Reklama

Vince Vaughn (producent) i Jon Favreau (autor scenariusza) składają hołd instytucji małżeństwa. Na dodatek sami grają w filmie główne role. To w zasadzie całkiem przyzwoita komedia, być może nie jakoś straszliwie śmieszna czy oryginalna, ale zdecydowanie mądrzejsza niż można by się spodziewać.

Reklama

Jednak przede wszystkim dla dorosłych, takich co codzienne życie znają z czegoś więcej niż opowieści swoich rodziców. Bohaterowie opowieści Favreau to cztery pary, trzy w stanie małżeńskim, jedna świeżo rozwiedziona. Dave i Ronnie pędzą przez codzienne życie, mijając się między dwójką dzieci, remontem domu i własną pracą, nie bardzo znajdując czas dla samych siebie. Joey i Lucy nie rozmawiali od wieków. Nie widzą dla swojego małżeństwa szans, z rozstaniem chcą jedynie poczekać do wyjazdu jedynej córki na studia. Shane mocno przeżył rozwód z żoną, teraz odreagowuje w związku z mało rozwiniętą emocjonalnie 20-latką Trudy. O rozstaniu myślą też Jason i Cynthia, przekonani, że wieloletnie i nieskuteczne staranie się o dziecko zniszczyło ich małżeństwo. Chcą jednak podjąć ostatnią próbę uratowania związku. W nadziei na grupową zniżkę, namawiają przyjaciół na wycieczkę do egzotycznego raju, gdzie znany guru psychologii przeprowadza rewelacyjną terapię dla związków. Pozostali nie wiedzą jedynie, że udział w terapii wcale nie jest dobrowolny…

To jeden z tych filmów, zdolnych bardzo pozytywnie zaskoczyć jeśli tylko nie ma się wobec nich zbyt wielkich oczekiwań. Oczekiwania miałam jak najgorsze, mój zachwyt rósł zaś niemalże z minuty na minutę. Nie jest to oczywiście nic szokująco nowego, widziałam już chyba setki podobnych filmów. Z czystym sumieniem można jednak powiedzieć, że Raj dla par kwalifikuje się do kategorii bardzo przyzwoitej komedii dla, powiedzmy późnych 20- i wczesnych 30-latków. Morał filmu jest oczywisty niemalże od razu, jednak nie razi i nie bije w oczy widza nachalnym, pełnym patosu przesłaniem. Dowcipy są całkiem porządne, nie urągają ludzkiej godności, nie korzystają z lansowanych namiętnie i powszechnie kloacznych źródeł. Ba, znajdzie się kilka tekstów po prostu prześmiesznych. I nawet aktorzy, chociaż nie należą do tych w Hollywood pierwszoligowych, tutaj są doskonali, nie przerysowani, kiedy trzeba komediowi, kiedy trzeba poważni.

Jak się jednak okazuje, nie wszystkim film przypada do gustu. W sieci roi się niemalże od komentarzy rozczarowanych nastolatków, wnioskujących z trailera, że Raj dla Par będzie kolejnym filmem z rodzaju American Pie, oskarżających film Billignsley’a o przegadanie i mało akcji. Cóż, na wierzch wychodzi różnica pokoleń. Każdego śmieszy coś innego. Ja, z perspektywy osoby z nastoletnimi latami dawno za sobą, mogę z czystym sumieniem wpisać się na listę poparcia dla Raju. Może to nie najlepsza komedia, ale lata świetlne jej do tych najgorszych.

Reklama

Fot. filmweb.pl
Marta Czabała

Reklama
Reklama
Reklama