„Mąż nie kiwnął nawet palcem przy remoncie, a teraz wybrzydza. Nie pasuje mu cukierkowy wystrój sypialni”
„Odkąd wprowadziliśmy się do mieszkania, Michał wciąż daje mi do zrozumienia, że nie czuje się tu najlepiej. To co, mam przemalować ściany? Przestawić meble, żeby mógł wstawić ten swój głupi regał?! Łatwo kręcić nosem, jak się weszło na gotowe”.

Kiedy rok temu udało nam się kupić mieszkanie do remontu, obydwoje z Miśkiem skakaliśmy z radości, że wreszcie stworzymy wymarzony dom. W praniu okazało się, że ten dom tworzyłam głównie ja, bo mój mąż ani nie miał do tego głowy, ani czasu.
Całymi dniami przesiadywał w pracy, wykańczał jakiś spóźniony projekt, więc remont był praktycznie na mojej głowie. Dlatego kiedy z wizytą przyjechała do nas siostra Michała, z dumą oprowadzałam ją po naszych siedemdziesięciu metrach. Widziałam w jej oczach podziw, ale nie byłaby sobą, gdyby nie pozwoliła sobie na złośliwości.
Tłumaczyłam się przed szwagierką
Najpierw skrzywiła się na widok błękitnych kafli w łazience, a potem powiedziała do mojego męża:
– Myślałam, że nie znosisz niebieskiego. Czyżby Gosia miała na ciebie taki wpływ, że zmienił ci się gust?
Michał coś tam mruknął, a ja zaczęłam jej tłumaczyć:
– Ustaliliśmy, że zrobimy tak, żeby nam się podobało. Pytałam Michała, jak chce urządzić łazienkę, a on tylko powtarzał: „Rób tak, jak uważasz”.
– Całe szczęście, że masz dobry gust – odpowiedziała Ewelina.
To nie tylko dobry gust, ale ciężka praca! Ile ja godzin spędziłam, przeglądając oferty sklepów z tapetami! Godzinami zastanawiałam się, jakie kolory będą najlepsze, jakie meble. Michała to nie interesowało… Teraz przypomniałam sobie, że coś mruknął, że wolałby inny kolor niż niebieski, jednak w ferworze remontu nie pamiętałam o tym.
Tapetę do sypialni kupiłam za pół ceny, bo znalazłam sklep z resztkami kolekcji.
– Jestem z ciebie dumny – chwalił mnie Michał, ale gdy chciałam go wyciągnąć do sklepu meblowego, zawsze wymawiał się zmęczeniem.
Cieszyłam się jak dziecko
Gdy urządziliśmy parapetówkę, cieszyłam się jak dziecko, pokazując mieszkanie koleżankom. Panowie bardziej byli zainteresowani barkiem, więc mogłyśmy poplotkować o urządzaniu wnętrz.
Śmiałyśmy się, że nasi mężowie nie odróżniają brzoskwiniowego od beżowego, a w szafie to wystarczy im jedna półka, byle na wysokości oczu.
Tylko Alina, moja koleżanka z liceum, która po rozwodzie wróciła do rodzinnego miasta, nie śmiała się.
– Mój były wykrzyczał mi w sądzie, że w domu nie czuje się u siebie – przypomniała sobie. – I dopiero u tej drugiej wszystko mógł urządzić po swojemu, nawet przestawić meble tak, żeby zmieścił się jego stary fotel, który dotąd trzymał w garażu. A twój zadowolony?
Współczułam Alinie, że jej mąż odszedł do innej, ale poczułam się trochę urażona tym, że zamiast chwalić moje mieszkanie, ona opowiada jakieś historie bez sensu… Fakt, ulubiony fotel mojego męża oddałam do komisu, no ale nie pasował do nowych mebli! Słowa Aliny przypomniały mi się miesiąc później…
Mężowi się nie podoba
Leżałam na łóżku w sypialni i przeglądałam gazety. A tak naprawdę czekałam, kiedy Michał skończy oglądać telewizję i przyjdzie do łóżka.
– Warto było wydać pieniądze na tę różową tapetę i białą szafę w stylu angielskiego dworu – krzyknęłam tak, by przekrzyczeć muzykę w telewizorze. – Przyjdź na chwilę, coś ci pokażę – zawołałam.
Michał pojawił się zniecierpliwiony.
– Zobacz, nasza sypialnia podobna jest do tej, którą ma ta aktorka… – pokazałam mu zdjęcie z pisma wnętrzarskiego.
To był tylko pretekst, bo chciałam się do niego przytulić…
– Kochanie, nasza sypialnia jest strasznie babska – powiedział mąż, pocałował mnie w policzek i wrócił przed telewizor.
Wolałabym, żeby został przy mnie, zamiast wracać na kanapę. Nie tak wyobrażałam sobie wieczory w tej romantycznej sypialni! Odkąd wprowadziliśmy się do mieszkania, Michał wciąż daje mi do zrozumienia, że nie czuje się tu najlepiej. To co, mam przemalować ściany? Przestawić meble, żeby mógł wstawić ten swój głupi regał?! Łatwo kręcić nosem, jak się weszło na gotowe.
Małgorzata, 34 lata
Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.
Czytaj także:
- „Na emeryturze wróciliśmy do rodzinnej wsi. Sąsiedzi odwracali wzrok, bo wiedzieli, co wiele lat temu zrobił mój mąż”
- „Dzieci wpadały na obiady do mnie tylko w jednym celu. Liczyły, że spiszę testament nad kotletem schabowym”
- „Myślałam, że mąż szykuje wyjazd-niespodziankę nad Bałtyk, a on zaplanował remont kuchni w majówkę”

