"To nie jest kraj dla starych ludzi" - We-Dwoje recenzuje

„To nie jest kraj dla starych ludzi” nie jest z pewnością filmem dla delikatnych, wrażliwych kobiet, które lubią „spacerować” z Jane Austen po Opactwie Northanger w poszukiwaniu rozważnej i romantycznej miłości.
/ 07.03.2008 14:32
„To nie jest kraj dla starych ludzi” nie jest z pewnością filmem dla delikatnych, wrażliwych kobiet, które lubią „spacerować” z Jane Austen po Opactwie Northanger w poszukiwaniu rozważnej i romantycznej miłości.

Niestety, w prawdziwym życiu od miłości do nienawiści niedaleko, a bracia Coen nie gustują w upiększaniu czy koloryzowaniu rzeczywistości – ich filmy to obraz wnikliwej obserwacji świata, o którym wiemy, że istnieje po sąsiedzku, ale często przymykamy oczy udając, że go nie ma. Zbrodnia? Przemoc? Narkotyki? I tym razem krew więc spływa z ekranu, a my w pewnej chwili przestajemy liczyć trupy… jednak ten thriller, łączący w sobie elementy westernu i dramatu, to nie typowy film w stylu „zabili go, a on powystrzelał wszystkich”. W opowieść o ściganym i ścigającym autorzy wpletli refleksję na temat słynnego „American dream”, tęsknoty za zmitologizowaną przeszłością, potrzeby moralnego odrodzenia Stanów czy życia w świecie własnych zasad.

Film zapowiada się na spokojną, nostalgiczną opowieść o ludziach żyjących z dala od hałaśliwego, pędzącego świata, czekających na coś, co może nadejdzie, a nawet jak nie nadejdzie, to w tej bezczynności nikt nie zauważy, że coś kogoś ominęło. Chwilę później jednak ekranowy ład zostaje zburzony – w Teksasie pojawia się człowiek z zewnątrz, nie pasujący do mentalności mieszkańców, i też wcale nie mający ochoty zaaklimatyzować się w obcej mu rzeczywistości: psychopatyczny morderca, Anton Chigurh (świetny w tej roli Javier Bardem). Starcie różnych wartości i wrogich sobie światów powoduje destrukcję, zniszczenie i chaos. Budzi też w człowieku tęsknotę za tym, co minione: za starą dobrą Ameryką.

Wkraczamy w świat zbrodni, gdzie ludzkie życie warte jest tyle, co rzut monetą. Orzeł czy reszka? Jeden niewłaściwy wybór, i już nas nie ma na tym świecie.

Myśliwy Llewelyn Moss (Josh Brolin) znajduje w miejscu mafijnych porachunków kilka trupów, narkotyki i… walizkę z dwoma milionami dolarów. Pieniądze bierze, a od tej chwili jego życie nabiera tempa – przyśpiesza też akcja filmu, zaś my, znudzeni lub przejęci, śledzimy walkę… dobra ze złem? Czy też jedynie mniejszego zła z większym złem? W tym samym Dekalogu jest: „nie zabijaj” - jest też i „nie kradnij”. Relatywizm moralny?

Oglądając film, długo możemy nie zauważać, że w dziele braci Coen nie ma… muzyki! Niewiele jest też dialogów – nie ma tu niepotrzebnych słów, zbędnych dopowiedzeń czy uogólniania. „Jeśli nie wrócę, przekaż mamie, że ją kocham”. „Twoja mama nie żyje, Llewelyn”. „Cóż, w takim razie sam jej to powiem”. Gorzka ironia. Wystarcza!

„To nie jest kraj dla starych ludzi” jedni uznają za arcydzieło, inni za przynudnawy film o niczym. Według mnie to film dobry, pełen niedomówień i alegorii, zaskakujący i trzymający w napięciu – jeden z tych obrazów, w którym można dostrzegać jedynie klimat (stworzony przez świetne zdjęcia Rogera Deakinsa) oraz sprawny warsztat braci Coen, lub też dopatrywać się „drugiego dna” opowiadanej historii.

Jeśli ktoś lubi klimat „tarantinowskiej’ brutalnej prawdy o świecie, z pewnością przez dwie godziny z zafascynowaniem w oczach śledzić będzie i dzieło braci Coen. A jeśli się nie spodoba? Po wyjściu z kina zawsze możemy ponarzekać na dzisiejsze czasy i zatęsknić za starymi, świetnymi filmami, których w naszych czasach już się nie kręci… a których dziś i tak się nie ogląda.

„ To nie jest kraj dla starych ludzi”
„ To nie jest kraj dla starych ludzi”


„ To nie jest kraj dla starych ludzi”
Tytuł oryginalny: „ No Country for Old Men”
Reżyseria: Ethan Coen, Joel Coen
Scenariusz: Ethan Coen, Joel Coen
Zdjęcia: Roger Deakins
Obsada: Javier Bardem (Chigurh), Josh Brolin (Moss), Tommy Lee Jones (Bell)
Dystrybutor filmu: UIP
USA 2007

Anna Curyło
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)