Umówiłam się z oszustem fot. Adobe Stock

„Spodziewałam się gościa z dobrą bryką, a on podjechał… starym Seicento. Okazało się, że chciał mnie sprawdzić”

Byłam pewna, że facet, z którym się umawiam, to przedsiębiorczy 30-latek. Ten, którego ujrzałam, z miejsca stracił w moich oczach. Musiałam wybrnąć z tego z twarzą, ale moja mina mówiła sama za siebie.
/ 07.04.2021 12:39
Umówiłam się z oszustem fot. Adobe Stock

Nie wiem, skąd w facetach tyle pewności siebie, skoro nie potrafią zarobić nawet na porządne auto. Myślał, że polecę na tego klekota? Spaliłabym się ze wstydu, gdybym miała tam wsiąść.

Poznaliśmy się przez internet

Poznaliśmy się w sieci, przez jedną z aplikacji randkowych. Ujęło mnie jego poczucie humoru, zresztą z wyglądu to był totalnie mój typ. Na zdjęciach prezentował się z kilkudniowym zarostem, lekko umięśniony, ale bez przesady, wysoki... Miał w sobie to coś.

Przez tydzień codziennie wymienialiśmy wiadomości, w końcu to on zaproponował randkę. Umówiliśmy się na sobotę, więc zdążyłam jeszcze umówić się do fryzjera.

Umalowałam paznokcie, zadbałam o siebie, wyszykowałam się.

W umówione miejsce miał podjechać na 17:00. Byłam wcześniej, tak bardzo nie mogłam doczekać się tego spotkania... Spodziewałam się, że podjedzie po mnie przystojny przedsiębiorca. Tyle opowiadał o firmie, którą sam prowadzi...

Umówiliśmy się na mieście

Przyjechał jakimś starym rzęchem, w dodatku spóźnił się 20 minut. Byłam już nieźle wkurzona, ale to, co zobaczyłam, sprawiło, że miałam ochotę uciec.

Adam wysiadł z głupkowatym uśmiechem, w ubrudzonej koszuli i zapytał, dokąd jedziemy. Chciałam odpowiedzieć: tam, gdzie nikt nas nie zobaczy. Zacisnęłam jednak zęby i zaproponowałam spacer

Niby miło nam się gadało, ale w końcu nie wytrzymałam i powiedziałam mu, że czuję się oszukana. Nie takiego mężczyzny się spodziewałam, nie z takim umawiałam się na randkę. Patrzył na mnie zdziwiony i jakby rozbawiony, ale nic nie powiedział. Przyznał mi tylko rację i się rozstaliśmy.

Okazało się, że to było auto... jego sąsiadki

Miałam nadzieję, że nigdy więcej go nie spotkam. Niestety, istniało takie ryzyko, mieszkaliśmy w tym samym, dość małym mieście. 

Kilka dni później odstawiałam swoje auto do warsztatu i zobaczyłam... Adama. Odbierał tego gruchota z naprawy.

Okazało się, że to samochód jego starszej sąsiadki. Kobieta poprosiła go o pomoc, gdy jej auto odmówiło posłuszeństwa.

To dlatego taki umorusany przyjechał nim na nasze spotkanie. Po prostu nie chciał się spóźnić, a przy okazji stwierdził, że to dobry sposób na to, by przekonać się, czy chodzi mi o niego, czy o jego pieniądze.

Wiem, że źle go oceniłam. Teraz nie wiem jak to naprawić i czy w ogóle będzie chciał mieć ze mną jeszcze coś wspólnego. Napisałam do niego wiadomość, ale milczy od 2 dni, choć wiem, że ją odczytał...

Więcej prawdziwych historii:
„Zerwałam zaręczyny dla prawdziwej miłości. Problem w tym, że ta miłość wcale nie chciała się wiązać…”
„Rodzice wychowali mnie w przekonaniu, że jestem gorsza i głupsza od mojej siostry. Ona traktowała mnie jak służącą”
„Nie wiem, jakim cudem zaszłam w ciążę, ale nie mogę urodzić. Nie nadaję się na matkę. Zniszczę temu dziecku życie”