzyłam, że to będzie coś więcej.

Zrobiło mi się smutno

Kiedy emocje nieco opadły, Ala zaczęła mówić jeszcze szybciej, podśmiewając się z całej sytuacji.

Myślałaś, że to zaręczyny, prawda? — Mrugnęła do mnie. — No co, przecież cały czas o tym gadałaś!

Olek się zaczerwienił, a ja miałam ochotę zapaść się pod ziemię. Wszyscy się śmiali, a ja siedziałam z nowym pierścionkiem na palcu, czując się głupio jak nigdy w życiu.

— Nie gniewaj się, chciałem cię zaskoczyć — odezwał się cicho Olek. — To miała być miła niespodzianka, nie przewidziałem, że... że aż tak się nastawisz.

Zrobiło mi się smutno, bo tak bardzo dałam się ponieść wyobraźni. Nagle cała ta scena, restauracja, kwiaty i wino — wszystko wydało mi się przerysowane i puste.

— Spokojnie, jeszcze wszystko przed wami — zażartował chłopak Ali. — Może za rok?

Próbowałam się uśmiechać, żartować razem z nimi, ale coś we mnie pękło. Nagle zrozumiałam, jak bardzo czekałam na coś, co wcale nie było obietnicą. Cała magia tego wieczoru ulotniła się szybciej niż bąbelki w kieliszku.

Olek przytulił mnie mocno

Tamten wieczór długo wracał do mnie we wspomnieniach i wcale nie dlatego, że miałam nowy pierścionek na palcu. Po powrocie do domu długo siedziałam w łazience, patrząc na siebie w lustrze. Czułam wstyd, rozczarowanie, ale też jakąś gorzką ulgę. Zaczęłam zadawać sobie pytania, których wcześniej w ogóle nie dopuszczałam do myśli: czy naprawdę wszystko, o czym marzyłam, było moim pragnieniem, czy raczej presją ze strony otoczenia?

Olek wszedł do łazienki bez pukania.

— Przepraszam, nie chciałem cię zranić — powiedział spokojnie, siadając na wannie.

— Po prostu liczyłam na coś innego. Za bardzo się nakręciłam, to nie twoja wina — odpowiedziałam, a łzy same napłynęły mi do oczu.

Olek przytulił mnie mocno.

— Wiem, jak bardzo lubisz marzyć. Ale nasze życie nie zawsze będzie wyglądało jak z filmu. Chcę być z tobą i to jest dla mnie najważniejsze. Zaręczyny będą wtedy, kiedy oboje poczujemy, że to ten moment, nie dlatego, że wypada, tylko dlatego, że naprawdę tego chcemy.

Te słowa w końcu przyniosły mi spokój. Tamtej nocy zrozumiałam, że nie potrzebuję spektakularnych gestów ani wielkich niespodzianek, by wiedzieć, że jestem kochana. I że szczęście rzadko wygląda tak, jak sobie to wymarzymy.

Zofia, 29 lat

Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.


Czytaj także:


Reklama
Reklama
Reklama