POLECAMY

"Zejście 2" - We-Dwoje.pl recenzuje

Straszny w dobrym sensie tego słowa. Stosownie obrzydliwy, jedynie minimalnie naciągany. Zdecydowanie dla widzów o mocnych nerwach. Można się porządnie przestraszyć, nawet jeśli sequel to w gruncie rzeczy powielenie tego co już było w oryginale. Ciekawe tylko, czy będzie część trzecia?

Straszny w dobrym sensie tego słowa. Stosownie obrzydliwy, jedynie minimalnie naciągany. Zdecydowanie dla widzów o mocnych nerwach. Można się porządnie przestraszyć, nawet jeśli sequel to w gruncie rzeczy powielenie tego co już było w oryginale. Ciekawe tylko, czy będzie część trzecia?

Pierwsza część Zejścia sprzedała się świetnie, mimo iż w gruncie rzeczy była dość schematycznym horrorem. Ale cóż, nawet ze schematów trzeba umieć odpowiednio czerpać. Nadwornym obowiązkiem horroru jest przecież straszyć widza, a gdzie można zrobić to lepiej niż pod ziemią, w ciemnych jaskiniach, gdzie bohaterki muszą zmierzyć się z morderczymi kreaturami, ścigającymi ich na doskonale znanym sobie terenie? Zejście straszyło i to straszyło porządnie a żądni adrenaliny widzowie tłumnie szturmowali kina.

Trudno zatem było nazwać niespodzianką to, że zadecydowano o powstaniu sequela. Horrory są zresztą stosunkowo łatwe do nakręcenia części kolejnych. Wystarczy sięgnąć do sprawdzonych metod z innych horrorów i z części oryginalnej. Nie wolno obniżyć poziomu w stosunku do części pierwszej. I oto mamy przepis gotowy. Będzie horror. Będą zyski. Bo przecież przede wszystkim właśnie o to chodzi.

A tutaj na dodatek, wszystko podane będzie w bardzo dobrej formie. Zejście 2 zaczyna się zaledwie dwa dni po części pierwszej. Sarah Carter, jedyna ocalała z feralnej damskiej wycieczki, wydobywa się na powierzchnię w stanie szoku. Nie pamięta nic, co działo się z nią czy też co stało się z jej przyjaciółkami. Miejscowy szeryf nie bardzo dowierza w amnezję, dlatego zmusza dziewczynę aby ponownie zeszła pod ziemię jako część grupy ratunkowej. Kiedy Sarah odzyskuje pamięć, dla niektórych jest już za późno…

Niby wszystko już było, ale czy zakochany w horrorach widz, nie zdecyduje się obejrzeć tego raz jeszcze? Jon Harris wie doskonale, że nadrzędnym obowiązkiem horroru jest straszyć, dlatego nie dziwaczy, sięgając po sprawdzone, znane i skuteczne chwyty. Ma do dyspozycji doskonały plan podziemnych grot. Stosownie strasznych, kiedy trzeba całkowicie ciemnych, zaludnionych potworami. Potworami, które – przyznać trzeba – przybierają kształt całkowicie dla nas widoczny i to kształt straszny. Nie ma mowy o graniu cieniem czy też światłem, nie, tutaj zabijają prawdziwe, niezmiernie uplastycznione monstra, równie plastycznie dobierające się do swoich ofiar. I oczywiście, miejscami jest tutaj naprawdę obrzydliwie, czasami nawet bardzo. Scenariusz sprowadzony jest – a jakże - do próby ucieczki z podziemi i eksterminacji kolejnych członków grupy. Jest krzyk, krew i morderstwa. Nie ma tutaj nic, czego nie byłoby w części pierwszej. Ale nie uwierzę, że ktoś, kto wybrał się dobrowolnie do kina, będzie oczekiwał czegoś więcej.

Fot. Filmweb

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)