Ja kontra jego hobby

Zawsze chciałam mieć faceta z pasją. Pewnie jak wiele kobiet. Bo co może być fajniejszego niż mężczyzna, który ma "coś’" swojego, "coś" czemu się poświęca i co daje mu radość ?
/ 15.05.2009 08:40
Zawsze chciałam mieć faceta z pasją. Pewnie jak wiele kobiet. Bo co może być fajniejszego niż mężczyzna, który ma "coś’" swojego, "coś" czemu się poświęca i co daje mu radość ?

I jakby nie patrzeć dla nas kobiet mężczyzna posiadający jakieś hobby to dobry "towar" – bez skrupułów będziemy mogły udać się na długi maraton po sklepach czy plotki na mieście podczas, gdy on będzie sobie dłubał przy samochodzie, oglądał mecz czy zagłębiał się w historię Starożytnego Egiptu.
Problem z facetem posiadającym pasję zaczyna się dopiero wtedy, gdy my już wybiegane po sklepach i posiadające wszystkie nowe ploteczki chcemy, aby nasz mężczyzna poświęcił nam trochę czasu. A wtedy może być różnie. Z własnego doświadczenia wiem, że czasami bywa ciężko. Bo przecież ja mogę przełożyć wszystkie spotkania towarzyskie, maratony po sklepach ale on nie jest w stanie przełożyć meczu, na którym tak bardzo mu zależy, więc "wybacz Kochanie, ale nie w ten weekend". I co robi Kochanie ? Oczywiście wybacza i przekłada część spotkań, żeby spędzić ze swoim mężczyzną trochę czasu, skoro weekend i tak przyjdzie spędzić osobno. Sytuacja się powtarza oczywiście cyklicznie - bo każda kobieta, która ma mężczyznę z pasją wie, że są terminy – nieważne czy ustalane odgórnie czy oddolnie przez naszego Lubego – nie do przeskoczenia. Cyklicznie również powtarza się "dobroć’" kobiety, która zamiast marudzić pozwala spełniać się swojemu mężczyźnie.

Ja kontra jego hobby

Z dobrocią jest jednak jak z cierpliwością – też ma swoje granice, dlatego w pewnym momencie kobieta - a przynajmniej myślę większość kobiet – zaczyna marudzić i narzekać.

Sama jestem aktualnie na tym etapie i zdaje sobie sprawę, że często to moje marudzenie jest marudzeniem dla samego marudzenia : ‘"bo hobby ważniejsze niż ja", "bo ja chciałam iść na spacer do parku akurat w sobotę, a Ciebie wtedy nie ma". I w pewnym momencie pomimo rzeczowych argumentów, że park można odwiedzić w każdy inny dzień nie ma siły, żeby kobieta przyznała rację mężczyźnie. Bo przecież tylko my wiemy, że park najlepiej wygląda właśnie w sobotę i to akurat w tę sobotę, w którą nasz Luby nie może z nami się tam udać.

I co wtedy ? Oczywiście można spróbować krzyczeć, kłócić się i zabraniać swojemu mężczyźnie zajmowania się tym co mu sprawia przyjemność. Tylko po co i na co?

W końcu miłość wymaga poświęceń i ofiar. A myślę, że słysząc o takiej ofierze jaką jest nasze chwilowe złe samopoczucie spowodowane brakiem naszego Lubego obok każdy mężczyzna powie, że to coś co jest w stanie poświęcić.

Dlatego jedyne co nam zostaje to kochać naszych mężczyzn pasjonatów i starać się tak dopasować harmonogramy aby i wilk syty i owca cała była.

mała_czarna