#wpełnidlasiebie

„Jeśli nie zadbam o siebie, to wywali mi korki”, mówi Justyna Kokoszenko, autorka Blimsien.com i ambasadorka akcji #wpełnidlasiebie

Wiele osób pyta mnie, czy moja idea osiędbania to nie jest po prostu ładniejsza nazwa egoizmu – kiedy myślisz tylko: "ja, ja, ja". No nie. To jest zupełnie coś przeciwnego.
/ 07.08.2019 08:41
#wpełnidlasiebie
Justyna Kokoszenko, autorka bloga Blimsien.com, pomysłodawczyni i popularyzatorka idei #osiędbania, w ramach której namawia kobiety, by lepiej troszczyły się o swoje potrzeby. Autorka warsztatów dla kobiet i ambasadorka akcji #wpełnidlasiebie: 
 
– Mogę się założyć, że gdybyśmy zapytali dowolnej kobiety, czy czuje się zadbana przez samą siebie, będzie potrzebowała chwili na zastanowienie: „Ale co to w ogóle znaczy?”. Nie zastanawiamy się nad tym, czy dbamy o siebie, czy zaspokajamy swoje potrzeby życiowe – nawet nieraz w ogóle nie zadajemy sobie pytania, jakie te potrzeby mamy. 

 

Musiałam iść do fizjoterapeuty, który tu ponaciskał, tu ponagniatał i orzekł, że to w ogóle nie od tych kartonów, które dźwigałam, tylko od stresu i kazał odpocząć. Ja na to odpowiedziałam, że nie mam czasu wypoczywać, a on: "Jeśli nie mamy czasu na odpoczynek, to tym bardziej powinnyśmy odpocząć". 

 
Wiele osób pyta mnie, czy moja idea osiędbania to nie jest po prostu ładniejsza nazwa egoizmu – kiedy myślisz tylko: "ja, ja, ja". No nie. To jest zupełnie coś przeciwnego. To jest dbanie o siebie także po to, żeby dbać o innych – bo to jest bardzo prosta prawda, że aby dawać innym, trzeba najpierw to mieć. Jeśli komuś daję coś, czego sama nie mam dla siebie – swój czas, uwagę, troskę, czułość – to nie ma innego wyjścia: zawsze zacznie narastać we mnie poczucie, że się poświęcam i że zasługuję na zapłatę. I wtedy zaczynam wymagać: "Ja ci daję, więc ty też mi musisz dać". Taki handelek. A ja wolę dawać  z pozycji obfitości: już bez poczucia obowiązku, bez oczekiwania na wdzięczność.

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Czy to, co robisz, robisz dla siebie czy... żeby poczuć się lepiej od innych? To bardzo ciekawe pytanie i ostatnio często je rozważam. Myślę o tych ludziach, którzy wybierają zupełnie inaczej niż ja. Wybierają opcje, z których ja świadomie zrezygnowałam, uznając je za słabe. Co podnosi we mnie głowę w konfrontacji ze stylem życia innych? Czasem współczucie (nie mylić z litością), czasem podziw, czasem przyjmuję to wzruszeniem ramion. Są jednak chwile, że głowę podnosi ego. Jestem zwycięzcą a oto mój order dobrego samopoczucia 🎖🏅🥇 Jeśli odnosimy się do wyborów innych z pogardą, lekceważeniem lub z nich kpimy, mamy lekcję do odrobienia, a nie okazję do malowania sobie laurki. To dotyczy wszystkiego- diety, ruchu, kariery, związków, praktyki duchowej lub jej braku, rodzicielstwa. Ideał jest po to, żeby do niego dążyć, żeby nim żyć, a nie żeby rozliczać ze swoich ideałów innych. Chyba @maciej.wielobob był sprawcą mojej uważności na ten obszar. Obserwuję się 🧐

Post udostępniony przez blimsien.com (@blimsien)

 
Bycie w pełni dla siebie to dla mnie znaczy po prostu: bycie dla siebie dobrą. Nie zawsze taka jestem, ale jako osoba wysoko wrażliwa wiem, że jeśli się zaniedbam, to mi wywali korki i np. za chwilę trafię do fizjoterapeuty, bo nie będę mogła ruszyć ręką ani nogą, tak jak to było niedawno. Byłam przebodźcowana, miałam za dużo wszystkiego, przeprowadzałam się, kończyłam jedne projekty, zaczynałam nowe. I zamiast  w wolnej chwili mądrze wybrać relaksację, jogę czy medytacje, czyli narzędzia, które znam i wiem, że działają, poszłam na łatwiznę, czyli zamulałam się na kanapie i piłam wino. Co oczywiście jest bardzo miłe, ale w tamtej konkretnej sytuacji nie miało nic wspólnego z dbaniem o siebie. Więc w drugim dniu przeprowadzki, walnął mi tak kręgosłup, że musiałam iść do fizjoterapeuty, który tu ponaciskał, tu ponagniatał i orzekł, że to w ogóle nie od tych kartonów, które dźwigałam, tylko od stresu i kazał odpocząć. Ja na to odpowiedziałam, że nie mam czasu wypoczywać, a on: "Jeśli nie mamy czasu na odpoczynek, to tym bardziej powinnyśmy odpocząć". Dzięki tej sytuacji po raz kolejny sobie uświadomiłam, że dbanie o siebie, bycie w pełni dla siebie wcale nie zawsze jest naturalne ani łatwe – wbrew pozorom – i wcale nie zawsze jest przyjemne. 
 

Byłam przebodźcowana, miałam za dużo wszystkiego, przeprowadzałam się, kończyłam jedne projekty, zaczynałam nowe. I zamiast  w wolnej chwili mądrze wybrać relaksację, jogę czy medytacje, czyli narzędzia, które znam i wiem, że działają, poszłam na łatwiznę, czyli zamulałam się na kanapie i piłam wino. Co oczywiście jest bardzo miłe, ale w tamtej konkretnej sytuacji nie miało nic wspólnego z dbaniem o siebie. 

 
Ale też bardzo bym nie chciała tworzyć listy "osiędbania" z kolejnymi rzeczami do odhaczenia, bo takich list i tak mamy wszystkie za dużo. Dbanie o siebie to zawsze indywidualna rzecz. Mam koleżankę, która dostała wyśnioną pracę, ale przez to musi pięć dni w tygodniu mieszkać w innym mieście – a tutaj ma związek, przyjaźnie. Dla mnie takie życie to pewnie byłby koszmar, ale dla niej nie jest – i super! Taki ma etap w życiu, godzi się na to z pełną świadomością, dobrze się z tym czuje i ma poczucie, że właśnie w ten sposób dba o swoje potrzeby. Dla mnie nie ma jednego sposobu na bycie w pełni dla siebie i #osiędbanie. Za to na pewno jest jeden warunek – nasza świadomość samych siebie.

 

Wypowiedź Justyny Kokoszenko i szczegóły akcji #wpełnidlasiebie w „Urodzie Życia” 09/2019

 

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)