Gdy trzeba spłacać długi
Nie stać cię na terminowe spłaty rat. Pożyczyłaś od kogoś pieniądze i nie możesz ich oddać. Musisz spłacać długi zaciągnięte przez inną osobę. Jak sobie poradzić w tych sytuacjach?

- Hanna Budzisz. Konsultacja: Bożena Matuszewska, prawnik
Przede wszystkim nie powinniśmy myśleć, że wszystko samo się ułoży. Musimy aktywnie działać, bo może się zdarzyć, że zostaniemy bez zaplecza finansowego, stracimy nasze dobra, np. samochód, działkę lub mieszkanie. Oto, jak się zachować w przypadku konieczności spłacenia różnych długów.
Może się zdarzyć, że wpadliśmy w pułapkę kredytową i nie możemy spłacać rat, bo np. straciliśmy pracę. Najgorsze, co możemy zrobić, to nie odbierać wezwań i telefonów z banku, bo nasz dług będzie rósł i doczekamy się windykatora lub komornika.
Gdy tylko zorientujemy się, że nie możemy spłacać rat w terminie, wybierzmy się do banku na rozmowę. Jeżeli solidnie do tej pory spłacaliśmy raty, bank na pewno zaproponuje nam rozwiązanie, np. wakacje kredytowe, wydłużenie okresu spłaty, zamianę rat na malejące. Zawsze też lepiej spłacać choć częściowo raty, niż zaniechać tego zupełnie. O ile mamy kilka pożyczek, możemy poszukać ratunku w innym banku, zaciągając tzw. kredyt konsolidacyjny i płacąc jedną ratę zamiast kilku.
Jeżeli otrzymamy list z firmy windykacyjnej, nie unikajmy spotkania, bo wierzyciel chce jeszcze polubownie załatwić sprawę. Zadzwońmy pod podany telefon i umówmy się na spotkanie, podczas którego można będzie ustalić sposoby i terminy spłacania długu. Firma windykacyjna, której zależy przecież, by ściągnąć od nas pieniądze, bo z tego żyje, może dopasować spłatę długu do naszych możliwości finansowych. Na etapie polubownego działania firma nie obciąży nas dodatkowymi opłatami. Jeżeli będziemy unikali kontaktu, to firma uzna to za celowe działanie i skieruje sprawę do sądu i komornika. I to dla nas będzie najgorsze rozwiązanie, bo jeżeli nie zwrócimy pieniędzy, komornik zajmie nasze dochody. Może też zająć ruchomości (np. sprzęt AGD i RTV, meble, samochód) i nieruchomości (np. mieszkanie, działkę). Może je sprzedać i zwrócić dług wierzycielowi.
WOBEC OSOBY PRYWATNEJ:
Nasz wierzyciel nie ma tylu prawnych możliwości, co bank, ale nie jest bezradny.
Osoba, która pożyczyła nam pieniądze, może napisać do nas pismo żądające zwrotu długu (listem poleconym). Na ogół w piśmie takim zawarte jest ostrzeżenie, że w razie nieuregulowania długu skieruje ona sprawę do firmy windykacyjnej - ściągającej długi - lub sądu.
Jeżeli pismo nie zadziała, może zwrócić się o wyegzekwowanie zwrotu należności do firmy windykacyjnej. Jej postępowanie jest ściśle określone. Najpierw do dłużnika wysyłane jest pismo informujące o wysokości opłat. Podany jest tam numer konta, na które należy wpłacić pieniądze. Jeżeli nie zareagujemy i nie podejmiemy oferty dobrowolnego polubownego załatwienia sprawy, windykatorzy po kolejnych ponagleniach i np. rozmowie w cztery oczy skierują sprawę do sądu. Oprócz długu będzie- my musieli zapłacić koszty sądowe i koszty postępowania egzekucyjnego, czyli pracy komornika ściągającego dług.
Nasz wierzyciel może zwrócić się do świadków lub wykorzystać nagrania rozmów telefonicznych lub e-maili, które przedstawi w sądzie jako dowody świadczące o zaciągnięciu długu. Jeżeli sąd uzna, że rzeczywiście nie oddaliśmy pożyczonych pieniędzy, wyda wyrok zasądzający, a wierzyciel składa do komornika wniosek o tzw. egzekucję, czyli uzyskanie od nas określonej sumy pieniędzy i oddanie jej wierzycielowi.
MAŁŻONKA:
Długi zaciągnięte przez niego musimy solidarnie spłacać. Także wtedy, gdy wyraziliśmy zgodę, by małżonek wziął pożyczkę lub kredyt.
Zgoda musi być wyrażona na piśmie. Nie jesteśmy odpowiedzialni jedynie za te długi współmałżonka, które powstały przed zawarciem małżeństwa, czyli przed powstaniem wspólności majątkowej lub kiedy pobierając się, podpisaliśmy intercyzę, ustanawiającą rozdzielność majątkową. Nie będziemy też spłacali zobowiązań, jeżeli długi zaciągnięto już po rozwodzie, separacji lub unieważnieniu małżeństwa.
ODZIEDZICZONE:
Długi, podobnie jak dobra zmarłego, możemy odziedziczyć. I nie jest ważne, czy dziedziczymy ustawowo, czy też z mocy testamentu. Gdy dowiadujemy się, że dziedziczymy spadek, warto dowiedzieć się, czy spadkodawca nie pozostawił po sobie długów.
Jeżeli długi są, i to duże, a pozostały majątek nie przedstawia wielkiej wartości, to spadek najlepiej jest odrzucić. Mamy na to 6 miesięcy od momentu dowiedzenia się o tytule do spadku, czyli śmierci spadkodawcy.
Jeżeli nie mamy jasnej sytuacji, jak duże są długi i jaka jest wartość majątku, to powinniśmy przyjąć spadek z tzw. dobrodziejstwem inwentarza. Odpowiadamy wówczas przed dłużnikami do wysokości długów osoby zmarłej. I wtedy np. gdy odziedziczyliśmy dom wart 350 tysięcy, a okaże się, że długi sięgają 400 tysięcy, to będziemy spłacać dług tylko do wartości domu. Może się też okazać, że majątek jest większy niż dług, ale wówczas odpowiadamy za dług w całości.
Podstawa prawna: kodeks cywilny oraz kodeks postępowania cywilnego