Kiedy fikcja staje się rzeczywistością…

Życie Sylwii Nowak jest idealne – wspaniała aktorska kariera, piękny dom, kochający mąż i śliczne dzieci. Właśnie pozują do świątecznej sesji zdjęciowej, wszyscy uśmiechnięci i szczęśliwi. Aktorka opowiada o bożonarodzeniowych tradycjach pielęgnowanych w jej domu. Jest perfekcyjnie… Szkoda tylko, że za chwilę to wszystko okaże się nieprawdą, a misternie upozowane życie rozpadnie się niczym domek z kart.
/ 5 dni temu
Kiedy fikcja staje się rzeczywistością… fot. Edipresse Książki

W najnowszej powieści Krystyna Mirek zabiera nas do świata znanego z tabloidów i plotkarskich portali. Poznajemy kulisy życia znanej gwiazdy, jednak nie jest to wyśniona bajka, jaką może wydawać się życie celebrytów.

Autorka pokazuje, jak prosto jest w dobie internetu, fotek z instagrama i facebookowych wpisów stworzyć pozory idealnego świata. Jak łatwo jest udawać i sprzedawać kłamstwa, w które tak chętnie wierzą miliony spragnione choćby otarcia się o życie swoich idoli. Niestety często to co widzą jest papką spreparowaną przez sztaby stylistów i speców od PRu.

To pomieszczenie udawało prawdziwy dom rodzinny słynnej aktorki. Często zamieszczano w sieci zrobione w nim zdjęcia, udając że pochodzą z prywatnych wnętrz, organizowano tutaj wywiady. Fani lubili zaglądać do jej prawdziwego jak sądzili życia. Układano więc kubki na stole i świeże kwiaty w wazonie, stylista rzucał koszulę na oparcie krzesła, żeby wszystko wyglądało naturalnie. I ludzie w to wierzyli. Cała rodzina Nowaków odpowiednio ucharakteryzowana ustawiała się w wyreżyserowanych pozycjach na odpowiednich tłach i udawała szczęśliwą, kochającą się, zgraną drużynę.

Za chwilę odbędzie się kolejny akt tej sztuki. Dzieci zostaną posypane mąką, przyniesione z cukierni pierniki będą imitować własnoręcznie upieczone, a zakupione w tym celu surowe ciasto doda całości autentyzmu. Tymczasem z tego co Monika wiedziała, szefowa niczego nie upiekła od co najmniej pięciu lat. W święta zamawiała menu z restauracji.

Papier przyjmie wszystko – mawiała babcia Moniki.

Miała rację. Tym razem także aparaty fotograficzne i kamery uchwyciły wystylizowane sceny, jakby były one prawdziwe. Dzieci uśmiechały się do matki, posypywały mąką i lepiły świąteczne ciasta. Mąż obejmował Sylwię i patrzył jej czule w oczy. W tle błyskały złote światełka choinkowych lampek. Pachniało świerkowymi gałązkami. Złocistorude włosy Sylwii prezentowały się na tym tle wspaniale.

Kolejna bardzo udana sesja. Po jej zakończeniu, ledwo tylko zgasły światła, Sara, córka Sylwii, natychmiast przestała się uśmiechać, odwróciła się na pięcie i bez słowa wyszła. (…) Kacper starszy syn też pospiesznie założył buty, zarzucił na plecy kurtkę, otrzepał się z mąki, zmył specjalną szmatką makijaż, upewnił się kilka razy, że żaden ślad nie został, po

czym taksówką pojechał na trening. Nawet nie pomachał matce, ale złożyła to na karb pośpiechu.

Pan Nowak pożegnał się z żoną równie szybko i oschle.

Główna bohaterka powieści dawno już zapomniała, co to jest prawdziwe życie. Sylwia – znana światu bardziej pod pseudonimem Amelia Diamond – zdaje się nigdy nie wychodzić z roli. W życiu codziennym stara się pozować na odgrywaną przez siebie serialową postać Anny Janeczko – sympatycznej, zaradnej matki trójki dzieci, która bezgranicznie jest oddana swoim pociechom. To dzięki tej roli Sylwia trafiła na szczyt i wydobyła swoją rodzinę z biedy. Aktualnie może pozwolić sobie na dostatnie życie, piękną willę, drogie kosmetyki, szkoły, opiekunkę do dzieci i gosposię. Kariera stała się dla niej wszystkim i to jej podporządkowuje życie swoje i swoich najbliższych. Problem w tym, że dzieci i mąż są coraz bardziej zagubieni i nieszczęśliwi, czego aktorka zdaje się nie zauważać…

Aby Sylwia zdobyła się na jakąkolwiek refleksję coś musi wstrząsnąć jej wyreżyserowanym w każdym szczególe życiem. Tym czymś okaże się śmierć siostry, z którą od lat nie utrzymywała kontaktu. Nie, żeby aktorka bardzo się nią przejęła…Fakt ten stanowi dla niej niewygodny problem, ponieważ siostra osierociła trzynastoletnią Julkę, którą należy się zająć. Nowak jest przerażona – nie wyobraża sobie wpuszczenia intruza do swojego domu. Oznaczałoby to, że misternie budowane kłamstwo o idealnej rodzinie może zostać obnażone. Boi się o swoją karierę przeczuwając, że małej dziewczynki nie da się tak łatwo oszukać. Pod presją mediów, które zjawiają się na pogrzebie postanawia jednak przygarnąć dziecko jedynie na święta, a później szybko się go pozbyć. Ma nadzieję, że jej najbliżsi jakoś dadzą radę udawać przez kilka dni…

Przyszła wiadomość od producentki filmowej jej serialu, czyli szefowej wszystkich szefów.

„Jesteś genialna. To było wspaniałe. Wskaźniki idą w górę jak szalone. Zmieniamy scenariusz, będziesz mieć siostrę. Pierwsze miejsce w paśmie należy do nas. Życzę Ci pięknych świąt.”

Jednocześnie odezwała się Sara.

- Mamo! Czyś ty oszalała?! Jak my będziemy udawać przez całe święta?

Sylwia zamarła, a wraz z nią cała rodzina. Nikt wcześniej otwarcie o tym nie mówił.

Udawali, że to wszystko jest naturalne. Wspierają się, korzystają ze wspólnej kasy. Podtrzymywali złudzenie, bo każdemu było tak wygodniej. Wnioski nasuwały się gorzkie i nikt nie miał na nie ochoty. Sara skończyła dopiero dziewięć lat i rodzice sądzili, że jest za mała, by cokolwiek z tego rozumieć. Łudzili się, że nie zdaje sobie sprawy z faktu, jak daleko posunięty jest rozkład rodziny. Ale ona wszystko wiedziała.

- Spokój! – Sylwia jak zawsze opanowała się jako pierwsza. – Też tego nie chciałam. Ale nie miałam wyboru. Gdyby dopadli Julkę i nie daj Boże zaczęli jej zadawać pytania, katastrofa przybrałaby rozmiary, których nie bylibyśmy w stanie opanować. Jedziemy wszyscy na jednym wózku Wasze świetne szkoły, rowery, wycieczki, zabawki, telefony są opłacane z mojej pensji. Jeśli ja stracę pracę, wy stracicie wszystko.

W tym momencie jej mąż zacisnął usta jeszcze mocniej niż zwykle.

- Info poszło w świat – mówiła dalej mocno zdenerwowana. – Oficjalnie jesteśmy rodziną, która w sposób szczególny celebruje święta. Kochamy się i wspieramy. Przyjmiemy Julkę pod nasz pełen ciepła dach – mówiła jakby się zwracała do dziennikarzy, wyuczonym modulowanym głosem. (…) Wigilia to w końcu tylko jeden wieczór – podsumowała Sylwia. - Damy radę. A potem Julka wyjedzie.

- No jeszcze całe przygotowania i dopiero potem święta – wtrącił konkretnie Kacper.

- Włączy się jakąś komedię i zleci – Sylwia pocieszała samą siebie. Czuła coraz większe przerażenie.

- A jedzenie? – zapytała Sara. - Umiemy piec tylko wirtualne pierniki. Naprawdę nic jeszcze razem nie robiliśmy. Ona się zorientują, że my cały czas udajemy. Komuś powie, choćby tej sąsiadce, u której wcześniej nocowała, a potem plotka pójdzie dalej, aż spotka kogoś, kto ją wykorzysta.

Zgodnie z przewidywaniami córki katastrofa jest nieunikniona i wstrząśnie całym wykreowanym przez Sylwię światem. Dziennikarze rzucą się na aktorkę niczym wygłodniałe hieny, a media społecznościowe przez długi czas będą żyły smakowitą sensacją, nie żałując uwielbianej do niedawna Amelii Diamond najbardziej ohydnych komentarzy. Paradoksalnie okaże się, że ten medialny kataklizm jest tym, czego cała rodzina Nowaków potrzebowała, żeby zacząć sklejać swoje karykaturalnie wykrzywione życie i zacząć żyć naprawdę.

Czy Sylwia dostrzeże w tych wydarzeniach szansę na odzyskanie tego, co z  własnej winy utraciła?

Książka jest już dostępna do kupienie w dobrych księgarniach i na Empik.com.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)