Niewinna intryga

Razem z przyjaciółką postanowiłyśmy zadbać o szczęście naszego rodzeństwa. Gdy para fajnych ludzi spędza ze sobą dużo czasu, to nie ma siły, musi zaiskrzyć!
Nie wiem, jak można być tak ślepym. Moja siostra i brat Ewy są dla siebie stworzeni. Tylko jeszcze o tym nie wiedzą. Wymyśliłyśmy więc plan - gdy para fajnych ludzi spędza ze sobą dużo czasu, to nie ma siły, musi między nimi zaiskrzyć...




Nie zgadzam się! Nic z tych rzeczy. Nie mam zamiaru tracić czasu na kolejnego palanta, który się trzyma maminej spódnicy i sam nie potrafi sobie nawet znaleźć dziewczyny – Majka pogardliwie wzruszyła ramionami – Wiem, co mówię. Mam już doświadczenie i jedno takie przeżycie absolutnie mi wystarczy – dodała buntowniczo.
Starałam się zachować powagę, ale – przyznaję – odetchnęłam z ulgą. Po raz pierwszy od kilku miesięcy moja siostra wreszcie puściła parę z ust. Do tej pory bowiem milczała jak zaklęta i tylko pochlipywała po kątach.
– Jacek nie jest palantem i wcale nie trzyma się maminej spódnicy. Przecież go jednak troszkę znasz... – odparłam spokojnie – Tyle, że akurat teraz jest sam. A chyba przyznasz, że głupio podpierać ściany na weselu własnej siostry – tłumaczyłam.
Trochę naciągałam sprawę, bo tak naprawdę brat mojej serdecznej przyjaciółki, zwykle był sam. Jakoś nie miał szczęścia do dziewczyn.
- On jest po prostu za dobry. Te dziewuchy chyba to czują i wykorzystują to bez litości. Już się o niego martwię – narzekała często Ewka.
– Wcale nie jest głupio być samemu! A poza tym przystojny jest, długo nie będzie stał sam – mruknęła Majka. – Co ci tak zależy, żebyśmy poszli na to wesele jako para? – marudziła.
– Przecież i tak jesteś zaproszona – przekonywałam – Ewka pyta, czy skoro też masz zamiar przyjść bez partnera – mogłabyś towarzyszyć jej bratu. Nikt nie oczekuje, że się zakochacie... – znowu skłamałam, bo dokładnie na taki rozwój sytuacji liczyłyśmy obie z Ewą.
– Jeszcze tego mi brakowało – parsknęła Majka – Nie zakocham się, aż będę stara, mądra i póki nie spotkam faceta, który jest sierotą, a w każdym razie nie będzie słuchał rad mamusi.
Olala!!! A więc jednak. Moja siostra wreszcie sama poruszyła drażliwy temat. Może teraz dowiem się, o co poszło jej i temu jej chłopakowi. W napięciu czekałam, aż powie coś więcej, ale ona milczała z zaciętym wyrazem twarzy, wpatrując się w okno. Zaryzykowałam.
– Może powiesz mi wreszcie, co się stało? – spytałam ostrożnie.

Moja siostra powinna przestać płakać
– Powiem, czemu nie – Majka wzruszyła ramionami – Żadna tajemnica. Mówiłam ci, że jego rodzice zdecydowali się wyjechać na stałe za granicę. No i dobrze. Bywa. Zdawałam sobie sprawę, że taka rozłąka na nie wiadomo ile, nie będzie łatwa. I że może być różnie. Ale gdy poszliśmy na pożegnalny spacer… No, w każdym razie on powiedział, że nasze uczucie nie ma szans przetrwania na odległość. I że najlepiej będzie jeśli rozstaniemy się już teraz, od razu. To miało nam oszczędzić nieporozumień i przykrości za jakiś czas. Może bym to nawet zrozumiała, choć takie zrywanie na wszelki wypadek, nie świadczy moim zdaniem o wielkim uczuciu... – Majka mówiła coraz głośniej i widać było, że wciąż to przeżywa. – Ale wiesz, co? Wygadał się, że decyzję podjął pod wpływem mamusi. To ona zwróciła mu uwagę na ten problem i doradziła, by nie wkraczał w nowe życie z obciążeniami... Co za małpa! Wydawało się, że tak mnie lubi. A tu proszę, zostałam uznana za obciążenie! – Majka zamilkła, a po chwili odezwała się udawanym dziarskim tonem.
– No dobra, niech ci będzie. Pójdę na wesele Ewki z tym całym Jackiem. A jak jeszcze raz powiem coś o Marcinie, możesz mi dokopać.
– Masz moje słowo – uśmiechnęłam się i pilnie zaczęłam czegoś szukać na najniższej półce regału. Moja siostra, choć o 5 lat młodsza nie jest głupia, a bez patrzenia na nią wiedziałam doskonale, jaką mam teraz minę.
Obie z Ewką już dosyć dawno uknułyśmy cały ten spisek. Nie mogłam patrzeć, jak moja młodsza siostra się męczy i wciąż rozpacza po tym swoim chłopaku. A o pechu Jacka do dziewczyn słyszałam już legendy. Uradziłyśmy więc, że zrobimy z nich parę. Wesele Ewki nadawało się w sam raz.
– A poza tym, jeśli się uda, nie będzie problemu z teściową – śmiała się Ewka – Nasza mama uwielbia Majkę dosłownie od przedszkola, bo wtedy ją poznała – No i dzięki temu my dwie też będziemy rodziną.
Następny miesiąc upłynął na przygotowaniach do ślubu Ewki. O matko jedyna moja, ile rzeczy trzeba załatwić. Całe szczęście, że większość spadła na Majkę i Jacka. To też była część naszego planu.
– Majeczko, błagam cię – Ewka jak z nut grała załamaną kandydatkę na pannę młodą – Ja przecież pracuję, a mama nie najlepiej się czuje. Zostaje Jacek, ale on jest straszna pierdoła. Słuchaj, on cię wszędzie zawiezie, pomoże, ale załatwiać musisz ty, bo on... – machnęła ręką.
– Ale co mam załatwiać? – Majka wcale nie miała ochoty włączać się w weselne przygotowania.
– No wszystko. Trzeba znaleźć przyzwoitą wypożyczalnię naczyń stołowych, obejrzeć tę świetlicę, w której ma być wesele. Wymyślić jakąś dekorację i ją zrobić. Mam całą listę. Proooszę, wezmę cię na film od osiemnastu lat... – parsknęła śmiechem.
Takiemu argumentowi Majka nie umiała się oprzeć. Ładnych parę lat temu, Majka, chyba wtedy niespełna 14-letnia, koniecznie chciała iść na jakiś film dozwolony od lat 18. Ja nawet nie słuchałam jej błagań, ale Ewka się ulitowała. Ubrała małolatę w swoje ciuchy, zrobiła jej makijaż i zabrała ją do tego kina. Od tej pory Majka za Ewkę dałaby się pokroić. Teraz Ewka liczyła właśnie na to.
– No dobra, niech ci będzie – moja siostra ciężko westchnęła. – To dawaj tę listę spraw ostatecznych...

Reszta należy do nich
Kilka dni później obie wiedziałyśmy, że przynajmniej z jednej strony nasz plan ma pełne szanse powodzenia. Jackowi buzia się na temat Majki nie zamykała, a dwa tygodnie przed ślubem stwierdził nagle, że owszem, założy na wesele garnitur, choć przedtem zarzekał się, że po jego trupie. Moja siostra okazała się bardziej oporna i trochę mnie to zaczynało martwić.
– Majka, pośpiesz się, za pół godziny musimy być w kościele – od dobrych pięciu minut stałam w przedpokoju gotowa do wyjścia.
– Ty musisz, jesteś druhną. Ja mogę się spóźnić – siostra wyszła wreszcie z łazienki – Nie spieszy mi się do tego twojego Jacusia. Ty wiesz, że on wczoraj zapytał, czy może po nas dzisiaj przyjechać? Przedwojenny jakiś, czy co? Nie normalnie powiedział, że przyjedzie, tylko zapytał, czy może... – Majka paplała jak najęta.
Hmmm, takiego słowotoku moja siostra dostaje wyłącznie wtedy, kiedy jest czymś niezwykle przejęta. A czymże mogła być aż tak przejęta? Czyżby jednak chodziło o Jacka? No proszę. Do tej pory nic na to nie wskazywało, ale teraz Majka podejrzanie długo nie wychodziła z tej łazienki, choć zwykle makijaż zajmował jej dokładnie 7 minut. Ewka już przedwczoraj doniosła, że jej zdaniem Jacek jest już ugotowany na amen. A teraz zaczyna mi wyglądać, że moja siostra też. Jak jeszcze przetańczą razem całą noc...
Na wszelki wypadek Ewka już załatwiła z szefem orkiestry, żeby grali "English Man in New York" Stinga tak często, jak się da. Majka wpada w romantyczny nastrój już po pierwszym takcie tej piosenki. Jak ten Jacek nie będzie umiał tego wykorzystać, żeby do reszty zawrócić jej w głowie to znaczy, że jest zwyczajna łamaga.

Małgorzata I., 26 lat, pielęgniarka
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)