atoms.adSlot.adLabel

Nie powinnam tego myśleć, a tym bardziej czuć. Przecież to mąż mojej przyjaciółki. Mężczyzna, którego znałam od lat, i którego przez długi czas uważałam za zwykłego prostaka. Wiecznie narzekał, wiecznie coś mu nie pasowało, a jak już się odzywał, to najczęściej po to, żeby skomentować coś grubiańsko. Do tego był leniwy — nawet do lodówki miał za daleko, jeśli nikt mu czegoś nie podał. A jednak… Z biegiem czasu zaczęłam zauważać rzeczy, które wcześniej ignorowałam. Było w nim coś fizycznie pociągającego. Coś, co sprawiało, że patrzyłam na niego dłużej, niż powinnam.

Tylko wzruszył ramionami

Widywaliśmy się często. Moja przyjaciółka, jej mąż i ja tworzyliśmy taką małą paczkę. Nieplanowanie, po prostu tak wyszło. Ona dzwoniła, że wpadają na kawę, albo ja wpadałam do nich, kiedy miałam gorszy dzień. Była wygodna atmosfera, trochę plotek, trochę śmiechu. On najczęściej siedział rozwalony na kanapie, pilot miał w jednej ręce, piwo w drugiej. Z rzadka wtrącał się do rozmowy, a jak już to robił, to miałam ochotę się skrzywić. Komentował seriale w telewizji albo narzekał na politykę, nie przebierając w słowach.

— Znowu ten pajac w wiadomościach — burknął kiedyś, zanim jeszcze usiadłam.

— Może chociaż dzień bez narzekania, co? — rzuciła jego żona z uśmiechem, ale w jej głosie było coś zmęczonego.

On tylko wzruszył ramionami i bezczelnie podrapał się po brzuchu. Zachowywał się jak typowy samiec — głośny, leniwy, obecny tylko ciałem. I mimo to nie mogłam nie zauważyć jego rąk. Dużych, silnych dłoni, które zaskakująco sprawnie otworzyły butelkę napoju, kiedy poprosiłam.

— Dzięki — powiedziałam, a on tylko spojrzał na mnie z lekkim uśmiechem. Ten uśmiech został mi w głowie na dłużej, niż powinien.

Zrobiło mi się ciepło

Zaczęłam łapać się na tym, że czekam na te spotkania. Nie na rozmowy z przyjaciółką, choć wciąż były dla mnie ważne. Czekałam na niego. Na to, jak siadał w swoim kącie kanapy, rozkładając się jak król życia. Na jego głęboki, trochę zbyt głośny śmiech, który z początku mnie irytował, a potem, nie wiedzieć czemu, bawił. Na to, jak raz spojrzał mi prosto w oczy, kiedy powiedziałam coś zabawnego. Było w tym spojrzeniu coś... zbyt długiego.

No, masz gadane — rzucił wtedy, patrząc na mnie spod oka.

— Przynajmniej jedno z nas — odcięłam się w żartach.

Zobaczyłam, jak kąciki jego ust drgnęły. Nie odpowiedział, ale spojrzał jeszcze raz. Inaczej. Przez sekundę poczułam się naga, jakby widział więcej, niż chciałam pokazać. Zaczęłam bardziej przykładać się do wyglądu, kiedy wiedziałam, że ich zobaczę. Zrobiłam paznokcie, założyłam lepszy top, użyłam trochę perfum. Nic wielkiego, przecież to tylko spotkanie ze znajomymi, prawda? A jednak miałam wrażenie, że on zauważał.

Dobrze ci w tym — powiedział pewnego dnia bez spojrzenia w moją stronę.

Zrobiło mi się ciepło, zupełnie nie tak, jak powinno.

Patrzyłam na niego

Tego dnia przyjaciółka zadzwoniła w biegu. Miała awarię w pracy, musiała wracać szybciej.

— Jedź do nas, Michał już jest, a ja dojadę za godzinę — rzuciła w słuchawkę, zanim zdążyłam zaprotestować.

Nie byłam pewna, czy to dobry pomysł. Godzina sam na sam z jej mężem? Niby nic, a jednak czułam dziwne napięcie. Wzięłam ze sobą ciasto i wino, żeby nie przyjść z pustymi rękami.

— A co to za okazja? — zapytał, gdy zobaczył mnie w progu.

Taka, że żyjemy — uśmiechnęłam się, wchodząc do środka.

Usiedliśmy w kuchni. On w dresie, boso, z rozwichrzonymi włosami. Mimo że wyglądał niechlujnie, miał w sobie coś niesamowicie męskiego. Piliśmy wino. On opowiadał o pracy, ja słuchałam. Potem ja mówiłam o swoim byłym, a on kiwał głową.

— Głupi był, że cię zostawił — rzucił, nalewając kolejną porcję.

Patrzyłam na niego i zastanawiałam się, co się właściwie dzieje. Siedzieliśmy tak blisko, że czułam ciepło jego ramienia. Nagle sięgnął po coś za mną i jego dłoń musnęła moje udo. Spojrzeliśmy na siebie. Nic nie powiedziałam. Nic nie zrobiłam. Tylko serce zaczęło bić szybciej.

Nie potrafiłam przestać o nim myśleć

Drzwi trzasnęły głośno. Moja przyjaciółka wróciła wcześniej, niż zapowiadała. Odskoczyliśmy od siebie, choć właściwie nic się nie działo. Tylko ten dotyk, to spojrzenie. Ale to wystarczyło, by czuć się przyłapanym.

O, już jesteś — powiedział spokojnie, wstając, jakby nic się nie wydarzyło.

— Korki puściły szybciej, niż myślałam — odpowiedziała i pocałowała go w policzek.

Siedziałam sztywno, trzymając kieliszek, który nagle wydawał się nie na miejscu. Próbowałam się uśmiechnąć, ale nie mogłam pozbyć się wrażenia, że ona coś zauważyła. Albo wyczuła.

— Wszystko okej? — zapytała, patrząc na mnie uważnie.

— Tak, jasne. Miło spędziliśmy czas — odpowiedziałam zbyt szybko.

Zaproponowałam, że już pójdę. Nie zatrzymywała mnie zbytnio. Na pożegnanie Michał tylko skinął głową i mruknął coś, czego nie dosłyszałam. Wieczorem długo nie mogłam zasnąć. Analizowałam każdą minutę tego spotkania. Każdy gest, każde słowo. Wiedziałam, że to było niebezpieczne. Że balansuję na krawędzi. A jednak nie potrafiłam przestać o nim myśleć.

Zostawił mnie z tymi słowami

Zaczęłam się odsuwać. Odruchowo. Nie odbierałam telefonów, nie odpisywałam na wiadomości przyjaciółki. Zrzucałam wszystko na nadmiar pracy i złe samopoczucie. Ona uwierzyła, jak to ona — zawsze skupiona na sobie. Michała nie widywałam przez kilka tygodni. I było mi z tym... dziwnie. Jakby brakowało mi czegoś, co przecież nigdy nie powinno być moje. W końcu znowu się spotkaliśmy, przypadkiem. W sklepie. On w kolejce, ja przy kasie. Spojrzał na mnie uważnie, bez uśmiechu.

— Zniknęłaś — rzucił, kiedy podeszłam.

— Trochę musiałam... się zdystansować — odpowiedziałam niepewnie.

— Myślisz, że o tym nie myślę? — zapytał cicho, zbliżając się na tyle, że mogłam poczuć jego zapach. — Ty też to czułaś.

Nie zaprzeczyłam. Nie potrafiłam.

— A co dalej? — zapytałam.

— Nic — odpowiedział. — Przecież nie zrobiliśmy nic złego.

Zostawił mnie z tymi słowami i wyszedł. Z torbą w ręce, z tą swoją leniwą, pewną siebie postawą. Wróciłam do domu z pustką, jakiej dawno nie czułam. Wiedziałam jedno — on był prostakiem, leniem i gburem, ale gdyby teraz wszedł do mojego mieszkania i wskoczył mi do łóżka... nieprędko bym się go pozbyła.

Mógł być tylko pokusą

Nie wróciliśmy już do tamtej bliskości. Spotykaliśmy się znowu — w trójkę, jak wcześniej. Wszystko wróciło na swoje miejsce, przynajmniej z zewnątrz. On znów siedział rozwalony na kanapie, znów mówił rzeczy, które sprawiały, że moja przyjaciółka przewracała oczami. Niby nic się nie zmieniło, a jednak ja już nie byłam tą samą osobą. Patrzyłam na niego inaczej. Wiedziałam, że nie był dla niej. Ale wiedziałam też, że nie był dla mnie. Nie nadawał się do życia, do planów, do stabilizacji. Był jak ogień w zimnym pokoju — daje ciepło, ale można się od niego poparzyć.

Czasem, gdy ich odwiedzałam, czułam ten sam znajomy dreszcz, gdy nasze spojrzenia się krzyżowały. On wiedział, ja wiedziałam, ale milczeliśmy. W tej ciszy było więcej niż w jakimkolwiek słowie. Mógł być tylko pokusą. Nie warto było niszczyć czyjegoś życia dla jednej nocy. Przynajmniej tak próbowałam sobie tłumaczyć. Mimo wszystko czasem, w samotne wieczory zamykałam oczy i wyobrażałam sobie, że jednak go nie wygoniłam. Że został. I że to nie był tylko sen.

Natalia, 35 lat

Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.


Czytaj także:


atoms.adSlot.adLabel
atoms.adSlot.adLabel
atoms.adSlot.adLabel