„Po zdradzie męża zrobiłam plan, który spalił na panewce. Cóż, oko za oko, kochany”
„Zawsze myślałam, że zdrada to koniec małżeństwa. Że jeśli kiedykolwiek mnie to spotka, po prostu spakuję walizki i odejdę. Ale kiedy Karolina, moja najlepsza przyjaciółka, zadzwoniła do mnie i powiedziała, że widziała Darka w kawiarni z jakąś młodą brunetką, nie rzuciłam obrączką o ścianę. Miałam inny plan”.

Nie zrobiłam awantury. Nawet nie zaczęłam płakać. Poczułam coś innego – chorą determinację, żeby go odzyskać. Nie chciałam rozwodu. Chciałam, żeby znów patrzył na mnie tak, jak na początku. Żeby wróciła bliskość, która kiedyś nas łączyła. Dlatego wymyśliłam ten wyjazd. Zarezerwowałam luksusowy apartament w SPA, najlepsze masaże, kolacje przy świecach. Wszystko po to, żeby naprawić nasze małżeństwo.
Tydzień później, tuż przed naszym wyjazdem, Darek spojrzał na mnie ze skruchą.
– Kochanie, mam problem w pracy… Wyskoczyła pilna sprawa, nie mogę jechać – powiedział, jakby było mu przykro.
Nie uwierzyłam mu. Ale nie miałam jak tego sprawdzić. Nie mogłam odwołać rezerwacji, pieniądze by przepadły. Zdecydowałam, że po prostu pojadę sama.
Zupełnie jakbym nie istniała
Hotel pachniał lawendą i drogimi olejkami do masażu. Obsługa witała mnie szerokimi uśmiechami, ale ja czułam się jak kompletna idiotka. Wszystko było zaplanowane dla dwojga – kolacja przy świecach, dwuosobowe łóżko, kąpiel z płatkami róż. A ja siedziałam przy stole sama, pijąc wino i wpatrując się w puste krzesło naprzeciwko.
Wyjęłam telefon i napisałam do Darka: „Tęsknię za Tobą. Szkoda, że Cię tu nie ma”. Nie odpisał. Czekałam kilka minut, potem godzinę. Nic. Cholernie bolało mnie to, jak bardzo byłam dla niego niewidzialna. Myślałam o tym i łzy stawały mi w oczach, ale za wszelką cenę starałam się nie rozpłakać, jedząc kolację w samotności, otoczona stolikami zajętymi przez pary.
Kelner spojrzał na mnie ze współczuciem, gdy poprosiłam o rachunek.
– Może jeszcze deser na koszt firmy? – zaproponował.
Uśmiechnęłam się blado i pokręciłam głową. Wyszłam do hotelowego baru.
Niespodziewane towarzystwo
Usiadłam przy kontuarze i zamówiłam drinka. Pogrążyłam się we własnych myślach.
– Ciężki dzień? – zapytał nagle ktoś obok.
Odwróciłam głowę. Mężczyzna, który właśnie usiadł na stołku, miał ciemne włosy, lekki zarost i elegancką koszulę, która podkreślała jego atletyczną sylwetkę.
– Można tak powiedzieć – mruknęłam. Nie miałam ochoty na rozmowę.
– Jakub – przedstawił się, wyciągając do mnie dłoń.
– Kinga – rzuciłam od niechcenia i zapatrzyłam się w swoją szklankę.
Przez chwilę piliśmy w milczeniu, ale Jakub nie był typem kogoś, kto pozwoli, by rozmowa umarła.
– Pierwszy raz tutaj? – kontynuował.
– Tak. Miałam tu być z mężem, ale… coś mu wypadło.
Nie musiałam mówić więcej.
– Jeśli facet nie docenia takiej kobiety, to jest idiotą – powiedział cicho.
Uśmiechnęłam się krzywo.
– Może.
– A może po prostu jest głupi? – uniósł brew i upił łyk swojego drinka.
Roześmiałam się. Pierwszy raz tego wieczoru.
Chwila szaleństwa
Rozmowa z Jakubem potoczyła się zaskakująco łatwo. Czułam się przy nim swobodnie i lekko, jakbym na chwilę zapomniała o tym wszystkim, co mnie przytłaczało. Przenieśliśmy się na taras. Wiatr muskał moją skórę, a on patrzył na mnie uważnie.
– Wiesz, Kinga… Widać, że jesteś niesamowitą kobietą. Tylko chyba ktoś o tym zapomniał.
Serce zaczęło mi bić szybciej. Uznałam, że powinnam przerwać tę rozmowę. Jakub dał mi swoją wizytówkę na do widzenia. Pożegnałam się i wróciłam do swojego pokoju z myślą, że nie powinnam z nim flirtować, ale nie potrafiłam się powstrzymać.
Po dłuższej chwili wysłałam mu wiadomość: „Jeśli masz ochotę na jeszcze jednego drinka, mam całkiem niezły minibar w pokoju”. Myślałam, że odpisze jakimś żartem i tyle. Ale on odpisał niemal natychmiast: „Daj mi pięć minut”.
Gdy zapukał, drgnęłam. Jeszcze raz przemyślałam to, co się dzieje. Ale otworzyłam i wpuściłam go. Drzwi zamknęły się cicho za Jakubem.
– Na pewno tego chcesz? – zapytał, stojąc zaledwie krok ode mnie.
Nie odpowiedziałam. Po prostu delikatnie pocałowałam go pierwsza. Było w tym coś desperackiego, coś dzikiego i zarazem smutnego. Jakby ten pocałunek miał mi dać odpowiedź na pytanie, którego bałam się zadać. Czy to była zdrada? A może po prostu zemsta?
Nie myślałam o Darku. Liczył się tylko Jakub. Jego usta na mojej szyi, jego dłonie przesuwające się po moim ciele. Tamtej nocy pozwoliłam sobie zapomnieć.
Bez złudzeń
Obudziłam się naga, z jego ramieniem wokół mojej talii. Czułam spokój, ulgę. Sięgnęłam po telefon. Zobaczyłam wiadomość od Darka: „Przepraszam, że nie mogłem przyjechać. Mam nadzieję, że mi wybaczysz. Kocham Cię”.
„Kocham Cię?”. Zaśmiałam się cicho. Nie wierzyłam w jego szczerość. Nie po tym wszystkim. Teraz było już za późno. Patrzyłam na śpiącego Jakuba. Potem cicho wstałam, ubrałam się i wyszłam. Wróciłam do domu kilka dni później. Darek czekał na mnie z kwiatami.
– Tęskniłem – powiedział, obejmując mnie.
Czułam jego ciepło, jego zapach. Ale nie czułam już miłości.
– Jak było? – zapytał.
– Dobrze, relaksująco – odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
Nie powiedziałam mu. Nie miałam wyrzutów sumienia. Tylko jedno mnie zastanawiało. Czy on też nie powiedział mi wszystkiego? Bo jeśli chodzi o zdradę – pewnie byliśmy kwita.
Kilka tygodni później dostałam wiadomość od Jakuba. „Czasem myślę o tamtej nocy. A ty?”. Chwilę się wahałam. Potem odpisałam: „Czasem”. I zakończyłam rozmowę. To już nie miało znaczenia. Musiałam zacząć nowe życie. Bez złudzeń i z ciężarem tego, co się wydarzyło.
Kinga, 32 lata
Czytaj także:„Zrobiłem teściowej niespodziankę na Dzień Teściowej. Zamiast się cieszyć, od razu chciała pisać testament”„Na Dzień Kobiet wysłałem ukochaną do SPA, a ona tam odwdzięczała się komuś innemu. Jeden telefon otworzył mi oczy”„Zamiast kwiatów mąż kupił mi na Dzień Kobiet krem przeciwzmarszczkowy. Zemsta była lepsza niż najdroższy prezent

