Serafiny, Archaniołowie, Aniołowie… czyli prace Emilii Olma

Anioły. Mogą być bieszczadzkie, z piosenek Starego Dobrego Małżeństwa, które czasem piją piwo, całe są zielone i mimo iż marzną im skrzydła, spoglądają na nas z troską. W filozofii anioły pojawiły się jako byty, potrzebne aby zapełnić „lukę”, w hierarchicznej koncepcji świata, powstałej między człowiekiem, a bytem doskonałym.
/ 18.01.2008 23:06
Anioły. Mogą być bieszczadzkie, z piosenek Starego Dobrego Małżeństwa, które czasem piją piwo, całe są zielone i mimo iż marzną im skrzydła, spoglądają na nas z troską. W filozofii anioły pojawiły się jako byty, potrzebne aby zapełnić „lukę”, w hierarchicznej koncepcji świata, powstałej między człowiekiem, a bytem doskonałym.

Większość jednak anioły zna z Biblii. W sztuce, towarzyszą nam od dawna, jako połączenie człowieczych kształtów i skrzydeł.

Te istoty powstałe w ludzkiej wyobraźni, są głównym tematem prac Emilii Anny Olma. Sama autorka odnajduje anioły w ludziach, co za pomocą akryli i farb olejnych odzwierciedla na płótnie. Przedstawia je nawiązując do ludowości czyli prosto, a czasem nawet naiwnie.

Emilia Olma maluje amatorsko, z zamiłowania. Ma ugruntowany styl i tematykę, której nie odstępuje ani na krok. W jej obrazach łączy się wiara chrześcijańska w życie pozagrobowe, z sielankowym życiem na wsi, pachnącej zbożem. A przecież to właśnie tam, najdłużej utrzymywały się pogańskie wierzenia, które obecnie przekształcone w legendy i opowiastki nadal funkcjonują. Autorka nieświadomie uwidacznia nam te sprzeczności.

Prace Emilii Olma nie pozwalają nam się zachłysnąć ani pięknem naszej ojczyzny, ani nadprzyrodzonymi siłami. Brakuje w nich tej szczypty idealizmu i dążenia do doskonałości formy (a nie tylko przekazu), które sprawiają, iż mamy gęsią skórkę i wbrew naszym przekonaniom czujemy, że owy stwór z obrazu za chwile mrugnie do nas okiem, i przeleci tuż nad naszymi głowami. Kto wie, może kiedyś anioły Emilii również odlecą. Prace artystki można kupić w Galerii QuaggaArt – www.quaggaart.com

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)