Kolekcjonerstwo

Znaczki, kartki, długopisy, breloczki i inne - co kolekcjonują ludzie i dlaczego to robią?
/ 23.11.2007 09:22
Hobby inaczej zwane passą bądź konikiem to praca wykonywana dla relaksu, zwykle w wolnym czasie, choć oczywiście zdarzają się wyjątki. Pasje bywają różne, tak bardzo jak różni bywają ludzie – jedni łączą je ze zdobywaniem wiedzy w konkretnej dziedzinie, inni z doskonaleniem własnych umiejętności, a jeszcze inni z zarobek. Bez względu na to, z czym się owo hobby łączy, jego celem jest jedno – osiągnięcie jak największej przyjemności poprzez jego uprawianie.

Jednym z rodzajów hobby jest kolekcjonerstwo, popularnie zwane zbieractwem – czyli po prostu gromadzenie wszelkiego rodzaju przedmiotów, dotyczących określonych dziedziny celu tworzenia zbiorów, pokazów czy wystaw. Zwykle są to kolekcje amatorskie, ale mogą one przyjmować również inne formy.

Kolekcjonerstwo, najczęściej rozwija się u dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Sama doskonale pamiętam, że swego czasu zbierałam wraz ze swoimi rówieśnikami zabawki z „kinder niespodzianek” czy kolorowe karteczki z notesików, które później wymienialiśmy między sobą tak, by każdy miał po jednej sztuce z danego „modelu”.

Jednak zbieractwo nie jest wyłącznie domeną dzieci. Coraz częściej słyszę, że ktoś coś zbiera. Znajomy mojego Męża kolekcjonuje miniatury samochodów – wyłącznie marki BMW, natomiast Jego żona ceni sobie wszelkiego rodzaju pluszowe Misie.

Wśród moich znajomych jest Kasia - wielka miłośniczka niezwykle leniwego kota Garfielda – tu rodzaj przedmiotu nie gra roli. Kubki, koszulki, breloczki, gry, kartki i wszystko, co tylko zawiera wizerunek słodkiego rudzielca jest obiektem pożądania. Pewna młoda Mężatka nazwała tę sympatyczną pasję Garfofobią – wbrew pozorom, nie oznacza ona wcale lęku przed samą postacią, ale lęk przed tym, że nie uda się kupić rzeczy z wizerunkiem Garfielda. Przyznacie sami, że to dość urocze hobby, prawda?

Agnieszka
kocha koty. Wychowała się w domu pełnym kotów, więc po przeprowadzeniu się na swoje, również zafundowała sobie futrzaka. Aga oprócz żywego kociego łobuza, posiada całą
kolekcję kocich gadżetów. Lampy, zasłony, kubki, szklanki, figurki i świeczniki – trudno kupić cokolwiek z wizerunkiem kociej mordki, czego Aga by nie miała. Gdzie nie spojrzysz, ujrzysz kota. Potężna biblioteka składa się w ½ z kocich lektur, które Agnieszka kupuje z różnych względów – nie żałuje pieniędzy bo uwielbia oglądać np. kolorowe albumy ze zdjęciami rasowych kotów. Znajomi żartują, że Aga ma kota na punkcie kotów, ale Ona się nie obraża – to stwierdzenie najtrafniej bowiem oddaje charakter jej upodobań.


Ania
, zbiera anioły. Anioły witają wchodzących do mieszkania gości, stoją na półkach, przy lustrach, wiszą w oknach, na żyrandolach, a nawet leżą na podłodze i kominku. Są po prostu wszędzie. Ania jest prawdziwą romantyczką, uważa, że anioły to takie dobre duszki, które strzegą jej domu – dlatego otacza się nimi od dziecka. W Jej domu znajduje się ponad pięćset figurek i aniołów pod różnymi postaciami.


Muszę się też przyznać, że ja nie jestem lepsza – zbieram słonie i rozczulam się na widok każdego. Moje słonie wcale nie muszą mieć trąby do góry – uważam nawet, że słonie z uniesioną trąbą to po prostu wybryk natury. W końcu w naturalnych warunkach, zawsze mają trąbę skierowaną ku dołowi. Mam słoniki miniaturki, porcelanowe, szklane, z naturalnych i sztucznych tworzyw. Mam również wielkiego drewnianego słonia, którego dostałam na Dzień Dziecka od teściowej. Dlaczego właśnie słonie? Chyba dlatego, że jako dziecko uwielbiałam bajkę o słoniku Dumbo, a gdy dorosłam urzekło mnie ich rodzinne podejście do każdego osobnika. Te potężne zwierzęta, są jednymi z najbardziej „uspołecznionych”. Ktoś może pomyśleć, że to infantylne, ale dla mnie słonie,

Kolekcjonerzy, nie szczędzą pieniędzy na swoje hobby. Jeśli znajdą naprawdę ciekawy okaz – zrezygnują z innych przyjemności, aby tylko zdobyć pożądany obiekt. Czasem, nawet najmniejszy drobiazg, który w jakiś sposób wzbogaci kolekcję, potrafi poprawić humor jak nic innego.

Jeśli zbieracie znaczki, pocztówki lub cokolwiek innego - chętnie o tym przeczytamy, a najciekawsze teksty o Waszych pasjach, opublikujemy na łamach portalu. Teksty wysyłajcie na adres: karolina@we-dwoje.pl

Karolina Małgorzata Górska

PS1: Dawno nie kupiłam żadnego słonia ;-)
PS2: Na dniach opublikujemy tekst o prawdziwej, jedynej w swoim rodzaju pasji - Garfofobii :-)
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/25.09.2009 21:15
Są przeróżne przedmioty nadające się do kolekcjonowania.Ja wysoko sobie cenię osoby posiadające zamiłowanie w jakimkolwiek kolekcjonerstwie, a zwłaszcza tym o zabarwieniu historycznym, polskim. Ci ludzie poświęcają swój czas i pieniądze na ratowanie od zniszczenia przeróżnych przedmiotów które mają duszę i niejednokrotnie są zabytkami polskiej kultury. Nieraz zastanawiam się dlaczego tak mało organizuje się spotkań z tymi osobami i ich zbiorami. Za mało jest wystaw, prelekcji. Sam jestem kolekcjonerem starej polskiej prasy.Uwielbiam ją gromadzić i czytając ją, podróżować w czasie. A że zbieram jedynie prasę sprzed 1945 roku ( najstarsza pochodzi z 1759 rokui) ożywają podczas lektury postaci przeróżne- wskrzeszam i Paderewskiego i Piłsudskiego, Bogusławskiego...i tysiące innych!. Przeróżne momenty historyczne stają przed moimi oczyma takie jak np. koronacja cara Mikołaja I na króla Polskiego ( w Kurjerze Warszawskim z 29 kwietnia 1829 roku), czy opisany w Gazecie Warszawskiej z 23 kwietnia 1829 roku wielki wylew Wisły który zniszczył miasto Gdańsk : piszą tam m.in." woda gwałtownie przybierała w nocy, uderzono w dzwony i bębny, każda minuta pomnażała trwogę i zniszczenie". Mimo że współczesne reklamy omijam szerokim łukiem, jednak te z początków XIX wieku są dla mnie bezcenne. Oto próbka z Kurjera Warszawskiego : "Byłam w nowo urządzonej TRAKTJERNI, w domu nr. 557 przy ulicy Długiej dawniej Podkańska zwanej, w której znalazłam Potrawy smaczne gospodarskie za cenę umiarkowaną i usługę przyzwoitą; o czem interessowną Publiczność zawiadomić widzę się być w obowiązku". A czy kto słyszał o kwintecie Kurzątkowskiego?, Kurjer Warszawski z 18 grudnia 1840 roku zaprasza szanownych gości na koncert mazurów i inszych dzieł muzycznych w jego wykonaniu do kawiarni w domu niegdyś Ossolińskich nr.739 ... Wiele mógłbym pisać o tym świecie dawno minionym. Mnie on pasjonuje. Zapewne są osoby które zaciekawiłem. O to mi chodziło. Andrzej z Gdyni.