„Matka po cichu spłacała długi ojca. Nie wiedziałam, że to przez niego w lodówce mamy tylko światło”
„Wieczorami siedzi przy stole, wertuje jakieś papiery, potem chowa je do szuflady i udaje, że wszystko jest w porządku. Ale nie jest. Lodówka coraz częściej świeci pustkami. Maks potrzebuje nowego plecaka – mówi, że wstydzi się starego, bo się pruje – a mama tylko spuszcza wzrok”.

Gdybym miała jednym słowem opisać nasze życie, powiedziałabym: „brak”. Brakuje nam wszystkiego – pieniędzy, spokoju, odpoczynku. Zamiast iść na studia, pracuję w osiedlowym sklepie. Nie było mnie stać na marzenia. Mieszkam z mamą i młodszym bratem, Maksem. Ojciec wyprowadził się pięć lat temu. Oficjalnie – bo „różnica charakterów”. Prawda? Nie wiem. Nikt nigdy nie powiedział jej na głos. Nie płaci alimentów. Nie dzwoni. Jakbyśmy przestali istnieć.
Mama wygląda, jakby codziennie dźwigała na plecach cegły. Wieczorami siedzi przy stole, wertuje jakieś papiery, potem chowa je do szuflady i udaje, że wszystko jest w porządku. Ale nie jest. Lodówka coraz częściej świeci pustkami. Maks potrzebuje nowego plecaka – mówi, że wstydzi się starego, bo się pruje – a mama tylko spuszcza wzrok.
Coraz częściej mam wrażenie, że coś ukrywa. Nie chodzi tylko o pieniądze. Tylko że ja już nie umiem siedzieć cicho i patrzeć, jak wszystko się wali. Coś mi mówi, że to, co odkryję, zmieni wszystko.
Brakowało nam kasy
– Mamo, znowu przyszły jakieś upomnienia z elektrowni. – rzuciłam rachunki na stół. – Ile jeszcze będziemy udawać, że wszystko gra?
Mama nawet nie drgnęła. Siedziała z kubkiem herbaty, wpatrzona w punkt na ścianie, jakby tam miała znaleźć rozwiązanie wszystkich problemów.
– Julia, ja się tym zajmę. – powiedziała cicho, ale ja już byłam za bardzo wkurzona, żeby odpuścić.
– Zajmiesz się?! Kiedy?! Jak odetną nam prąd?! – podniosłam głos. – Maks wstydzi się plecaka, ja oddaję ci połowę wypłaty, a ojciec? Ojciec ma nas gdzieś! Może w końcu zmusisz go, żeby coś płacił?!
– Nie rozumiesz…
– Nie, mamo. To ty nie rozumiesz. On od nas odszedł i jeszcze my mamy za to płacić?!
Wtedy to się stało. Mama znieruchomiała. Twarz jej zbladła, spojrzała gdzieś w bok. Nie broniła się. Nie krzyczała. Tylko to milczenie. Jakby ktoś wyłączył jej dźwięk.
– Mamo? – szepnęłam, ale ona nic. Tylko cicho odłożyła kubek na stół, jakby ważył tonę.
Zrobiło się dziwnie. Czułam, że trafiłam w coś, czego nie powinnam dotykać. Ale za późno. Słowa już padły. Wyszłam z kuchni, zostawiając ją samą. Serce waliło mi jak szalone. Co ona przede mną ukrywa?
Czułam, że mama coś ukrywa
Nie dawało mi to spokoju. Cały następny dzień chodziłam rozdrażniona, w pracy pomyliłam cenówki, a klientce wydałam o dwie dychy za dużo. Wieczorem, gdy Maks już spał, usiadłam naprzeciwko mamy. Przestałam owijać w bawełnę.
– Mamo, co się wczoraj stało? Dlaczego tak zareagowałaś? – zaczęłam spokojnie, choć wszystko we mnie krzyczało.
– To był długi dzień, Julka… Nie róbmy z tego dramatu.
– Nie, właśnie zróbmy. Od miesięcy żyjemy jakby za karę, a ty wciąż udajesz, że wszystko jest pod kontrolą. Dlaczego nie weźmiesz od niego alimentów? Dlaczego go bronisz?
Mama pokręciła głową. Wstała, zaczęła nerwowo składać ręcznik, który i tak już był złożony.
– To nie takie proste…
– Co nie jest proste?! To on nas zostawił! A ty się zachowujesz, jakby nic się nie stało! Mnie to boli, rozumiesz?! Boli mnie to, że ciągle go tłumaczysz!
Mama zatrzymała się, patrząc gdzieś ponad moim ramieniem. Jej głos był cichy, jakby nie mówiła do mnie:
– Nie rozumiesz, ja nie chcę, żebyście patrzyli na niego jak na potwora…
Zamilkłam. Poczułam, jakby ktoś mnie uderzył. Co to znaczy? Dlaczego ją to tak rusza?
– Ty coś przede mną ukrywasz… – powiedziałam już ciszej. – I nie chodzi tylko o kasę.
Nie odpowiedziała. Wzięła ścierkę, wyszła z kuchni. A ja zostałam ze swoimi myślami.
Podsłuchałam rozmowę mamy
Wróciłam wcześniej z pracy. Buty zdjęłam już na klatce, bo miałam dziwne przeczucie. Cicho otworzyłam drzwi. Z kuchni dobiegały głosy. Mama i ciotka Irena. Chciałam wejść, ale coś mnie powstrzymało. Stanęłam za drzwiami i zaczęłam słuchać.
– Anka, ja nie rozumiem, po co ty to robisz. On cię zostawił. Żyje sobie jak król, a ty nadal nosisz jego krzyż?!
– Bo jakby wszystko wyszło na jaw, to mogliby nas z tym zgnieść. Gdyby komornik wszedł, zabraliby nam wszystko. A Maks… Julia… nie chciałam, żeby przez to cierpieli.
Zamarłam. O czym one mówią?
– Przecież to on zaciągnął te kredyty! – syknęła Irena. – Hazard, chwilówki… To nie twój dług!
– Ale ja byłam żoną. Poręczyłam. To też moje. A teraz… to wciąż ojciec moich dzieci.
Nie wierzyłam. Czułam, jak coś we mnie pęka. Weszłam do kuchni, jakby mnie tam wciągnęło.
– Więc to przez niego nie mamy co jeść?
Mama zbladła. Ciotka zamilkła.
– Julia… – zaczęła, ale jej głos się załamał.
– Ty spłacasz jego długi. Po cichu. Przez lata?
Mama tylko skinęła głową. I rozpłakała się, pierwszy raz przy mnie. A ja stałam, jakby świat nagle stracił grunt pod nogami.
Poznałam prawdę
Siedziałyśmy w kuchni. Mama wytarła oczy rękawem. Ja trzymałam się krzesła. Cisza była długa. W końcu zaczęła mówić.
– To zaczęło się, kiedy jeszcze byliśmy razem. Twój ojciec… miał problemy. Z pracą, ze sobą. Zaczął się zadłużać na głupoty. Kredyty, chwilówki… Kiedy zorientowałam się, jak dużo pożyczył, było za późno. Nie chciałam, żebyście wylądowali na bruku. Myślałam, że jakoś z tego wyjdziemy.
– Ale on odszedł. Zostawił cię z tym wszystkim.
– Tak. Myślałam, że wtedy przestanę. Że to koniec. Ale komornik nie patrzy, kto został. Patrzy, kto podpisał. A ja podpisałam.
Słuchałam, a serce waliło mi w piersi.
– I przez te wszystkie lata… nic nie powiedziałaś?
– Bo co by to zmieniło? Chciałam was chronić. Nie chciałam, żebyście gardzili własnym ojcem. Żeby Maks dorastał ze świadomością, że to przez tatę nie ma butów.
– A ja? Przez całe liceum się wstydziłam, że jestem biedna. Myślałam, że to przez ciebie…
Mama zadrżała. Nie odpowiedziała. Siedziała skulona, jakby każda moja sylaba wbijała się w nią jak gwóźdź. Wyszłam z domu. Musiałam złapać powietrze. Czułam, że mój świat właśnie się rozpadł.
Chciałam wygarnąć ojcu
Znalazłam go przez Facebooka. Nowe zdjęcie profilowe – on, opalony, przy grillu. Napisałam. Odpisał zaskakująco szybko. Spotkaliśmy się w kawiarni. Przyszedł w beżowej marynarce, pachnący, z uśmiechem jakby nic się nie stało.
– Julka! Jak miło cię widzieć – rozciągnął ramiona, jakbyśmy byli starymi znajomymi.
– Nie mów tak. Nie zasługujesz na to.
Uśmiech mu zgasł. Usiadłam i wyjęłam z torby papiery. Kopie wezwań, umów, jego podpisy.
– Mama od lat spłaca twoje długi. Kredyty, chwilówki. Wiesz o tym?
Zacisnął usta. Nie powiedział nic. Nawet nie próbował zaprzeczać.
– Jak mogłeś ją z tym zostawić? Jak możesz spać spokojnie?
– Julia… To były błędy. Ale ona sama chciała to spłacać. Ja jej nie zmuszałem.
– Ty jej nie musiałeś zmuszać. Ty po prostu zniknąłeś.
Spojrzał gdzieś na bok. Milczał. Ja też już nie miałam więcej do powiedzenia. Wstałam.
– Już nie jesteśmy rodziną, rozumiesz? Ty to zniszczyłeś.
Nie odpowiedział. Wyszedł pierwszy. Ja zostałam chwilę dłużej. Niby chciałam coś zamówić, ale siedziałam, wpatrzona w stolik. Czułam, że nie czuję nic. I to bolało najbardziej.
Julia, 20 lat
Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.
Czytaj także:
- „Dla pieniędzy zgodziłam się na małżeństwo z rozsądku. Nie sądziłam, że będę tak żałować tej decyzji”
- „Ojciec zapisał cały swój majątek kochance. Na pogrzebie nie pozwoliła mi nawet podejść do trumny”
- „Pojechałam na ferie z rodziną, by trochę odpocząć. Nie sądziłam, że przez cały wyjazd będę robić za ich służącą”

