Reklama

Od kilku miesięcy czułam, że coś się zmieniło. Marcin stał się chłodny, nerwowy, wyciszony. Przestał się mną interesować, choć wcześniej potrafił zadzwonić tylko po to, żeby powiedzieć, że mnie kocha. Jego spojrzenie było puste. Najgorsze było to, że próbowałam sobie wmówić, że to tylko stres. Że ma dużo pracy, że potrzebuje spokoju. Ale prawda była inna – i wiedziałam to intuicyjnie. Wreszcie, któregoś dnia postanowiłam działać. I wtedy rozpoczęła się historia, którą do dziś opowiadam tylko szeptem.

A ja przestałam pytać

– O której wrócisz? – zapytałam, kiedy wychodził z łazienki.

– Nie wiem dokładnie, ale nie czekaj z obiadem, będę późno – odpowiedział, nawet na mnie nie patrząc.

– Masz jakieś spotkanie? Wcześniej mówiłeś, że masz luźniejszy dzień.

– Wypadło mi jakaś kolacja służbowa.

Nie zadałam więcej pytań. Patrzyłam, jak zakłada płaszcz i wychodzi, zostawiając za sobą zapach mocnych perfum, których wcześniej nie używał. Stałam w przedpokoju w skarpetkach, z kubkiem kawy w ręce, i czułam, że coś kręci. Jeszcze pół roku temu nie wyobrażałam sobie, że mogłabym mu nie ufać. To był ten typ faceta – stabilny, spokojny, czuły. Tak przynajmniej myślałam. Aż nagle przestał mnie dotykać, całować na dzień dobry. Przestał żartować. Przestał opowiadać o pracy. Zamienił się w obcego człowieka. Coraz częściej zaczął znikać. Czasem wieczorem, czasem w weekend. Wymyślał, że jedzie do klienta, jednak intuicja podpowiadała mi coś innego. A ja przestałam pytać, bo odpowiedzi i tak były jak z automatu.

Okłamał mnie bez chwili zawahania

W poniedziałek po południu zadzwoniłam do niego do pracy. Odebrał ktoś z recepcji.

– Marcin? Nie, dzisiaj go nie ma. Ma wolne – usłyszałam.

– Rozumiem – odpowiedziałam i się rozłączyłam, ale ręce miałam jak z waty.

Wrócił wieczorem. Uśmiechnięty, jak gdyby nigdy nic.

– Jak tam dzień? – zapytał, zdejmując buty.

– Pracowity. A u ciebie?

Wszystko ok.

Okłamał mnie bez chwili zawahania. I wtedy miałam przeczucie, że za tym wszystkim stoi ktoś.

Wtedy postanowiłam działać

Następnego dnia wzięłam jego spodnie do prania, gdy nagle wypadł paragon z drogiej restauracji. Sprawdziłam datę - z wczoraj.

– Marcin, z kim byłeś wczoraj w restauracji? – zapytałam spokojnie, choć serce waliło mi jak szalone.

– Co? – spojrzał na mnie zaskoczony.

– Pytam, z kim byłeś? Mam przed oczami twój paragon.

Wziął go do ręki, wzruszył ramionami.

– A, to tylko z kolegą. Miałem się z nim zobaczyć.

Nie mówiłam mu, że dzwoniłam do jego firmy, że wiem o jego dniu wolnym. Czułam, że to nie było zwykle spotkanie ze znajomym. Wtedy postanowiłam działać.

Długi dzień w pracy

Wzięłam dzień wolny. Mąż zwykle kończył pracę o 17:00. Przez kilka godzin stałam w aucie zaparkowanym naprzeciwko jego biura. Zobaczyłam, jak wychodzi z niego i wsiada do samochodu z jakąś blondynką. Pojechałam za nimi. Zaparkowali przy jakiejś restauracji. Weszli do środka. Nie wiedziałam, czy wyjść z samochodu czy zostać. Ale nie wytrzymałam. Weszłam do środka. Zobaczyłam ich w oddali. Trzymali się za ręce. On coś szeptał jej do ucha, a ona się do niego czule uśmiechała.

Wróciłam do auta i siedziałam w nim jak zamurowana. Teraz już miałam pewność: to była zdrada. Nie wiedziałam, co ze sobą zrobić. w końcu pojechałam do domu. On przyjechał dopiero po 23:00.

– Długi dzień w pracy – mruknął.

Poczułam w ustach smak goryczy. Nie spałam prawie całą noc. Miałam ochotę go obudzić, krzyczeć, rzucać oskarżeniami. Ale zamiast tego leżałam nieruchomo obok niego. Chrapał lekko, spokojnie, jakby wszystko było w porządku.

Wiem, że masz romans

Następnego dnia nie wytrzymałam. Musiałam wyrzucić to wszystko z siebie. Kiedy Marcin wrócił z pracy, nie chciałam odkładać tej rozmowy na później. Wiedziałam, że nigdy nie będzie lepszego momentu.

– Siadaj, muszę z tobą porozmawiać.

– Co się dzieje?

– Wiem, że masz romans.

– O czym Ty mówisz?

– Wiem to, nie wypieraj się.

– Chodzi ci o ten paragon, który znalazłaś ostatnio? Daj spokój.

– Ja cię z nią widziałam, na własne oczy. Siedzieliście razem w restauracji.

Wbiłam w niego wzrok. Czułam, jak nogi robią mi się jak z waty.

– To prawda, spotykam się z nią.

Zrobiło mi się ciemno przed oczami.

– Przepraszam, że cię okłamywałem.

Nie odpowiedziałam. Patrzyłam tylko w ścianę.

Nic nie będzie takie samo

Nie pamiętam, jak długo tam siedzieliśmy. Czas stanął w miejscu. Widziałam jego twarz, jego drżące dłonie, jego oczy – pierwszy raz od miesięcy patrzył na mnie naprawdę. Bez masek.

– Czy ty... kochasz ją? – zapytałam cicho.

– Nie wiem, jak nazwać to, co jest między nami – odpowiedział, a głos mu zadrżał.

Wstałam i poszłam do sypialni. Tej nocy nie zasnęłam ani na chwilę. Rano zniknął. Wyszedł cicho, zostawiając mi wiadomość: Przepraszam, ale nie możemy tego dłużej ciągnąć. Od tamtej chwili minęły trzy miesiące, a mi wciąż się trudno z tym wszystkim pogodzić. Wiem, że już nigdy nic nie będzie tak samo.

Weronika, 40 lat

Historie są inspirowane prawdziwym życiem. Nie odzwierciedlają rzeczywistych zdarzeń ani osób, a wszelkie podobieństwa są całkowicie przypadkowe.


Czytaj także:


Reklama
Reklama
Reklama