POLECAMY

Z nostalgii ku nylonom, czyli słów kilka o Dniu Kobiet

Czy są jeszcze na świecie kobiety, które tak jak ja, zamieniłyby dmuchane pluszowe Walentynki na dzień z goździkiem i wafelkiem Prince Polo?

Czy są jeszcze na świecie kobiety, które tak jak ja, zamieniłyby dmuchane pluszowe Walentynki na dzień z goździkiem i wafelkiem Prince Polo?

W Czechach, gdzie obecnie mieszkam, 8 marca różni się tylko tym od 9-ego i 10-ego, że jest wcześniej. O komunistycznym święcie nikt nie pamięta, nikt nie zwraca uwagi na to, że osobnik w pracy, biurko obok, jest kobietą. Chyba, że ma akurat duży dekolt albo mini. Oni są ponad takie brednie - skonstatowałam z przygnębieniem.

I choć u nas w kraju też od ostatniego razu, kiedy dostałam czerwoną różyczkę w samoobsługowej drogerii, minęło już dobrych parę lat, wciąż mam nadzieję, że kiedyś wróci jeszcze dobry PRL-owski marcowy dzień i od rana będzie miło być kobietą. Bo chociaż sama nie zażyłam nigdy całusa w rękę od kierownika oddziału, bukietu goździków i nylonków w kieszeń, to z prawdziwą, szczerą melancholią wspominam te piękne wiosenne dni uśmiechów i życzliwości. Cukierki od chłopców w szkole, tulipanki od taty i stokrotki z trawnika od brata. Laurka od sympatii, lizak od pana z warzywniaka i bilety do kina od pierwszego chłopaka. I ta energia cały dzień - żeby się ładniej ubrać, żeby uczesać, żeby się uśmiechać, bo to przecież nasze święto.

A co jest dzisiaj? Dzisiaj jest równouprawnienie, więc kobiet nie należy traktować szczególnie. Dziś jest piękna, szlachetna demokracja, więc nie będziemy hołdować idei, że "kobiety uczczą swoje święto wzmożonym współzawodnictwem pracy". Dziś nie całuje się w rękę, bo to obleśne i nie robi przerw w pracy na kanapeczki z nowalijkami i sernik z bufetu, bo to nieprofesjonalne. Dziś z okazji Dnia Kobiet jest promocja w aptece na tampony i mały szampon w prezencie do dużego. 20 sklepów internetowych zrobi obniżkę z okazji święta - 5% na wszystkie produkty, a co bardziej dowcipni artyści zorganizują happeningi na ulicach pod sztandarem z sierpem i młotem. Precz z komuną!

Ale czy w tym święcie, dla nas - matek, córek, i ukochanych - naprawdę chodziło o ideę szerzenia komunizmu? Czy kobiety czuły się marionetkami systemu politycznego, który każe im chodzić w cienkich pończoszkach? Nie sądzę. To były po prostu lata tradycji dawania paniom kwiatków i bycia dżentelmenami w jeden dzień - dla żony, dla sąsiadki, dla nieznajomej na ulicy. Bezbolesne a miłe.

I tak czasem mnie męczy obawa, że w końcu padnie i tłusty czwartek, bo grozi nam epidemia otyłości, a religijna tolerancja zabroni faworyzować postu. Że damy sobie spokój z Dniem Matki, żeby nie urażać homoseksualnych par wychowujących dzieci i że zapomnimy o Marzannie, żeby nie stymulować terroryzmu. W końcu rynek rządzi, a rynek wybiera Walentynki i Halloween.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)