Reklama

Gdyby ktoś zapytał mnie wtedy, czy jestem szczęśliwa, odpowiedziałabym bez wahania: tak. Może nie było idealnie – bo wiadomo, każdy związek ma swoje wzloty i upadki – ale ogólnie… byliśmy naprawdę zgrani. Mieszkaliśmy razem od trzech lat, planowaliśmy ślub, wieczorami gotowaliśmy razem kolacje albo oglądaliśmy seriale, czasem milcząc, a czasem gadając o pierdołach. Takie zwyczajne, spokojne życie, które bardzo sobie ceniłam. Myślałam, że Dawid też.

Czasem coś mnie niepokoiło. Był zamyślony, wracał później z pracy, częściej sprawdzał telefon. Ale za każdym razem znajdowałam wytłumaczenie: stres, nadgodziny, może po prostu gorszy okres. Zdarzało mi się pytać, czy wszystko w porządku, ale zbywał mnie uśmiechem i mówił, że to tylko zmęczenie.

Tamtego wieczoru siedzieliśmy przy kolacji – makaron z pesto, jego ulubione danie – i rzuciłam mimochodem:

– Myślałam, że może w weekend podjedziemy zobaczyć tę salę w Milanówku. Wysłałam ci link na maila.

Dawid spojrzał na mnie, ale jego wzrok nie był ciepły ani rozkojarzony. Był... nieobecny. Jakby już wiedział, że nic z tego nie będzie.

Nie mogłam w to uwierzyć

Siedział na kanapie, oparty łokciami o kolana. Patrzył w podłogę, jakby coś próbował z niej wyczytać. Wróciłam z kuchni z herbatą i usiadłam obok. Czułam, że coś wisi w powietrzu – ciężkie, jakby zaraz miało spaść.

– Muszę ci coś powiedzieć – odezwał się, wciąż nie patrząc mi w oczy.

Zamarłam z kubkiem w dłoniach.

– Coś się stało? – zapytałam cicho, choć serce już waliło mi jak oszalałe.

– Nie wiem, jak to powiedzieć. Ale… muszę być z tobą szczery.

Milczałam. Czekałam. W głowie kłębiły się domysły – może stracił pracę, może coś z jego rodziną? Przecież nie...

Zakochałem się – powiedział w końcu.

Prychnęłam, jakby to był kiepski żart.

– W kim niby?

Wtedy podniósł wzrok. I wiedziałam, że nie żartuje.

– W Alicji. Koleżance z pracy.

Poczułam, jak świat pod moimi stopami się kruszy. Z trudem odstawiłam kubek na stolik.

– Ty tak na serio? – głos mi zadrżał.

– Tak. Przepraszam.

– Przepraszasz?! My mamy wspólne życie, mieszkanie, planujemy ślub, a ty „przepraszasz”?!

– Wiem, że to okropne. I nie, to nie twoja wina. Po prostu… tak się stało.

Zaczęłam się śmiać. Głośno, histerycznie.

– Po prostu się zakochałeś?! Co to jest, liceum?! My tu układamy przyszłość, a ty… zakochujesz się jak dzieciak?!

– Nie chciałem. Po prostu... czuję coś, czego dawno nie czułem.

Wstałam, zrobiło mi się niedobrze. To nie mógł być on. Nie mój Dawid. Chciałam krzyczeć, walić pięściami w ścianę. Ale nie mogłam. Stałam tylko, z otwartymi ustami, patrząc na obcego człowieka w moim salonie.

Żył ze mną i marzył o innej

Nie spałam tej nocy. Leżałam w łóżku, w ubraniu, patrząc się w sufit, jakby miał mi coś wyjaśnić. Dawid spał na kanapie – a przynajmniej udawał. Rano wstałam pierwsza. Zaparzyłam kawę, choć nie czułam ani smaku, ani zapachu. Usiadłam przy stole i czekałam. Przyszedł w dresie, jakby nic się nie wydarzyło.

Powiedz mi prawdę – powiedziałam bez emocji.

Usiadł naprzeciwko. Cisza między nami była cięższa niż jakiekolwiek słowa.

– Czy wy... byłeś z nią?

Nie odpowiedział od razu.

– Nie... Jeszcze nie.

Zamknęłam oczy. Te dwa słowa wypaliły mi dziurę w sercu.

– Ale myślę o niej cały czas – dodał po chwili.

– A ja? Co ze mną? Wszystko, co razem zbudowaliśmy? To było nic?

– Nie wiem, Natalia. Nie umiem ci odpowiedzieć. Nic się jeszcze nie wydarzyło, ale... czuję, że ją kocham.

Poczułam, jak wszystko się we mnie gotuje. Wstałam gwałtownie, przewracając krzesło.

– Żyłeś ze mną i marzyłeś o innej! – wrzasnęłam. – Patrzyłeś mi w oczy i całowałeś, a myślami byłeś przy niej!

Nie odpowiedział. A może nie miał już nic do powiedzenia.

– Wiesz co jest najgorsze? – dodałam cicho. – Że ja ci wierzyłam. Kochałam cię. I naprawdę myślałam, że jesteśmy zespołem.

Stał tam, w swoim dresie, jak ktoś, kto sam nie wie, kim jest.

– A teraz... nie wiem nawet, czy cię nienawidzę, czy wciąż kocham – wyszeptałam.

Wyszłam z kuchni. Nie chciałam, żeby widział, jak płaczę.

To było jak cios

Zadzwoniłam do Oli zaraz po tym, jak trzasnęły drzwi – Dawid poszedł „przewietrzyć głowę”. Ja chciałam wyrzucić z siebie wszystko, zanim sama oszaleję.

– Co za drań… – powiedziała, zanim skończyłam opowiadać. – Natalia, powiedz mi jedno: jesteś w stanie mu jeszcze zaufać?

Milczałam. W mojej głowie kotłowało się tysiąc pytań, ale to jedno było jak młot.

– Nie wiem… chyba nie.

– No to masz odpowiedź, ale nie rób nic pochopnie. Daj sobie czas. Tydzień, dwa. Pojedź do mnie na weekend, pogadamy.

Chciałam powiedzieć „dobrze”, ale głos ugrzązł mi w gardle.

– Muszę już kończyć – wykrztusiłam. – On wrócił.

Ola coś jeszcze mówiła, rozłączyłam się. W kuchni usłyszałam jego kroki. Wzięłam telefon i poszłam do sypialni, ale coś mnie zatrzymało przed drzwiami. Usłyszałam jego głos, brzmiał dziwnie. Był cichy, miękki, zupełnie inny niż w rozmowie ze mną.

– Nie wiem, co z Natalią… ale kiedy jestem z tobą, czuję, że żyję.

Zamarłam.

Chciałbym cię dziś zobaczyć – powiedział, a ja zacisnęłam pięści. – Tak, na chwilę. Chociaż na kawę.

Cofnęłam się, jakby ktoś mnie uderzył. Tak po prostu. Nie minęła godzina po rozmowie o rozwaleniu naszego związku, a już planował spotkanie z nią. Wróciłam do pokoju i usiadłam na łóżku. W mojej głowie wszystko się kręciło. Nie wiedziałam, co bardziej boli – to, że mnie zdradził, czy to, z jaką lekkością to robił.

Chciałam z nią porozmawiać

Znalazłam ją bez trudu. Alicja miała publiczny profil w internecie – uśmiechnięta, zadbana, włosy do ramion, niebieskie oczy. Zdjęcia z pracy, selfie z koleżankami, jakieś konferencje, wyjazdy integracyjne. Wiedziałam, że to ona. Znałam ją wcześniej tylko z opowieści Dawida – „Alicja z HR”, „ta nowa, co dobrze ogarnia tabelki”.

Napisałam bez owijania w bawełnę: „Cześć. Tu Natalia, narzeczona Dawida. Muszę z tobą porozmawiać. Tylko ty i ja. Spotkajmy się”. Odpisała zaskakująco szybko. Krótko: „OK. Jutro po pracy? Kawiarnia na parterze?” Zgodziłam się. Siedziała już przy stoliku, kiedy weszłam. Miała na sobie beżowy płaszcz, zerkała nerwowo na drzwi. Gdy mnie zobaczyła, wstała. Uśmiechnęła się niepewnie.

– Cześć. Usiądź, proszę – powiedziała.

Usiadłam i od razu wyjęłam telefon. Włączyłam dyktafon. Nie zamierzałam nikogo szantażować. Zrobiłam to dla siebie. Żeby zapamiętać każde słowo.

– Nie wiem, od czego zacząć – zaczęła Alicja. – Chyba od tego, że... nie wiedziałam.

– Nie wiedziałaś, że mieszka z kobietą, z którą planuje ślub? – przerwałam jej, nie ukrywając ironii.

Spuściła wzrok.

– Powiedział, że jesteście praktycznie po wszystkim. Że to kwestia czasu, że wasz związek się wypalił

Zamknęłam oczy. Poczucie upokorzenia zalało mnie od środka.

– Po wszystkim?! Kupiliśmy ostatnio zasłony do sypialni! – warknęłam.

Alicja się skrzywiła. Może dotarło do niej, że była częścią cudzego życia. Cudzego dramatu. Wyszłam z kawiarni bez słowa. Na chodniku pierwszy raz pomyślałam: to się naprawdę dzieje.

Zamknęłam ten rozdział życia

Wróciłam do mieszkania późnym wieczorem. Dawid siedział przy stole, w kurtce, jakby zamierzał wyjść, ale się rozmyślił. Spojrzał na mnie i od razu wstał.

– Natalia… Musimy porozmawiać.

– Tak, musimy – odpowiedziałam chłodno, zdejmując płaszcz.

– Ja… nie wiem, co mam robić. Wszystko się pomieszało. Nie planowałem tego. Nie chciałem cię skrzywdzić.

– Ale właśnie to zrobiłeś – przerwałam. – I nie próbuj mi mówić, że to się samo stało. Ludzie nie zakochują się „przypadkiem”, a już na pewno nie za czyimiś plecami.

Pokręcił głową, usiadł z powrotem. Twarz miał zmęczoną, żałośnie obcą.

– Chcę odnaleźć siebie. Muszę zrozumieć, kim jestem i czego chcę. Bo teraz czuję się jak… jakbym żył cudzym życiem.

– Serio? A ja? Mam ci dać czas, żebyś odkrył swoje „ja”?

Zacisnął usta. Nie odpowiedział.

– Wiesz co? Nie musisz niczego odkrywać. Spakuj się. Śpisz na kanapie ostatni raz.

– Proszę cię… Nie rób tego w złości.

– Nie robię tego w złości. Robię to, bo mam godność. Bo nie zamierzam być kobietą, która czeka, aż facet zdecyduje, czy jej jeszcze chce.

Milczał. W końcu wstał i poszedł do sypialni, wrócił z walizką. Gdy zamykał za sobą drzwi, nie powiedzieliśmy sobie ani słowa. Nie padło nawet „przepraszam”. Tylko ta okropna, wymowna cisza. I dźwięk zamka, który zamknął jakiś rozdział mojego życia.

Natalia, 29 lat

Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.


Czytaj także:


Reklama
Reklama
Reklama