Reklama

Odejście Henryka zmieniło w naszej rodzinie wszystko. Od kilku dni napięcie wisiało w powietrzu, a dzisiejsze odczytanie testamentu miało tylko je spotęgować. Magda i jej brat Paweł byli przekonani, że ojciec podzielił majątek między nich, a ich matka Teresa liczyła, że dom pozostanie w rękach rodziny.

Reklama

Ja nigdy nie myślałem o spadku

Nie interesowały mnie pieniądze Henryka i czułem, że nie powinno mnie tam w ogóle być.

Magda nie ukrywała, że spodziewa się niesprawiedliwości. Zawsze twierdziła, że ojciec faworyzował Pawła, więc była przygotowana na to, że dostanie mniej. Paweł natomiast zachowywał się tak, jakby pieniądze były już jego, jakby testament był tylko formalnością. Teresa, choć pogrążona w żałobie, wspominała męża z nostalgią, nieświadoma tego, że za chwilę wszystko się zmieni.

Ja nie mogłem skupić myśli. Wiedziałem coś, czego oni nie wiedzieli. Coś, co mogło zniszczyć tę rodzinę. I co najgorsze – nie miałem pojęcia, jak na to zareagują.

Siedzieliśmy w gabinecie notariusza. Ciężkie, drewniane meble i zapach papieru tworzyły atmosferę powagi, ale napięcie w powietrzu było niemal namacalne. Teresa zaciskała dłonie na chusteczce, Magda nerwowo stukała palcami o blat stołu, a Paweł wyglądał, jakby nie mógł się doczekać końca formalności.

Notariusz poprawił okulary i otworzył teczkę z dokumentami.

– Przechodzimy do odczytania testamentu Henryka – zaczął spokojnym głosem. – Zgodnie z jego ostatnią wolą, cały majątek, w tym nieruchomości, oszczędności oraz udziały w firmie…

Zrobił pauzę.

– …zostaje przekazany jego zięciowi, Piotrowi.

Zapadła cisza.

Spojrzałem na Magdę, ale ona wpatrywała się w notariusza, jakby nie dosłyszała. Paweł zmarszczył brwi, a Teresa otworzyła usta, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk.

– Przepraszam, co? – Magda zaśmiała się nerwowo. – Musiała zajść jakaś pomyłka.

Notariusz spojrzał na nią ponad okularami.

– Nie ma pomyłki. Pan Henryk zapisał cały majątek panu Piotrowi.

– To jakiś żart?! – Paweł uderzył dłonią w stół. – To ja jestem jego synem, a on oddaje wszystko mojemu szwagrowi?!

Teresa wyglądała, jakby miała zaraz zemdleć.

– Dlaczego? – wyszeptała.

Magda odwróciła się w moją stronę.

– Wiedziałeś o tym? – jej głos był lodowaty.

Nie odpowiedziałem. Nie mogłem.

Magda wbijała we mnie spojrzenie, jakbym był obcym człowiekiem.

– Odpowiedz – powiedziała powoli. – Wiedziałeś?

Czułem, że jeśli skłamię, tylko pogorszę sytuację.

Ale prawda… prawda była gorsza

– Domyślałem się – powiedziałem cicho.

– Domyślałeś się?! – wybuchła. – Mój własny ojciec przepisał WSZYSTKO tobie, a ty się „domyślałeś”?!

Paweł poderwał się z krzesła.

– Co ty mu nagadałeś, co? – warknął, wskazując na mnie palcem. – Przekonałeś go, żeby ci to zapisał? Co mu obiecałeś?

– Nic – odpowiedziałem spokojnie, ale czułem, jak pot spływa mi po plecach.

– To jakieś chore – Magda pokręciła głową. – Mój ojciec patrzył mi w oczy, mówił, że dba o moją przyszłość, że chce, żebym czuła się bezpieczna. I co? Wyrzucił mnie z własnego domu?!

Teresa, dotąd milcząca, nagle się odezwała.

Henryk nie byłby do tego zdolny – powiedziała cicho, ale stanowczo. – Musiał mieć powód.

Wszyscy spojrzeli na mnie.

Magda zmrużyła oczy.

– No właśnie, Piotr. Jaki był ten powód?

Serce waliło mi w piersi. Wiedziałem, że ta rozmowa nadejdzie. Tylko nie spodziewałem się, że stanie się to tak szybko.

Wieczorem w domu napięcie było gęste jak mgła. Magda nie powiedziała do mnie ani słowa, ale jej spojrzenia były ostrzejsze niż jakiekolwiek oskarżenie. Paweł wyszedł wściekły, trzaskając drzwiami, a Teresa zamknęła się w swoim pokoju, milcząc.

Byłem sam w kuchni, gdy usłyszałem ciche kroki na korytarzu. Magda. Nie podeszła od razu, stała w progu, przyglądając mi się.

Powiesz mi w końcu, co się dzieje? – Jej głos był pozornie spokojny, ale czułem, że w każdej chwili może wybuchnąć. – Bo nie uwierzę, że mój ojciec postanowił oddać wszystko swojemu zięciowi… bez powodu.

Odłożyłem szklankę i odetchnąłem głęboko.

– Magda, nie teraz…

– Nie teraz?! – Podbiegła do mnie, kładąc dłonie na stole. – Całe moje życie właśnie rozsypuje się na kawałki, a ty mówisz „nie teraz”?!

Nie mogłem dłużej tego ukrywać. Ale zanim zdążyłem się odezwać, usłyszałem kroki Teresy.

– Henryk mi powiedział przed śmiercią – odezwała się cicho. – Wiem, czemu to zrobił.

Magda odwróciła się gwałtownie.

– Co takiego?

Serce mi zamarło

Teresa spojrzała na mnie i wiedziałem, że nie mam już wyjścia.

– Nie możemy jej powiedzieć – powiedziałem zbyt szybko.

– A jeśli sama się dowie? – zapytała Teresa

Magda patrzyła na nas z przerażeniem.

– O czym wy mówicie?!

Zrobiło mi się zimno. To był moment, od którego nie było już odwrotu.

Magda patrzyła to na mnie, to na matkę, a ja czułem, jak grunt usuwa mi się spod nóg.

– Które z was w końcu mi to wyjaśni? – Jej głos drżał, ale nie ze strachu. Ze złości.

Teresa spuściła wzrok, jakby próbowała zebrać myśli, ale ja wiedziałem, że nie mogę dłużej milczeć.

– Henryk zostawił mi wszystko, bo… Paweł nie jest jego synem. – Wypowiedziałem te słowa i od razu pożałowałem.

Magda cofnęła się o krok.

– Co…?

– Twój brat – kontynuowałem cicho. – Henryk nigdy nie był jego ojcem.

Teresa zakryła usta dłonią, ale Magda nie odrywała ode mnie wzroku.

– To dlatego go pominął? – zapytała, ale w jej głosie nie było jeszcze pełnego zrozumienia.

Zacisnąłem szczękę.

– To nie wszystko.

Magda przełknęła ślinę, a ja czułem, jak moje serce bije coraz szybciej.

– Ty też nie jesteś jego córką.

Słowa zawisły w powietrzu jak wyrok. Magda pobladła, jakby ktoś wyssał z niej całe życie.

– Nie… To… – pokręciła głową. – To niemożliwe.

Teresa zaczęła płakać.

Henryk wiedział, ale nigdy wam nie powiedział – wyszeptała.

Magda wpatrywała się w nią, a potem spojrzała na mnie.

– Ty wiedziałeś?

Nie musiałem odpowiadać

Widziałem w jej oczach, że właśnie wszystko między nami się rozpadło. Magda usiadła ciężko na krześle, jakby zabrakło jej sił. Oddychała płytko, wpatrując się w przestrzeń.

– Jak długo o tym wiedziałeś? – zapytała cicho.

Nie chciałem kłamać. Nie mogłem.

– Henryk powiedział mi kilka miesięcy przed śmiercią – przyznałem.

Jej oczy się zaszkliły.

– I przez ten cały czas nie powiedziałeś mi ani słowa?

– Magda… – zacząłem, ale uniosła dłoń.

– Nie. – Jej głos się załamał. – Nie waż się mnie teraz uspokajać.

Wstała gwałtownie, spojrzała na matkę, która siedziała z twarzą ukrytą w dłoniach

– Całe życie żyłam w kłamstwie – powiedziała. – Całe życie myślałam, że jestem córką człowieka, który w rzeczywistości nie miał ze mną nic wspólnego.

– Miał – szepnęła Teresa. – Kochał cię. Kochał was oboje.

– Ale mnie okłamał! – wybuchła Magda. – A wy wszyscy pozwoliliście mi żyć w tej iluzji!

Złapałem ją za rękę, ale wyrwała się natychmiast.

– Magda, proszę…

– Nie – powiedziała stanowczo. – Nie wiem, czy mogę ci jeszcze ufać.

Odwróciła się i wyszła, trzaskając drzwiami. Teresa rozpłakała się i uciekła na górę, do sypialni.

Zostałem sam w kuchni. Patrzyłem na testament leżący na stole i po raz pierwszy w życiu nie wiedziałem, co mam z nim zrobić.

Minęło kilka dni. Magda się nie odzywała. Wyszła tamtego wieczoru i nie wróciła. Wiedziałem, że zatrzymała się u przyjaciółki, ale nie miałem odwagi do niej dzwonić.

Paweł przyjechał wściekły.

– To jakiś pieprzony żart – rzucił, siadając naprzeciwko mnie w kuchni. – Mówisz mi, że przez całe życie żyłem w kłamstwie, a potem po prostu rozdajesz karty, jakbyś był cholernym królem?

– Nie ja to zrobiłem, Paweł – westchnąłem. – To Henryk.

Paweł prychnął.

– Łatwo ci mówić. Ty dostałeś wszystko. Ja dostałem tylko świadomość, że nigdy nie byłem jego synem.

Nie miałem na to odpowiedzi.

Wieczorem usłyszałem klucz w zamku. Magda wróciła. Weszła powoli, spojrzała na mnie zmęczonym wzrokiem i usiadła naprzeciwko.

– Nie wiem, co mam teraz zrobić – powiedziała. – Nie wiem, jak mam na ciebie patrzeć.

– Magda, to nie ja to zaplanowałem…

– Ale wiedziałeś. I nic mi nie powiedziałeś.

Zapadła cisza.

– Muszę się zastanowić – dodała cicho.

Chciałem ją przytulić, ale nie miałem odwagi.

Teraz to już nie zależało ode mnie.

Patrzyła na mnie długo, a potem wstała i poszła do sypialni. Nie zamknęła za sobą drzwi. To był jedyny znak, że może nie wszystko jeszcze stracone.

Piotr, 42 lata

Reklama

Czytaj także:
„Na działce między porzeczkami znalazłam faceta idealnego. Niestety, musiałam się nim dzielić z przyjaciółką”
„Po latach samotności zakochałem się w młodszej kobiecie. Dzieci kpią, że to kaprys, a ja chcę kochać i być kochanym”
„Ślub syna był dla mnie ciosem. Znalazł sobie wywłokę, a przecież wiadomo, że żadna nie zadba o niego tak, jak mamusia”

Reklama
Reklama
Reklama