Mój tata niedawno obchodził 65. urodziny. Jak na niego spojrzeć, to wydaje się, że wszystko z nim w porządku. Ale to tylko złudne przekonanie.

WIDEO

player placeholder

Boryka się z wysokim ciśnieniem, problemami z nerkami i cukrzycą. Powinien mocno na siebie uważać, prowadzić zdrowy tryb życia i przestrzegać odpowiedniej diety. A on zamiast tego, co wyczynia? Zrobi dosłownie wszystko, żeby przypodobać się Iwonce.

Poznał kobietę w sanatorium

Spotkał tę kobietę podczas pobytu w sanatorium. Była zatrudniona jako asystentka w salonie odnowy. I miała jakieś 30 lat. Ojciec regularnie wykupywał ekstra płatne zabiegi, więc ona błyskawicznie wyczuła, że ma pieniądze.

Zobacz także:

Znam takie jak ona. Podsunęła mu pod nos swoje wdzięki, zakręciła bioderkami, rzuciła kilka czułych słówek i staruszek kompletnie oszalał. Początkowo nic nikomu nie wspominał. Tylko zatelefonował do nas pewnego dnia i oznajmił, że przedłuża swój pobyt o kolejny turnus.

Wciąż czuję się nieco zmęczony – kłamał jak z nut. – Dasz sobie radę beze mnie w pracy? – spytał.

– Jasne. Odpoczywaj – odpowiedziałem.

Rozpierała mnie duma, że przekazał naszą rodzinną firmę w moje ręce na kolejny okres. Sądziłem, że nareszcie obdarzył mnie zaufaniem, pojął, że nie musi się już harować, bo ja mogę go całkiem wyręczyć. A tu się okazało, że wszystko przez jakąś babkę.

Chciał ją przywieźć do domu

Jeden dzień przed tym, jak planowałem odebrać go z sanatorium, zadzwonił do mnie i powiedział, że nie przyjedzie do domu sam. Nie chciał wchodzić w detale. Rzucił tylko, że wpadła mu w oko jakaś miła kobieta i zaprosił ją do siebie, żeby trochę u niego pomieszkała.

– Tatku, czyżby strzała Amora cię trafiła? – parsknąłem śmiechem.

– No a jakby nawet, to jakie to ma znaczenie? Nie mogę? – warknął.

– Ależ skąd, oczywiście, że możesz! – pospiesznie go zapewniłem.

Choć od momentu śmierci mamy upłynęło już przeszło pół dekady, ojciec wciąż był samotny. Pomyślałem więc, że dobrze by mu zrobiła obecność jakiejś sympatycznej kobiety w jesieni życia. Kogoś, kto otoczył by go troską, opieką i dopilnował regularnego przyjmowania medykamentów. Kompletnie nie spodziewałem się, że przyprowadzi do domy taką siksę.

Zatkało mnie

Doskonale pamiętam chwilę, gdy po raz pierwszy ujrzałem Iwonę. Czekałem oparty o auto, aż ojciec dopełni wszelkich formalności i opuści sanatorium. I nagle zjawiła się. Sunęła z walizkami na wózku. Wyglądała oszałamiająco. Powiewające jasne włosy, nogi do nieba. No i te cudowne piersi.

– Przepraszam, czy dobrze kojarzę, że jesteś Jacek? – spytała.

– Zgadza się – przytaknąłem.

– Oto bagaże twojego taty - oznajmiła

– Wielkie dzięki – zamarłem w bezruchu, bo nie byłem w stanie oderwać od niej wzroku.

– Czemu tak się na mnie patrzysz ? Jestem brudna? – rzuciła i zaczęła lustrować swoje ubranie.

– Nie, nie ma problemu. Przyszło mi tylko do głowy, że gdyby w tym uzdrowisku pracowały takie osoby jak ty, to chyba musiałbym szybko zapisać się na kolejny turnus. Rzut oka wystarczy, żeby od razu poczuć się lepiej – puściłem do niej oczko.

– Serdecznie zapraszam, ale mnie tu już wtedy nie zastaniesz – wzruszyła ramionami.

– Wielka szkoda, liczyłem na to, że będziemy mieli okazję się jeszcze spotkać – westchnąłem z żalem.

– Och, na pewno się zobaczymy, oczywiście pod warunkiem, że będziesz odwiedzał tatę.

– A co on ma z tym wspólnego? – zapytałem zaskoczony.

– Nazywam się Iwona i jestem nową partnerką życiową twojego ojca – posłała mi olśniewający uśmiech.

Dziwnie to wyglądało

Byłem totalnie zaskoczony. Myślałem, że będzie to sympatyczna, starsza kobieta, a tymczasem ujrzałem przed sobą istną boginię, która z pewnością spełniałaby fantazje każdego mężczyzny. Stałem więc jak słup soli, wpatrując się w nią z rozdziawioną gębą. Dopiero gdy pojawił się ojciec, powróciłem do rzeczywistości.

– Siema, młody – poklepał mnie po ramieniu – Jak widzę, zdążyłeś już zapoznać się z Iwonką!

– No tak – przytaknąłem, bo wciąż nie potrafiłem wykrztusić z siebie ani jednego zdania, które miałoby jakikolwiek sens.

– Wspaniale. No to wskakuj na fotel kierowcy i w drogę. Oby tylko udało ci się zdążyć dojechać do stolicy, zanim pozamykają wszystkie sklepy. Obiecałem mojej królewnie zakupy. W tej małej mieścinie nie ma ani jednego porządnego salonu z markową odzieżą. Wszędzie tylko podróbki albo stare kolekcje z poprzednich lat. Mam rację, złotko? – zapytał Iwonkę.

– Mądry z ciebie facet – cmoknęła go czule w policzek i wtuliła się w niego mocno.

Byłem totalnie skołowany. To było coś pomiędzy rozbawieniem a mocną frustracją. Wprost nie mogłem uwierzyć, że udało mi się dowieźć wszystkich do stolicy w jednym kawałku. Podczas jazdy ledwo co zerkałem przed siebie. Ciągle tylko patrzyłem w lusterko, żeby widzieć, co się dzieje z tyłu. Szczegóły zachowam dla siebie, bo na samą myśl o tym, co tam wyczyniała ta parka, robi mi się głupio. Grunt, że jakoś dowlokłem się z nimi do Warszawy i mogłem wreszcie odetchnąć z ulgą.

Nie poznawałem ojca

– Masz zamiar jutro wpaść do pracy? – zagadnąłem ojca, gdy się żegnaliśmy.

– Raczej nie, wezmę parę dni urlopu. Wiesz, chcę pomóc Iwonce się u nas zaaklimatyzować.

– Ale mamy parę istotnych kwestii do przedyskutowania...

– Daj spokój, nie zawracaj mi teraz gitary. Na sto procent dasz radę ogarnąć to samemu! – powiedział beztrosko.

Kiedy to usłyszałem, oniemiałem z wrażenia. Dla ojca praca zawsze była priorytetem, odkąd pamiętam, nawet za życia mamy. I nagle coś takiego. Zrozumiałem, że ta małolata nieźle namieszała mu w głowie. Jak wróciłem do domu, wszystko opowiedziałem mojej małżonce. Z pięć razy musiała mnie dopytywać o szczegóły, bo myślała, że sobie jaja robię. A kiedy w końcu zrozumiała, że nie żartuję, to spanikowała.

Kompletnie oszalał

– Nie gniewaj się, ale twój tata zupełnie oszalał! Ta młoda to najpewniej jakaś naciągaczka! Wyłudzi od niego całą kasę! – wykrzyczała.

– Zdaję sobie z tego sprawę, ale co mogę zrobić? Przecież nie polecę tam i nie wykopię jej z domu. Zresztą ojciec w życiu by się na to nie zgodził. Powinnaś zobaczyć, jak się teraz zachowuje. Jest oczarowany tą całą Iwonką – ciężko sapnąłem.

– Pogadaj z tatą, wytłumacz mu, co to za babka. I dopilnuj, żeby nie dał jej dostępu do konta. Nie pozwól, żeby przepuściła całą forsę – napierała.

– Słuszna uwaga. Jakaś pierwsza lepsza panienka nie będzie traktowała ojca jak bankomatu – powiedziałem stanowczo.

W głowie mi się to nie mieściło

Zdecydowałem się dręczyć ojca tak długo, aż oprzytomnieje. W ciągu kolejnych dni usiłowałem wyciągnąć go na pogawędkę. Niestety, wszystko na nic. Wykręcał się brakiem wolnej chwili, bo urządza mieszkanie na nowo i kupuje kabriolet.

– Iwonka przepada za powiewem wiatru we włosach podczas przejażdżki.

Kiedy nawrzeszczałem na niego, żeby nie szalał z kasą, całkiem przestał reagować na moje próby kontaktu. Nie mogłem opanować wściekłości. Myślałem tylko o tym, że ojciec przehula całą naszą fortunę. Te dwa tygodnie bardzo mi się dłużyły.

Chciałem być szczery

Wreszcie tata zjawił się w biurze. Kiedy go zobaczyłem, serce mi zabiło mocniej. Poprosiłem moją asystentkę, żeby wstrzymała się z otwieraniem drzwi interesantom i przekazywaniem telefonów, dopóki jej nie dam znać. Następnie udałem się wraz z tatą do mojego pokoju i zamknąłem drzwi na klucz.

– Chyba musimy pogadać na poważnie – zacząłem rozmowę.

– Chodzi o Iwonkę? – odgadł.

– Dokładnie tak.

– No to słucham, synku, co cię gryzie – przyzwolił łaskawie.

– Mogę prosto z mostu?

– Jasne. Wiesz, że nie przepadam za marnowaniem czasu na bezsensowne gadki.

– Ok, to pozwól, że powiem ci, co myślę. Uważam, że ta cała Iwonka to zwykła naciągaczka. Szepcze ci do ucha słodkie słówka, spogląda czule w oczy, nazywa cię swoim kochanym misiem, a w głębi duszy zależy jej tylko na jednym – wyciągnięciu od ciebie jak największej ilości szmalu.

Zaskoczył mnie

– Zdaję sobie z tego sprawę – przerwał mi w pół słowa.

– Serio? – zrobiłem wielkie oczy ze zdziwienia.

– No raczej! A co ty myślałeś? Chyba nie sądziłeś, że jestem aż tak łatwowierny i tępy? Miałem dać się nabrać, że taka piękna trzydziestolatka straciła dla mnie głowę? Takie cuda się nie przytrafiają – powiedział z szerokim uśmiechem na twarzy.

– Jeśli zdajesz sobie z tego sprawę, to do jasnej cholery, dlaczego dajesz się wykorzystywać?

– Bo w zamian otrzymuję naprawdę dużo. Uwagę, miłe słowa, całusy przed snem, przytulanie, a kiedy łyknę niebieską pigułkę, to nawet coś więcej. Przy Iwonk\ce moje życie nabiera barw i staje się piękniejsze. Chodzimy na zakupy do galerii i do klubów. Nie zrezygnowałbym nawet, gdyby miało mnie to słono kosztować i pochłonąć cały mój majątek!

To była trudna rozmowa

– To chyba nie do końca przemyślane... – urwałem, nie chcąc urazić taty.

– Masz na myśli, że głupie, co? – wyszczerzył zęby w uśmiechu.

– Otóż to.

Dałem sobie spokój z dalszą dyskusją.

– Ale co z tego? Tyle lat tyrałem jak wół, żeby wam niczego nie brakowało. Uważam, że w końcu coś mi się też od życia należy, nie sądzisz?

– Fakt, racja. Ale jest jeszcze moja rodzina...

– I co, czegoś wam brakuje?

– Tak naprawdę to nie.

– To jaki masz problem? Przecież nie okradam was. Nie wydaję waszych pieniędzy, tylko swoje własne. Mam rację, czy nie?

– No cóż, ale… – próbowałem znaleźć jakąś kontrę – te wariacje z Iwonką nie służą dobrze twojej kondycji. Musisz bardziej dbać o siebie i więcej relaksować. Tymczasem zachowujesz się jak trzydziestolatek w świetnej formie. To może się źle skończyć! – powiedziałem z naciskiem.

– Jakoś to będzie. Wolę żyć krótko, ale intensywnie – zbył mnie machnięciem ręki.

Dałem sobie spokój z przekonywaniem go. W głowie miałem pustką jeśli chodzi o jakiekolwiek sensowne argumenty. Może powinienem życzyć mu radości na emeryturze? Odpuściłem więc i tyle.

Michał, 38 lat

Czytaj także: „Byłam nianią u bogaczy. Gdy poznałam ich tajemnicę, myśleli, że za 50 tysięcy kupią moje milczenie”
„Nie chciałam żyć w cieniu skromnych ambicji partnera. Wygrałam na loterii, zostawiłam go i ruszyłam spełniać marzenia”
„Mój mąż i siostra zrobili mi niespodziankę na wakacjach nad morzem. Znienawidziłam oboje w jednej chwili”