Tego chłopaka zobaczyłam już na peronie. Miał z daleka widoczną kartkę na piersi z informacją, że jest osobą niepełnosprawną i potrzebującą pomocy. Zrobiło mi się tak dziwnie na sercu, jak zawsze wtedy, kiedy widzę ludzkie nieszczęście. Człowiek naprawdę nie wie, ile go w życiu spotkało dobrego, dopóki nie zetknie się z cudzą niedolą. A wtedy przestaje narzekać i dziękuje Bogu, że jest zdrowy.

WIDEO

player placeholder

Wsiadłam do pociągu i rozgościłam się w przedziale. Do odjazdu miałam jeszcze jakieś piętnaście minut. Wyjęłam więc z torby książkę i zaczęłam czytać. Nagle drzwi do przedziału się otworzyły i stanął w nich ten chłopak z kartką na szyi! Teraz z bliska mogłam przeczytać, że jest głuchoniemy, nie ma pieniędzy, a zbiera na aparat słuchowy lub operację. Nie patrzył mi w oczy, tylko położył obok mnie na siedzeniu niewielką maskotkę z jakąś ulotką i wyszedł.

Zaraz, zaraz... chyba skądś go znam

Spojrzałam na kartkę. Było na niej napisane, że mogę kupić od niego tego misia za pięćdziesiąt złotych. No cóż… Maskotka była maleńka i żądana suma wydała mi się zdecydowanie wygórowana, ale… „Co tam! Nie zbiednieję aż tak bardzo!” – pomyślałam, bo zrobiło mi się naprawdę żal tego chłopaka. W dodatku, co tu dużo mówić, zwyczajnie mi się spodobał. Miał kasztanowe kręcone włosy i brwi zrośnięte nad oczami, które nadawały mu nieco marsowy wygląd. Ale byłam pewna, że wyraz jego twarzy radykalnie by się zmienił, gdyby się tylko uśmiechnął.

Zobacz także:

Kiedy więc wrócił po kilku minutach do mojego przedziału, podałam mu monetę. Skinął mi głową, ale uśmiechu się nie doczekałam, bo pociąg szarpnął i chłopak się zorientował, że ruszamy, zrobił więc w tył zwrot i w kilka sekund wyskoczył na peron. „Został mi po nim tylko miś…” – uśmiechnęłam się do siebie, sadzając zabawną maskotkę na stoliczku. Zerkałam na nią co chwilę, przez całą drogę, a wtedy przed oczami stawał mi ten chłopak.

Ponieważ plastikowy miś był naprawdę niewielki, wrzuciłam go potem do torby i nosiłam ze sobą. Kiedy szukałam portmonetki albo kluczy, przypominałam sobie tamtego chłopaka, zastanawiając się, jak wygląda na co dzień jego życie. Czy z powodu swojej niepełnosprawności miał kłopot ze skończeniem szkoły, dostaniem pracy? Wyglądało na to, że jest w moim wieku i zdawałam sobie sprawę, że skoro mnie, zupełnie zdrowej, nie było łatwo o pracę, to jemu na pewno jest o wiele trudniej.

Którejś soboty zadzwoniła do mnie przyjaciółka i powiedziała, że spotykają się całą paczką na dyskotece i fajnie by było, gdybym także wpadła.

– Będzie Rafał… – poinformowała.

– Skoro tak, to przyjdę, nie ma sprawy – odparłam.

Ewa od kilku tygodni podkochiwała się w swoim koledze z pracy i chciała, abym go poznała i oceniła.

Nie przepadam za dyskotekami, taki w nich jest hałas, że ciężko nawet porozmawiać. Ale od czasu do czasu mogę znieść tę specyficzną atmosferę. Siedziałyśmy przy stoliku, sącząc drinki, kiedy Ewa trąciła mnie w ramię.

– Patrz! Tam! – ruchem głowy wskazała w stronę tłumu kłębiącego się na parkiecie.

Podążając wzrokiem za jej gestem zobaczyłam wysokiego jasnowłosego chłopaka.

– To jest Rafał – powiedziała, ale ja nie na niego się zapatrzyłam, tylko na jego towarzysza.

Te kręcone włosy i zrośnięte brwi… To był chłopak z pociągu!

Świat jest niestety pełen drani

„Głuchy na dyskotece? I to w dodatku podrygujący w rytm muzyki?” – wydało mi się to trochę nieprawdopodobne, ale zaraz zgasiłam w sobie te myśli. Czytałam przecież gdzieś, że mózg osób głuchoniemych odbiera drgania, na przykład podłogi i dlatego mogą wyczuwać rytm.

Po chwili Rafał podszedł do nas, ale sam…

A gdzie twój kolega? – zapytałam, kiedy już się poznaliśmy.

– Igor? Poleciał do baru, bo dzisiaj on stawia kolejkę. Zaraz przyjdzie – usłyszałam.

Faktycznie, minęło kilka minut i pojawił się Igor z oszronionymi szklankami z piwem.

– Wystarczy wam, czy mam obrócić jeszcze raz? – zapytał czystym normalnym głosem. – W tym tygodniu nieźle zarobiłem, mogę postawić jeszcze jedną kolejkę!

Zatkało mnie. Powoli wzięłam piwo i zaczęłam się zastanawiać, czy się nie pomyliłam. Może on jest tylko podobny do tamtego chłopaka? „Tak, na pewno tylko podobny…” – przekonywałam samą siebie, sącząc piwo. Igor wpatrywał się w tańczących, a Ewa przekomarzała się z Rafałem.

W pewnym momencie moja przyjaciółka zaczęła szukać czegoś w swoim plecaku, ale nie znalazła, więc zwróciła się do mnie:

– Jolka, masz długopis?

– Jasne! – odparłam, po czym otworzyłam torebkę.

Mam taką wielką torbę, w której trudno jest coś znaleźć, zaczęłam więc po kolei wyjmować rozmaite przedmioty. W tym plastikowego misia…

– O! – ucieszył się na jego widok Rafał i porwał go do ręki. – Zobacz, Igor, czy to nie jest taki sam miś jak te, które wciskasz frajerom? Które twoje wcielenie sponsoruje dzisiejsze piwo? Głuchoniemy chłopiec?

Zatkało mnie. A więc jednak miałam rację! To był ten chłopak z pociągu! Pewnie cudem uzdrowiony. Musiałam mieć dziwną minę, bo Rafał nagle wyraźnie się speszył i zamilkł. Spojrzałam na Igora, ale nie zobaczyłam na jego twarzy cienia zakłopotania. Za to pojawił się na niej paskudny, ironiczny uśmiech.

Powoli wstałam od stolika i wzięłam do ręki szklankę z niedopitym piwem.

Pozdrowienia od jednej z frajerek! – powiedziałam i chlusnęłam płynem Igorowi prosto w twarz!

A potem wybiegłam z dyskoteki.

„Ale ja jestem naiwna! – myślałam. –Tak się przejmowałam tym chłopakiem, że taki biedny, bo niepełnosprawny, a tymczasem to zwykły złodziej!”

Kiedy dotarłam do domu, długo nie mogłam się uspokoić.

Z godzinę później zadzwoniła Ewa.

– Wszystko w porządku? – zapytała. – Zaraz po twoim wyjściu zapytałam Rafała, o co chodzi i wszystko mi opowiedział. Strasznie go bawiło to, jak „pracuje” Igor. Palant! W sekundę się odkochałam.

– Jeszcze poznasz kogoś fajnego – pocieszyłam ją. – I ja też. Niemożliwe, aby świat się składał tylko z samych drani.

Ale oni także istnieją, trzeba o tym pamiętać. Przypomina mi o nich mały miś w mojej torebce.

Czytaj także:
„Kuzyn wyśmiewał mnie, że jestem frajerką, bo za darmo pomagam potrzebującym. Odszczekał to, gdy sam był w potrzebie”
„Bieda u nas aż piszczy, a ja oddałam znaleziony portfel. Według teściowej jestem frajerką. Niestety, chyba ma rację”
„Wiejski cwaniaczek oszukał mnie, jak naiwne dziecko. Myślałem, że skoro ja jestem uczciwy, to inni ludzie też”