Reklama

Gdyby ktoś dwa lata temu powiedział mi, że jeszcze będę potrafił się zakochać – tak naprawdę, bez lęku, z uśmiechem rano i spokojem wieczorem – uznałbym to chyba za kiepski żart. Po rozstaniu z Ewą byłem wrakiem. Sześć lat związku. Kawał życia. A potem to się stało. Miałem dowód. Nie musiała się tłumaczyć – zresztą nawet nie próbowała. Po prostu wyszła. A ja zostałem ze wspomnieniami i rozbitym sercem, które nikogo już nie obchodziło.

Minął rok, zanim zacząłem znowu wychodzić z domu nie tylko do pracy. Wtedy pojawiła się Natalia. Cicha, ale uważna. Zadała pytanie, poczekała na odpowiedź. Miała w sobie coś, co rozbroiło mój cynizm. Przy niej nie musiałem niczego udawać. Nie oceniałem siebie przez pryzmat tego, kim byłem z Ewą. Przy Natalii czułem, że jestem kimś zupełnie nowym.

Teraz wracamy razem do mojego rodzinnego miasta. Do rodziców, którzy myślą, że z Ewą się rozjechaliśmy tak po prostu – bez dramatów. Dla świętego spokoju nie mówiłem im prawdy. Nie powiedziałem, że mnie zdradziła. Że zostawiła mnie jak śmiecia. Nie chciałem litości. Chciałem tylko, żeby zaakceptowali Natalię. Ale coś mi mówiło, że będą patrzeć na nią przez pryzmat przeszłości.

To była pomyłka czy specjalnie?

– Grzesiek, pomóż mamie z chlebem, a ty, Natalio, siadaj, siadaj, tu masz miejsce – ojciec rozkładał ręce, jakby witał dawno niewidzianą rodzinę, a nie dziewczynę, którą widział pierwszy raz na oczy.

Siedzieliśmy przy stole w kuchni, tej samej, w której od dziecka jadłem kanapki z żółtym serem i patrzyłem, jak mama robi jajecznicę z cebulką. Wszystko było znajome: obrus w kratkę, kubki z logiem „Opoczno 2003”, zapach kawy i smażonego boczku. Natalia uśmiechała się grzecznie, trochę spięta, ale radziła sobie dzielnie.

– No i jak tam praca, Natalio? – zapytała mama, nakładając sałatkę jarzynową. – Grzesiek mówił, że jesteś w branży kreatywnej?

– Tak, pracuję w agencji jako copywriterka – odpowiedziała spokojnie. – Tworzę treści reklamowe, głównie dla marek spożywczych.

O, to takie hasła typu „smak dzieciństwa” i „naturalnie pyszne”? – zaśmiała się mama.

– Coś w ten deseń – Natalia odpowiedziała, też się śmiejąc.

Nagle ojciec przerwał:

Ewuniu, podasz sól?

Cisza. Natalia zamarła na ułamek sekundy, potem podała sól, udając, że nic się nie stało. Ja zamarłem kompletnie. Ojciec nawet nie zauważył.

– Nie no, świetnie – powiedziałem z wymuszonym spokojem. – Dwa miesiące się przygotowuję, żeby ją tu przywieźć, a ty witasz ją imieniem mojej eks.

– Oj tam – mruknęła mama – ty zawsze wszystko pomylisz – rzuciła do ojca, próbując obrócić to w żart.

– To z przyzwyczajenia – ojciec wzruszył ramionami. – Zresztą my z Ewą do dziś mamy kontakt.

Spojrzałem na niego. Natalia też. Poczułem, jak cała ta wizyta właśnie się sypie.

Myśleli, że to była porządna dziewczyna

W kuchni pachniało kawą i ciastem drożdżowym, ale miałem ochotę przewrócić stół i wyjść. Natalia poszła na spacer z psem, a ja zostałem sam z matką. Stała przy zlewie, myjąc filiżanki. Czekałem, aż sama zacznie temat, ale jak zwykle musiałem to zrobić pierwszy.

Dlaczego wciąż rozmawiacie z Ewą? – rzuciłem w końcu.

– Bo ją lubimy – odpowiedziała spokojnie. – Była z nami sześć lat.

– Wy się zachowujecie, jakby to była wasza synowa – warknąłem.

Mama odwróciła się powoli, wytarła ręce o ręcznik.

– Bo prawie nią była. Planowaliście ślub, mieszkanie. Natalia... no sympatyczna jest, naprawdę, ale Ewa to była porządna dziewczyna. Powinniście dalej być razem, a nie…

Zacisnąłem szczękę. Czułem, że jeśli teraz nie powiem prawdy, już nigdy nie będę traktowany poważnie.

– Porządna? Ona… Spała z moim kumplem.

Matka zamilkła. Spojrzała na mnie z niedowierzaniem.

– Z Piotrkiem – dodałem. – Przez pół roku. W moim mieszkaniu. A ja o niczym nie wiedziałem.

Oparła się o blat. Po raz pierwszy od dawna naprawdę zamilkła.

– Nie… nie wiedzieliśmy… – powiedziała cicho po chwili. – Myśleliśmy, że po prostu się nie dogadaliście… Że to minie…

Pokręciłem głową. Nie chodziło tylko o to, co się stało. Chodziło o to, że przez cały ten czas nikt mnie nie zapytał. Nikogo nie obchodziło, jak się czułem. Po prostu założyli, że to ja zawiniłem. A teraz traktowali Natalię jak intruza.

Dalej coś kręcili

Wyszedłem na górę tylko po telefon. Natalia była jeszcze na spacerze, chciałem wykorzystać chwilę ciszy. Kiedy przechodziłem obok salonu, usłyszałem ich głosy. Drzwi były lekko uchylone. Nie podsłuchiwałem celowo, po prostu... stanąłem.

– Wiesz, ja wciąż wierzę, że Grzesiek do Ewy wróci – powiedział ojciec. – No bo z tą Natalią to... sam nie wiem. Tamto było poważne.

– Ewa dzwoniła przed świętami – dodała mama. – Pytała, czy Grześ przyjedzie. Powiedziałam, że będzie. Chciała się z nim spotkać.

– I dobrze. Może w końcu mu wróci rozum – mruknął ojciec.

Wszedłem. Nie wiem, co mieli wypisane na twarzach, ale w mojej zamarła krew. Patrzyli na mnie zaskoczeni. Może zawstydzeni. Może nie.

– Nie wróci – powiedziałem zimno. – I dobrze, że usłyszałem, co naprawdę myślicie.

– Grzesiu… – zaczęła matka, ale uniosłem dłoń.

– Ewa mnie zdradziła. Z Piotrkiem. Wiecie, ten kumpel, co był z nami na wakacjach? A wy przez cały ten czas ją wspieracie. Przez dwa lata nie zapytaliście mnie ani razu, co się właściwie stało. Żyliście w tej swojej wersji i teraz chcecie, żebym wrócił do niej jak głupi chłopak, bo „to było poważne”?

My nie wiedzieliśmy – wyjąkał ojciec.

– Bo nie chcieliście wiedzieć – odpowiedziałem.

W tym momencie do pokoju zajrzała Natalia. Zatrzymała się w progu. Zobaczyła nasze twarze. Nie musiała nic pytać. Wszystko było już w powietrzu.

Nie chciałem się rozstawać w gniewie

Siedzieliśmy na rozkładanej kanapie w moim dawnym pokoju. Natalia opierała się o ścianę, nogi miała przyciągnięte do siebie, ramiona skrzyżowane. W pokoju panowała cisza, przerywana tylko delikatnym tykaniem zegarka nad drzwiami.

– Czemu mi nie powiedziałeś, że oni wciąż ją lubią? – spytała cicho, bez pretensji, ale też bez czułości.

– Bo myślałem, że to się ułoży – odpowiedziałem. – Że jak cię poznają…

Nie da się rywalizować z przeszłością, jeśli ona siedzi z nimi przy stole. Jeśli dla nich nic się nie zmieniło.

Westchnąłem. Nie wiedziałem, co mam powiedzieć. Usiadłem ciężej, czując, że wszystko, co budowaliśmy, zostało nadszarpnięte tym jednym weekendem.

Nie chciałem cię na to wystawiać. Po prostu... nie umiałem się postawić. Już powiedziałem im prawdę, nie chcę wojny.

– To nie wojna. To życie, Grzesiek – popatrzyła na mnie. – Oni mają prawo lubić Ewę. Ale ty miałeś obowiązek mi powiedzieć, że tak będzie.

Przez chwilę oboje milczeliśmy.

Nie chcę już do nich wracać – powiedziałem w końcu. – Nie dzisiaj. Nie jutro. Może w ogóle.

Natalia skinęła głową.

– Dobrze. To kiedy jedziemy do siebie?

Spojrzałem na zegarek. Dochodziła północ. Wciąż moglibyśmy wstać, spakować się i wyjechać w ciemność. Myślałem, że to miejsce to mój dom. Ale nie. To był dom wspomnień, nie rzeczywistości. Zasypialiśmy bez dotyku. Blisko, ale osobno.

Postawiłem sprawę jasno

Spotkaliśmy się przypadkiem. A może nie? Może wiedziała, że będę chodził tymi samymi ulicami co kiedyś. Stała pod księgarnią w płaszczu, który pamiętałem z naszych wspólnych zim. Uśmiechnęła się, jakby nic się nie wydarzyło.

Wiedziałam, że się odezwiesz – powiedziała, robiąc krok w moją stronę.

– Nie odezwałem się – odpowiedziałem chłodno. – Tylko podsłuchałem rozmowę rodziców.

Skinęła głową. Wyglądała, jakby wszystko miała już zaplanowane.

– Tęsknię. Chciałabym to naprawić – powiedziała cicho. – Wiem, że cię zraniłam. Wiem, że byłam głupia. Ale wtedy... wszystko się sypało.

– Zdradziłaś mnie – przerwałem. – To się nie „sypało”, to było rozbite.

To był błąd. Potworny. Jeden moment.

– Nie był jeden. Trwał miesiącami – powiedziałem. – W moim mieszkaniu. Kiedy mówiłaś mi, że mnie kochasz, spałaś z nim. Nie przyszłaś tu dziś, żeby mnie przeprosić. Przyszłaś, bo nadal chcesz być dziewczyną, którą rodzice lubią.

– To nieprawda… – jej głos się załamał.

– Dla ciebie jestem tylko planem awaryjnym. Teraz ci się przypomniało, że było nam razem dobrze. Ale wiesz co? Już nie jest. Już nie będzie.

Odwróciłem się. Nie próbowała mnie zatrzymać. Może zrozumiała. A może tylko była zaskoczona, że nie dałem się wciągnąć w jej wersję przyszłości. Szło mi się lekko. Po raz pierwszy od dawna.

Zacznę wszystko od nowa

Wyjechaliśmy wcześniej, niż planowaliśmy. Bez pożegnań. Bez wymówek. Włożyłem walizki do bagażnika, Natalia usiadła na miejscu pasażera i zapięła pas bez słowa. Włączyłem silnik, ruszyliśmy. Droga do miasta była pusta, tak samo jak rozmowa między nami.

Nie byliśmy pokłóceni. Nie było krzyku, wyrzutów, dramatycznych gestów. Było coś gorszego – cisza. Taka, która nie daje spokoju, tylko drapie w środku. Chciałem powiedzieć, że to nie jej wina, że zrobiłem wszystko źle. To ja nie przygotowałem tej wizyty, nie ochroniłem nas, ale nie miałem pewności, czy ona jeszcze chce to słyszeć.

Natalia siedziała wyprostowana, patrzyła w szybę. Raz tylko, gdzieś w połowie drogi, spojrzała na mnie i zapytała:

I co teraz?

Nie miałem odpowiedzi. Nie wiedziałem, czy wrócę jeszcze kiedyś do rodzinnego domu. Czy Natalia będzie chciała być ze mną po tym, co zobaczyła. Nie wiedziałem nawet, czy sam siebie lubię, gdy patrzę w lusterko.

Jedno czułem wyraźnie – potrzebuję nowego początku. Tym razem nie mogę go zacząć w cieniu przeszłości, cudzych oczekiwań i niezadanych pytań. Muszę się nauczyć być sobą. Od zera. Czy Natalia pójdzie ze mną dalej? Nie wiem. Pierwszy raz nie bałem się nie wiedzieć.

Grzegorz, 30 lat

Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.


Czytaj także:


Reklama
Reklama
Reklama