Ustalenia z Maastricht
Wiersze Foksa są nieprzewidywalne, ale wiadomo jedno – każda następna książka jest lepsza od poprzedniej, a już pierwsza była rewelacyjna.


W polskiej poezji ostatnich 20 lat mamy dwóch wielkich ironistów: Andrzeja Sosnowskiego i Darka Foksa. Ironia ich wierszy polega na precyzyjnym burzeniu ustalonego porządku językowego. Nie chodzi o to, że utwory obu poetów są ironicznym komentarzem do rzeczywistości. Chodzi o to, że ich wiersze są laboratoriami form, którymi posługujemy się w codziennej komunikacji. Jeśli milczącej większości zależy na wprowadzeniu do języka form, które dają złudzenie porozumienia, to ironicznej mniejszości zależy na pomieszaniu znaczeń, na rozmontowaniu pomnikowych konstrukcji kultury.
„Ustalenia z Maastricht” otwiera cytat z Bergsonowskiego „Śmiechu”, w którym mowa o relacji między różnego rodzaju skrajnościami. Ścieranie się tych skrajności i wymiany znaczeń wywołują efekty komiczne i ironiczne. Foks z niezwykłą precyzją potrafi tę wymianę znaczeń kontrolować. Tytułowe ustalenia z Maastricht odsyłają do wielkiego projektu politycznego, ale teksty opowiadają banalne historie, które z wielkimi konstrukcjami społecznymi nie mają nic wspólnego. W wierszu „Za poezję polegli” pojawia się lista poetów anglojęzycznych, których nie sposób połączyć z polską tradycją narodowego wiecu literackiego. W „Geneva”, krótkim posłowiu do pierwszej książki Foksa, Bohdan Zadura napisał, że te wiersze chce się czytać, bo nie wiadomo, co się w nich stanie. Wiersze Foksa są nieprzewidywalne i dzięki temu doskonale rozpoznawalne. Ciekaw jestem, co będzie dalej.
Grzegorz Jankowicz/ Przekrój
Darek Foks „Ustalenia z Maastricht”, Biuro Literackie, Wrocław 2006

