„Mąż zostawił mnie dla młodszej laluni. Ja mogę wygładzić zmarszczki kremem, ale on nie odzyska mojego serca i konta”
„Korzystał z moich pieniędzy, a ja nie kontrolowałam jego wydatków i czasu poświęcanego na wyjścia czy nawet wyjazdy. Byłam przekonana, że mnie kocha. A jak kogoś się kocha, to mu się przecież ufa. Czy nie tak powinno być w dojrzałym związku?”.

- listy do redakcji
Pracuję jako stomatolog. Pochodzę z przeciętnej rodziny, w której nigdy nie było tradycji lekarskich. Dostanie się na studia medyczne, ich ukończenie i rozwinięcie praktyki kosztowało mnie naprawdę dużo samozaparcia. Na początku nie mogłam liczyć na żadną pomoc. Ale opłaciło się. Lata ciężkiej pracy zaowocowały prywatną praktyką z trzema gabinetami, gdzie nie tylko ja przyjmuję pacjentów, ale i zatrudniam dodatkowych lekarzy.
Odnosiłam sukcesy zawodowe
Moja placówka cieszy się dużą popularnością w lokalnym środowisku. Mamy wielu stałych pacjentów, którzy do nas przychodzą i polecają nas rodzinie czy znajomym. Śmiało mogę powiedzieć, że nie tylko udało mi się wypracować renomę i pozycję w branży, ale i prawdziwy sukces. Za sukcesem tym idą pieniądze.
Własnymi siłami zbudowałam piękny dom na obrzeżach naszego powiatowego miasta, kupiłam działkę letniskową nad samym jeziorem i kilka nieruchomości, które stanowią lokatę kapitału.
Przez długie lata byłam bardzo skupiona na swojej pracy, dlatego zaniedbałam życie prywatne. Dopiero, gdy miałam prawie czterdzieści lat, poznałam swojego przyszłego męża. Tomasz był jednym z moich pacjentów. Oczarował mnie jego uśmiech, pewność siebie i poczucie humoru. Po roku znajomości wzięliśmy ślub i mąż przeprowadził się do mnie.
Późno zdecydowałam się na związek
Tomek wcześniej mieszkał w niewielkim mieszkanku w bloku, które odziedziczył po dziadkach. Na co dzień uczył WF-u w miejscowej szkole i dorabiał, trenując młodzieżową drużynę piłki nożnej. Jego zarobki, w porównaniu z moimi, oczywiście nie oszałamiały. Ale ja nie miałam nic przeciwko temu. Byłam z nim naprawdę szczęśliwa.
– Teraz wreszcie chce mi się wracać po pracy do domu. Pewnie zauważyłaś, że nie umawiam dodatkowych wizyt późnymi wieczorami czy w weekendy. Przez lata niemal nie wychylałam nosa ze swojego gabinetu. Teraz czas pożyć – opowiadałam Justynie, swojej asystentce, a zarazem jednej z najbliższych przyjaciółek.
– Cieszę się twoim szczęściem. Już dawno chciałam ci uświadomić, że nie samą pracą człowiek żyje. Że warto sobie nieco odpuścić, odpocząć, rozerwać się. Ale bałam się twojej reakcji – koleżanka uśmiechnęła się szczerze, wyraźnie zadowolona, że wreszcie zaczęło układać mi się nie tylko życie zawodowe, ale i rodzinne.
Z Tomkiem naprawdę byliśmy szczęśliwi. Niestety nie udało się nam zostać rodzicami. Chyba przegapiłam właściwy moment i w pewnym momencie było już za późno. Przyznam szczerze, że trochę żałowałam, bo był czas, gdy bardzo chciałam zostać matką. Jednak w końcu pogodziłam się z losem i zaczęłam cieszyć się naszym życiem we dwoje. Wspólnymi kolacjami, wyjazdami na weekendy, wyjściami do restauracji, a nawet zwyczajnymi spacerami.
Wydawało mi się, że jesteśmy szczęśliwi
Przez długi czas byłam naprawdę szczęśliwa i przekonana, że już zawsze będziemy razem. Nie słuchałam znajomych i dalszej rodziny, którzy czasami w dyskretny sposób komentowali, że u nas sytuacja jest niejako odwrócona. To znaczy, że w gruncie rzeczy to praktycznie ja utrzymuję Tomka.
Odkąd zamieszkaliśmy wspólnie, to ja pokrywałam koszty codziennego utrzymania domu, płaciłam rachunki, robiłam zakupy spożywcze, kupowałam ubrania i fundowałam nasze wyjazdy. Ba, nawet kupowałam prezenty dla rodziny Tomka – jego matki, siostry i siostrzenic. Na te ostatnie chyba instynktownie przelałam swoje ukryte uczucia macierzyńskie.
Brakowało mi własnych córek, dlatego to Ania i Monika stały się dla mnie ważne. Dziewczyny dorastały i kupowane dla nich zabawki czy słodycze zamieniłam na markowe ubrania, drogie gadżety. Czasami zabieraliśmy je na wspólne wyjazdy. One zawsze wylewnie mi dziękowały, twierdząc, że jestem najfajniejszą ciocią na świecie.
– Ciocia, jesteś super. Właśnie o takiej bluzce marzyłam, ale mama twierdzi, że to za drogie rzeczy dla nastolatek – często powtarzały jedna przez drugą, odpakowując starannie przygotowane dla nich prezenty.
Tomasz swoją pensję wydawał głównie na siebie. Kochał sport, dlatego sporo inwestował w hobby. Wyjeżdżał na jakieś treningi w różne miejsca, kupował drogi sprzęt do ćwiczeń, urządził sobie w piwnicy prawdziwą domową siłownię. Wcale mi to jednak nie przeszkadzało. Wiedziałam, że ja dużo czasu poświęcam pracy, dlatego i mój mąż musi znaleźć sobie odskocznię. Nie mógł przecież czekać na mnie na kanapie, przerzucając pilotem kanały w telewizji, prawda?
Nie kontrolowałam więc jego wydatków i czasu poświęcanego na samodzielne wyjścia czy nawet wyjazdy. Byłam przekonana, że mnie kocha. A jak kogoś się kocha, to mu się przecież ufa. Czy nie tak powinno być w dojrzałym związku?
Nagle zostawił mnie dla młodszej
Kiedy zauważyłam, że coś jest nie tak? Bardzo długo niczego nie podejrzewałam. Mój biznes się rozrastał, otwierałam dodatkowy gabinet w innym mieście i byłam zajęta pracą. Nie miałam czasu na myślenie i zastanawianie się nad swoim związkiem. O tym, że Tomek kogoś ma, dowiedziałam się przypadkiem. Po prostu usłyszałam urywek jego rozmowy przez telefon, gdy pewnego dnia akurat jeden z pacjentów odwołał wizytę i wróciłam wcześniej do domu.
Mąż był przekonany, że będę najwcześniej koło dwudziestej, dlatego mówił bez skrępowania.
– Wiem, kochanie. Ale musimy trochę poczekać. Nie mogę pozwolić, żeby Ewelina się dowiedziała – niemal upuściłam torebkę, słysząc to wyznanie.
Gdy pojawiłam się w drzwiach, Tomasz musiał zobaczyć, że coś usłyszałam. Moja mina mówiła wszystko. W końcu wyznał mi prawdę. Stwierdził, że zakochał się w takiej jednej Karolinie i nic nie poradzi na swoje uczucia.
– Ty i tak nie miałaś dla mnie czasu. Wiecznie byłaś zajęta swoją pracą – dodał jeszcze z pretensją w głosie.
Tak, mój mąż odszedł do innej, przekonując mnie, że tak będzie dla nas obojga lepiej. Jednak tak naprawdę to nie moja praca była problemem, ale mój wiek. Gdy tylko zobaczyłam zdjęcie tej dziewczyny, zrozumiałam, o co chodzi. Fotkę wstawił wkrótce na swój profil na Facebooku. Młoda blondynka wtulała się w niego na tle jeziora. W tle majaczył nasz domek letniskowy, czyli musiał ją tam zabierać. A teraz bez wstydu chwali się zdjęciem z kochanką zrobionym na mojej własnej działce. Ogromny dekolt podkreślał biust, a dopasowana sukienka uwydatniała zgrabne wcięcie w talii.
– Ona nie ma jeszcze trzydziestki. Wygląda jak modelka. Gdzie tam mnie, kobiecie dobrze po pięćdziesiątce, do niej – żaliłam się Justynie, której jako jedynej zwierzyłam się z mojej sytuacji w domu.
– Ewelina, jesteś piękną i wartościową kobietą. Nawet nie pozwól sobie myśleć inaczej. Twój mąż nie wie, co traci. Ta małolata pewnie poleciała na jego pieniądze. Ty myślisz, że go kocha? Przecież on, gdyby dobrze poszło, mógłby być jej ojcem.
I właśnie wtedy zrozumiałam. Tomasz pewnie zaimponował tej dziewczynie pieniędzmi. A ona młoda i naiwna pomyślała, że dobrze się przy nim ustawi. Nie wie tylko, że to nie były jego pieniądze, tylko moje. Ile on w końcu zarabia w tej swojej szkole? Jakieś grosze. A dom jest mój. Nawet samochód, którym jeździ jest kupiony i zarejestrowany na mnie. On nie ma nic.
Mojego serca i konta już nie odzyska
Zrozumiałam, że nie mogę się załamywać. Owszem, lata i brak dbania o siebie robią swoje. Przybyło mi kilogramów tu i ówdzie, pod oczami i wokół ust pojawiły się pierwsze zmarszczki. Doskonale wiem, że moje ciało nie jest już tak jędrne jak dawniej. Do tego ostatnio miałam bardzo ciężki okres w pracy, dlatego nieco się zaniedbałam. Nie miałam czasu na wizyty u kosmetyczki i porządne zabiegi nawilżające czy ujędrniające. Ale to wszystko jest do nadrobienia. W końcu stać mnie na to.
Udowodnię Tomaszowi, że jeszcze mogę dobrze wyglądać. Zmarszczki można wygładzić. Ba, nawet mam wśród znajomych kogoś specjalizującego się w tym temacie. Pokażę byłemu, że kobieta w moim wieku jest wartościowa i naprawdę może podobać się mężczyznom.
Ale on nie ma już u mnie szans. Na pewno nie odzyska mojego serca. A coś mi się zdaje, że ta jego Karolina szybko go zostawi, gdy tylko się zorientuje, że jej kochanek wcale nie ma tyle pieniędzy, ile jej się wydawało. Dostęp do mojego konta ma zablokowany. Teraz wynajmę najlepszego adwokata i składam pozew o rozwód. Puszczę go w przysłowiowych skarpetkach. I zobaczymy, czy jeszcze nie zatęskni za starą żoną i wygodnym życiem, które przy niej wiódł.
Ewelina, 55 lat
Czytaj także:
„Wszyscy myślą, że żyję w luksusie, a mnie nie stać nawet na tanie parówki. Nikt ze znajomych nie rozumie, co przeżywam”
„Miałam męża za świętego, aż wpadł mi w ręce jego telefon. Teraz wiem, czemu godzinami siedział w łazience”
„Dostałam wymarzoną pracę w prestiżowym biurze. Szybko wyszło na jaw, że moje CV to nie taki biały kruk, jak się wydawało”