Olga Szomańska fot. materiały prasowe

Olga Szomańska "Nówka"

Debiutancka płyta Olgi Szomańskiej „Nówka” to na przemian zmysłowe i energetyzujące soulowo-popowe rytmy, a bardzo osobiste teksty są niczym zapiski z pamiętnika.
/ 28.06.2011 08:30
Olga Szomańska fot. materiały prasowe

„O kobietach i dla kobiet” tak Olga Szomańska określa swój pierwszy solowy album. Na płycie znalazły się utwory o miłości, jak np nostalgiczne „Epoki”,  o zdradzie - „Ona to ja”, czy też pean na cześć przyjaźni, czyli chwytający za serce „Z Tobą potrafię”. „Nówka” to nie tylko pamiętnik dla kobiet, to również drogowskaz dla mężczyzn. Idealna na ciepłe letnie wieczory , i te romantyczne we dwoje, i te refleksyjne w pojedynkę. 

- Twój debiutancki album „Nówka” to płyta „o kobietach i dla kobiet”. Czy zwracasz się do wszystkich kobiet, czy może do konkretnej grupy?
 
Olga Szomańska:
Zwracam się absolutnie do wszystkich kobiet. I do tych, które są szczęśliwe w swoich związkach, i tych z nieco cięższym „bagażem życiowym " w tej dziedzinie. Bo choć każda z nas - kobiet jest inna, to jednak wiele z naszych pragnień czy rozterek ma charakter uniwersalny. Jesteśmy kobietami, więc nic co kobiece nie jest nam obce — Zdarza się nam płakać bez powodu, by zaraz po chwili śmiać się z niczego. Roztargnione, ciągle spóźnione, wiecznie niezdecydowane, a przy tym  tak pociągające, seksualne, sensualne, tajemnicze...  O tym jest ta płyta –  o naszej naturze pełnej sprzeczności. Wierzę, że każda kobieta odnajdzie w tych utworach cząstkę siebie.

- „Nówka” to, jak sama stwierdzasz, nie tylko „pamiętnik dla kobiet”, ale i ”drogowskaz dla mężczyzn”. Jakich rad udzielasz mężczyznom?

Olga Szomańska:
„Nówka” to 13 lekcji, jak zrozumieć kobietę, jak o nią zadbać i jak ją przy sobie zatrzymać. Jak sprawić, by czuła się szczęśliwa.  Wiele par po przesłuchaniu płyty śmieje się, że dokładnie opisuje ich różne perypetie. Pamiętam, że po koncercie premierowym wiele osób podeszło do mnie mówiąc, że „wyśpiewałam ich życie”.  Jeśli więc dzięki tej płycie chociaż jedna kobieta poczuje się lepiej, lub choć jeden mężczyzna coś zrozumie (śmiech),  to będzie to dla mnie już olbrzymi sukces.

- Pierwszy singiel z Twojej płyty „Ona to ja” to opowieść o skomplikowanym trójkącie…? Dlaczego wybrałaś akurat tę piosenkę?

Olga Szomańska:
O wyborze tej piosenki zdecydowałam wspólnie z pierwszymi słuchaczami, a dokładniej słuchaczkami tej płyty, czyli  kobietami, które od lat mnie wspierają i kochają. Pomimo, że ten utwór opowiada  o zdradzie, pokazuje jednak, że zawsze można się otrząsnąć i zacząć wszystko od nowa. 

- Muzycznie poszłaś w soulowo-popowym kierunku, znacznie odbiegającym brzmieniowo od repertuarów oratoryjnych wykonywanych u Piotra Rubika. Czy taki gatunek muzyki to właśnie prawdziwa Ty?
 
Olga Szomańska:
Śpiewanie u Piotra Rubika to był jeden z etapów w moim życiu, tak prywatnym jak i zawodowym.  To piękny okres, wspaniale go wspominam, lecz tak naprawdę ja nigdy tak do końca nie czułam się wokalistką oratoryjną. Dopiero teraz nagrałam płytę z taką muzyką,  jaka gra mi w duszy. Oratoria Piotra to nie były moje kompozycje, a w przypadku „Nówki” w stu procentach biorę odpowiedzialność za ten materiał. I muszę przyznać, że dobrze mi z tym, bo utwory są dokładnie takie, jakie chciałam żeby były —

- Warto wspomnieć, że występujesz na scenie nie tylko jako wokalistka, ale również jako aktorka. Co robi Ola Szomańska w czasie wolnym od koncertowania i gry w teatrze?

Olga Szomańska:
W wolnym czasie spotykam się z ukochanymi przyjaciółkami, coś sobie majsterkuję albo po prostu siadam  na ławce w parku i z przyjemnością obserwuję otaczający mnie świat. Nie mam  wolnych chwil zbyt wiele, dlatego jak już się takowa zdarzy to traktuję  ją jak święto!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)