Reklama

Zawsze myślałam, że jeśli ktoś w naszej rodzinie ma jakiekolwiek tajemnice, to na pewno babcia. Jej sekretny przepis na pączki to był dopiero początek! Ale im dłużej patrzyłam na dziadka Stefana, tym bardziej czułam, że i on coś ukrywa.

Reklama

Zawsze mówił, że nigdy nie był typem tajemniczego człowieka – ale właśnie to wydawało mi się podejrzane. Miał swoje zwyczaje, których nikt nie rozumiał. Dlaczego nigdy nie wyrzucał starych gazet? Czemu zawsze znikał w piwnicy na długie godziny? I co to za dziwny klucz nosił na szyi? Nikt się nad tym nie zastanawiał. Tylko ja. I pewnego dnia postanowiłam to sprawdzić.

Dziadek nosił wisiorek

Dziadek Stefan od zawsze nosił na szyi cienki skórzany rzemyk, do którego przyczepiony był mały, stary kluczyk. Jako dziecko myślałam, że to po prostu jego talizman. Nigdy go nie zdejmował, nigdy nie zostawiał byle gdzie. Kiedyś zapytałam, do czego ten klucz pasuje.

– A do skarbu, wnuczko! – zaśmiał się i klepnął się po kolanie. – Złote monety, kosztowności, może nawet mapa do ukrytego kufra!

Miałam wtedy osiem lat i uwierzyłam mu na słowo. Ale teraz, jako dorosła, nie dawało mi to spokoju. Jeśli ten klucz byłby bez znaczenia, po co nosiłby go przy sobie przez całe życie?

Zaczęłam obserwować dziadka uważniej. Znikał w piwnicy na długie godziny i zawsze wracał trochę zamyślony, trochę roześmiany, jakby był z siebie zadowolony. Pewnego dnia postanowiłam działać.

– Dziadku, co ty właściwie tam robisz? – zagadnęłam go, gdy znów wrócił z piwnicy, wycierając ręce w szmatkę.

– Ja? A nic szczególnego. Przeglądam stare rzeczy. Tyle wspomnień, Natalka... – powiedział i uśmiechnął się pod nosem.

Nie uwierzyłam mu ani przez chwilę. Gdy tylko wyszedł do sklepu, zeszłam do piwnicy. Nie wiedziałam jeszcze, że właśnie wchodzę na trop największej rodzinnej tajemnicy.

Znalazłam jakąś skrzynię

W piwnicy dziadka Stefana panował dziwny porządek. Nie taki, jaki trzymałaby babcia – żadnych zapasów konfitur ani starannie ułożonych słoików. Były za to stosy starych gazet, zakurzona szafa i drewniana skrzynia zamknięta na kłódkę.

Od razu zwróciłam uwagę na skrzynię. Była solidna, ciężka i wyglądała na bardzo starą – jak z filmów o piratach. Ale to kłódka przyciągnęła moją uwagę. Miała dokładnie taki sam kształt jak klucz, który dziadek nosił na szyi. Serce mi przyspieszyło. Czyżby to było to? Sekret dziadka ukryty w tej skrzyni?

Schyliłam się i dotknęłam wieka. Było lekko wilgotne i chłodne – musiało stać tu od lat. Spróbowałam podważyć wieko, ale kłódka trzymała mocno. Bez klucza nie miałam szans.

Usłyszałam skrzypienie drzwi na górze.

– Natalia? Co ty tam robisz? – głos dziadka zabrzmiał podejrzliwie.

Serce podeszło mi do gardła. Złapał mnie na gorącym uczynku. Zanim zdążyłam wymyślić wymówkę, dziadek zszedł powoli po schodach i stanął nade mną. Spojrzał na skrzynię, potem na mnie. I wtedy... uśmiechnął się tajemniczo.

– Czyżbyś znalazła coś ciekawego, wnuczko?

Byłam bardzo ciekawa

– Dziadku… co to za skrzynia? – zapytałam, starając się zabrzmieć niewinnie, choć serce waliło mi jak oszalałe.

Dziadek Stefan patrzył na mnie przez chwilę w milczeniu, jakby rozważał, czy powiedzieć mi prawdę, czy odprawić mnie z kolejną bajką o skarbach. A potem westchnął i usiadł na skrzyni.

– Myślałem, że nigdy nie będę musiał ci tego pokazywać, Natalka – spojrzał na mnie z błyskiem w oku. – Ale skoro już tu jesteś…

Sięgnął do szyi i powoli zdjął swój stary, wytarty kluczyk. Przez sekundę miałam wrażenie, że jego dłonie drżą, ale może to tylko złudzenie? Metal szczęknął o kłódkę, przekręcił klucz i… skrzynia stanęła otworem.

W środku nie było złota ani klejnotów – zamiast tego zobaczyłam gruby zeszyt w skórzanej oprawie, kilka pożółkłych zdjęć i mały, brązowy woreczek. Dziadek sięgnął po zeszyt i przekartkował pierwsze strony.

– To moje wspomnienia – powiedział cicho. – I coś, o czym nie mówiłem nikomu. Nawet babci.

Przełknęłam ślinę.

– O czym?

Dziadek spojrzał na mnie i uśmiechnął się lekko.

– O czasach, kiedy nie byłem tylko zwykłym Stefanem.

Nie wiedziałam, czego się spodziewać, ale czułam, że właśnie odkryłam największą tajemnicę dziadka.

Poznałam sekret dziadka

Dziadek milczał chwilę, trzymając zeszyt na kolanach. Pierwszy raz widziałam go tak zamyślonego. Zawsze był pogodny, żartował, a teraz wyglądał, jakby w jednej chwili przeniósł się w zupełnie inne czasy. Ostrożnie sięgnął do skrzyni i wyjął pożółkłą kopertę. W środku było kilka starych zdjęć i zasuszona róża.

Kim ona była? – zapytałam cicho, bo już wiedziałam, że to była jakaś kobieta.

Dziadek spojrzał na mnie i westchnął.

– Nazywała się Helena.

Przyjrzałam się fotografii. Młoda dziewczyna z ciemnymi, falującymi włosami i figlarnym uśmiechem. Ubrana w jasną sukienkę, patrzyła prosto w obiektyw. Ładna. Bardzo ładna.

To twoja dawna miłość? – spytałam ostrożnie.

Dziadek uśmiechnął się lekko.

– Największa – przyznał.

Zaskoczyło mnie to. Największa? Nie babcia? Jakby czytając moje myśli, pokręcił głową.

– Babcię bardzo kocham, Natalka. Ale to inna miłość. Spokojna, mądra, taka na całe życie. A Helena? Helena była burzą.

– Co się stało?

Opowiedział mi wszystko

Dziadek obrócił zdjęcie w palcach.

– Byliśmy młodzi, mieliśmy wielkie plany. Chcieliśmy uciec z miasta, podróżować, przeżyć coś więcej – uśmiechnął się pod nosem. – Ale życie pisze inne scenariusze. Pewnego dnia po prostu zniknęła.

– Zniknęła? – powtórzyłam, czując ciarki na plecach.

Dziadek skinął głową.

– Wyjechała. Nie wiem, gdzie. Nie wiem dlaczego. Zostawiła tylko jeden list.

Sięgnął do skrzyni i podał mi złożoną kartkę, lekko pożółkłą od czasu. List od kobiety, którą kiedyś kochał bardziej niż cokolwiek na świecie. Spojrzałam na dziadka.

Nigdy jej nie szukałeś?

– Oczywiście, że szukałem– odpowiedział cicho. – Ale może niektóre historie są właśnie po to, żeby nigdy się nie kończyły.

Dziadek patrzył na zdjęcie Heleny, przesuwając palcem po jej uśmiechniętej twarzy. Nigdy wcześniej nie widziałam go tak zamyślonego.

– Wiesz, jak to jest, Natalka? Masz kogoś, kto wydaje się całym twoim światem, ale życie rzuca ci pod nogi wybory, których nie chcesz podejmować.

Patrzyłam na niego uważnie. Nigdy nie mówił o żadnej innej kobiecie poza babcią.

Kochałeś ją? – zapytałam.

Wzruszyłam się

Uśmiechnął się lekko.

– Całym sercem – przyznał bez wahania. – Ale to nie znaczy, że żałuję.

Zmarszczyłam brwi.

– To znaczy?

Dziadek wziął głęboki oddech.

– Byłem gotów rzucić wszystko i szukać Heleny, ale wtedy babcia pojawiła się w moim życiu i… zmieniła wszystko.

Patrzyłam na niego z podziwem. Czasem największe historie miłosne to nie te pełne namiętności i dramatów. Czasem to te, w których ktoś wybiera ciepło, stabilność i dłoń, którą można trzymać do końca życia.

– Naprawdę nigdy jej nie szukałeś? – zapytałam.

Dziadek uśmiechnął się tajemniczo.

– Nie chciałem burzyć tego, co zbudowałem z babcią.

I z tym zdaniem wstał, zamknął skrzynię i wyszedł z piwnicy, zostawiając mnie z mętlikiem w głowie.

Natalia, 27 lat

Czytaj także: „Mąż nie przestał być maminsynkiem nawet podczas rozwodu. Gdy zapadł wyrok, leciał wypłakać się w jej spódnicę”
„Siostra zjawiła się na odczytanie testamentu, bo liczyła na kasę. Gdy usłyszałam, co dostanie, parsknęłam śmiechem”
„Syn myśli, że jako wdowa potrzebuję opieki. Nie rozumie, że wreszcie moje życie jest słodkie jak lukrowane pączki”

Reklama

Reklama
Reklama
Reklama