kocham geja fot. Adobe Stock

„Kocham geja. Biorę ślub z kimś innym, ale dręczę się, czy Michał nie został homoseksualistą przeze mnie”

Muszę pogodzić się z tym, że moja pierwsza wielka miłość woli chłopców, choć jest mi z tym bardzo ciężko. Kiedy Michał przedstawił mi swojego partnera, świat mi się zawalił.
/ 11.09.2020 12:13
kocham geja fot. Adobe Stock

Z Michałem znaliśmy się praktycznie od zawsze. Nasze babcie w młodości pracowały jako pielęgniarki w tym samym szpitalu, a kiedy były już na emeryturze i zaczęły spotykać się w parku na spacerach z wnukami, czyli z Michałem i ze mną, ich znajomość nabrała rumieńców. Z czasem zaprzyjaźnili się także nasi rodzice.

Postanowiłam obrzydzić mu inne dziewczyny

Mój najbliższy kumpel i ja chodziliśmy razem do przedszkola i do zerówki. Szkołę też rozpoczęliśmy razem. Michał bez wątpienia był ślicznym, uroczym dzieckiem, które podbijało serce każdego przechodnia na ulicy, a później jednym z najprzystojniejszych chłopców z młodszych roczników szkolnych. Już w drugiej czy trzeciej klasie dziewczyny zaczęły zwracać na niego uwagę, a nawet się w nim podkochiwać.

Szybko zorientowałam się, że któraś bardziej przedsiębiorcza koleżanka szybko może mi wykraść przyjaciela. Postanowiłam wtedy, że ze wszystkich sił zacznę mu obrzydzać cały babski ród. W trakcie naszych popołudniowych spotkań u mnie w domu lub u niego wygadywałam o dziewczynach różne „kompromitujące” rzeczy. Wszystko, co mi ślina na język przyniosła.

– Są nudne i głupie – przekonywałam go. – Jak im powiesz sekret, natychmiast go rozpaplą. Cały czas bawią się tylko lalkami albo przebierają się za księżniczki. I nie mówią, tylko paplą na okrągło...

Michał słuchał i nie komentował.

Ja sama wolałam zdecydowanie inne zabawy

Moim żywiołem było łażenie z chłopakami po drzewach, podchody i łupieżcze wyprawy piratów po skarb ukryty w spiżarni którejś z babć. Jeżeli bawiłam się w dom, to tylko z Michałem  – ja byłam wtedy mamą, a on tatą.

Pragnęłam, żeby kiedyś stało się tak w prawdziwym życiu.
– W przyszłości zostanę żoną Miśka – z ogniem w oczach zapewniałam wszystkich podczas rodzinnych spotkań.

Wywoływało to ogólne ataki śmiechu, na co ja oczywiście reagowałam płaczem. Tylko tata dzielnie mi kibicował, nie mówiąc o Michale inaczej niż „mój zięć”.

On nadal widział we mnie tylko koleżankę...

Po podstawówce poszliśmy do jednego gimnazjum i wtedy już na serio zaczęłam oczekiwać od Michała czegoś więcej niż przyjaźni. Niestety, on nadal widział we mnie tylko świetną kumpelę.
Trochę z żalu, a trochę jemu na złość (niech zobaczy, co traci!) zaczęłam się spotykać się z innymi chłopakami. Żaden z nich jednak nie podbił mojego serca, ani nie zaskarbił sobie sympatii mojego taty. Michał na szczęście nie chodził w tym czasie z żadną dziewczyną, bo chyba umarłabym z rozpaczy. Zresztą, nie wiem, co bym zrobiła, ale nie pozwoliłabym na to!

Wzdychałam do niego jeszcze przez całe trzy lata liceum. Oczywiście bez skutku. Jednak nie narzucałam mu się z uczuciami – byłam na to zbyt dumna.

Nasze drogi rozeszły się dopiero po maturze

On wyjechał na studia do Krakowa, ja zostałam w naszym mieście. Nadal utrzymywaliśmy dość zażyłe kontakty, lecz ich częstotliwość była siłą rzeczy ograniczona. A że natura ma swoje prawa, na drugim roku zaczęłam chodzić z Łukaszem, którego poznałam w dość prozaicznych okolicznościach, bo w studenckiej stołówce. Niechcący wylałam na niego zupę.

Trochę się obawiałam zdradzić Michałowi, że mam chłopaka. Nie byłam pewna, jak to przyjmie. O dziwo, kiedy zadzwoniłam do niego do domu (właśnie wrócił z Krakowa po sesji) i wspomniałam o kimś nowym w moim życiu, bardzo się ucieszył.

– Ja też mam dla ciebie niespodziankę– powiedział. I poprosił o spotkanie na mieście.

Umówiliśmy się w barze przy rynku. Byłam przejęta. Na wszelki wypadek stawiłam się kwadrans przed umówioną godziną. W barze o tej porze był tłum. Michał przyszedł punktualnie. Pomachałam mu
z mojego stołka, kiedy tylko dojrzałam go w drzwiach. Już z daleka uśmiechał się promiennie – jak zawsze.

Po powitalnych okrzykach i uściskach, gdy chciałam zamówić drinki, powiedział:

– Musisz kogoś poznać. To jest Zbyszek. Mój partner.

Dopiero wtedy dotarło do mnie, że Michał nie przyszedł sam. Przede mną stał smukły blondyn. Wielka miłość Miśka. Patrzyłam na nich obu otępiałym wzrokiem.

Czy Michał przeze mnie został gejem?!

Długo nie mogłam dojść do siebie. Dzisiaj wciąż się z Michałem przyjaźnimy, lecz już nie jest między nami tak jak dawniej.

Wciąż myślę, czy to nie przez moje odpychanie go od dziewczyn Misiek został gejem. Tak czy owak muszę pogodzić się z tym, że moja pierwsza wielka miłość woli chłopców, choć jest mi z tym bardzo ciężko.

Niedługo wychodzę za mąż. W dniu moich zaręczyn ojciec wyznał mi:

– Do dziś wierzyłem, że pierścionek zaręczynowy wręczy ci jednak Michał, a ta jego fascynacja chłopcami okaże się chwilowa. Myślałem: w końcu zda sobie sprawę, że kocha właśnie ciebie.

Szczerze mówiąc, ja chyba też miałam takie nadzieje. Niestety, czasem nie pozostaje nic innego, jak pogodzić się z niespodziankami, którymi obdarowuje nas los.

Czytaj więcej prawdziwych historii:
Przez głupi zakład straciłem miłość swojego życia. To miał być tylko seks
Janusz miał wypadek, gdy jechał z kochanką. Tak dowiedziałam się o romansie
Jak dobrze, że mnie zdradziłeś! To dzięki temu znalazłam miłość życia
Co roku lecę w wakacje do egipskiego kochanka. Prowadzę podwójne życie
Moja przyjaciółka uwiodła mi ojca. Jak on mógł polecieć na małolatę?!
Moja przyjaciółka nie mogła zajść w ciążę ze swoim mężem, więc uwiodła mojego