Duchy moich byłych fot. Warner

Recenzja filmu „Duchy moich byłych”

Jeśli jesteście w przedślubnym amoku, to spokojnie możecie się wybrać na ten film.
/ 08.06.2009 16:27
Duchy moich byłych fot. Warner
Być może pozwoli on wam oswoić się z jednym z największych weselnych lęków: że oto przyjedzie was młodszy brat/starsza siostra/antypatyczny kuzyn i zrujnuje wam ten dzień. A pochłonięci gorączką przygotowań zapewne nie zauważycie psychologicznych mielizn, kompletnie wyświechtanej fabuły oraz braku charyzmy czy czaru Matthew McConnaghey'a i Jennifer Garner. Ten pierwszy, dyżurny hollywoodzki amant, któremu szeroka klata i jeszcze szerszy uśmiech zastępują osobowość, gra zapiekłego kawalera, Connora. Z niezrozumiałych powodów kobiety tracą dla niego głowę, a on po kilku chwilach przyjemności zrywa z nimi znajomość znacznie mniej uwodzicielsko niż ją zaczął, na przykład przez Skype'a. To akurat jest już kompletnie zrozumiałe, bo - przepraszam za nieco szowinistyczny komentarz - czemu Connor ma się dłużej spotykać z zaślepionymi kretynkami, a tylko takie dziewczyny dają się złapać na jego lep? Swoją drogą niechęć do kobiet jest w filmie irytującym motywem przewodnim - scenarzyści (oczywiście mężczyźni) dzielą swoje bohaterki na kilka typów: durne puszczalskie („zdobycze” Connora, trzy druhny), oschłe cierpiętnice (Jenny, dawna ukochana Connora oraz jego asystentka Melanie), wyjadaczki (matka panny młodej). Jest to obraźliwe i służy do budowania wulgarnych i rzekomo zabawnych sytuacji, typu druhny kłócą się, z którym drużbą spędzą weselną noc i która z nich przespała się już z panem młodym. Cha, cha, cha. Ale spokojnie, Connora spotka kara za łamanie dziewczęcych serc (o karze dla scenarzystów niczego nie wiemy). Gdy jedzie na wesele młodszego brata, Paula i jego znerwicowanej narzeczonej Sandry, ukazuje mu się duch wuja Wayna (Michael Douglas), Casanovy i cynika. Przekonuje on bratanka do zmiany hulaszczego trybu życia i ustatkowania się. Connorowi to oczywiście nie w smak, więc Wayne używa metody perswazji, jaką znamy z „Opowieści wigilijnej”: nasyła na chłopaka duchy jego byłych dziewczyn. Jedną z nich jest Jenny (sztywna Garner), świadkowa brata. Ślubna gorączka sprawi pewnie, że będziecie zaskoczeni, gdy okaże się, iż uczucie między Jenny i Connorem jeszcze nie wygasło, a ceremonia jest poważnie zagrożona przez wybryki wiecznego kawalera.

Reszta widzów w trakcie seansu pewnie usłyszy niespodziewany huk.

Przewracającego się w grobie Karola Dickensa.