"Angel"

Jak Francuz może opowiedzieć historię rozgrywającą się w wiktoriańskiej Anglii? Jeśli jest nim Franćois Ozon to brawurowo i z łatwością!
/ 20.08.2007 10:08
"Angel nie jest wcale aniołem, jest raczej jego przeciwieństwem. Żyje w urojonym świecie balów, eleganckich toalet, marzeń o wielkości i fortunie.
Do rzeczywistości odnosi się ze wstrętem. Ta pogarda dla realnych zjawisk życia staje się jej zgubą" - tak mówił Franćois Ozon o bohaterce swojego najnowszego filmu.

"Angel" to pierwszy kostiumowy melodramat Ozona. W dodatku po raz pierwszy reżyser pracował w Wielkiej Brytanii wyłącznie z angielskimi aktorami przy adaptacji książki Elizabeth Taylor. Zrezygnował z właściwej mu wizualnej prostoty i stworzył pełen nasyconych barw barokowy obraz. Nie mogło być inaczej, jeśli chciał nawiązać do kręconych w technikolorze melodramatów, którym patronuje mistrz gatunku Douglas Sirk.

Ponure wiktoriańskie miasteczko Norley jest miejscem, z którego chce się uciec.
Ale dokąd, skoro Londyn jest oddalony o wiele mil. O tym, by pojechać do stolicy i zacząć tam ekscytujące życie marzy Angel, córka sklepikarki. Dziewczyna spędza każdą chwilę na pisaniu romansów, w których wszystkie bohaterki są piękne, wytwornie ubrane, szczęśliwe i adorowane przez przystojnych, bogatych mężczyzn. Kiedy Angel odczytuje przed klasą fragmenty swojej pierwszej powieści "The Lady Irania", zagłuszają ją salwy śmiechu. Staje się obiektem kpin całego miasteczka. Jednak nic sobie z tego nie robi, zapełniając kolejne strony wydumanymi historiami.

Przyszłość pokaże, że jej upór i determinacja opłacały się. Londyński wydawca orientuje się, że tandetne, cukierkowate romanse Angel trafią w gust tysięcy ludzi i przyniosą mu górę pieniędzy. Dalej jest bajkowo. Angel staje się ulubienicą tłumów, podbija salony londyńskiej śmietanki towarzyskiej, zarabia krocie i spełnia wszystkie swoje marzenia. Kupuje okazałą rezydencję "Paradise House", poślubia kochającego jej pieniądze, ekspresjonistycznego malarza, Esmé – hazardzistę i kobieciarza. Małżeństwo jest początkiem jej kłopotów, w przyszłości stanie się przyczyną klęski i doprowadzi ją do upadku.

Można spytać: cóż bardziej banalnego od takiej historii? I po co robić melodramat dziś, gdy ten gatunek należy już do historii kina? Trzeba pamiętać, że Franćois Ozon nie stroni od eksperymentów, od penetrowania nowych dla siebie obszarów kina. Film jest dla niego okazją do prowadzenia obserwacji, której głównym celem jest tworzenie studium człowieka. Ale tworzy również dlatego, że lubi bawić się kinem i łamać przyjęte, uznane za klasyczne, konwencje.

"Angel" może być odczytywany na co najmniej dwóch poziomach. Po pierwsze jako pełen dyskretnego humoru pastisz wielkich kostiumowych hollywoodzkich produkcji z lat 50., w których wyspecjalizował się nieżyjący już Douglas Sirk. Po drugie jako spełnienie marzeń o tym, by zmierzyć się z melodramatem - gatunkiem, który przez długie lata gwarantował stwarzanie wielkiego widowiska najmocniej angażującego emocje widzów. Zatem "Angel" to formalny eksperyment Ozona, próba wyjścia poza dotychczasową stylistykę, przejście od minimalizmu po barokowy koncept.

Angel jest postacią wykreowaną przez Elizabeth Taylor w książce z 1957 roku pod tym samym tytułem. Pierwowzorem postaci była Marie Corelli – pierwsza brytyjska autorka bestsellerów, ulubiona pisarka Królowej Wiktorii. W tym czasie tak samodzielna kobieta była wyjątkowym zjawiskiem.

Nic dziwnego, że taka postać zainteresowała reżysera, który od lat portretuje i kataloguje kobiety. Angel to nowy typ w jego twórczości. Zdeterminowana, zachłanna, gotowa na wszystko artystka. Podobnie, jak w filmie „Basen” Ozon przygląda się pisarce, interesuje go kobieta jako twórczyni. Widzimy wielką fascynację postacią, która z uporem i poświęceniem wykreowała własny świat, kompletnie oderwany od otaczającej ją rzeczywistości. Ozona interesuje proces twórczy, obserwacja, jak pisarz gromadzi doświadczenia, co go porusza. Reżyser, za Elizabeth Taylor, wprowadził do filmu postać męża pisarki, malarza Esmé. Jego sztuka jest zupełnie różna od tego, co ma do zaproponowania Angel. Podczas, gdy ona w swych romansach stwarza barwne, odrealnione światy, on w swym malarstwie podejmuje temat brzydoty, śmierci, rozkładu.

O reżyserze
Franćois Ozon - Enfant terrible francuskiej kinematografii. Jeden z najciekawszych francuskich reżyserów młodego pokolenia. Rozpoznawalny styl jego filmów i podejmowanie obsesyjnych tematów przyczyniły się do zainteresowania ze strony krytyki. Dziś jest bardziej popularny i przychylniej oceniany poza granicami swojego kraju. Choć wydaje się to dziwne, francuska prasa nie może mu wybaczyć ciągłego przekraczania granic i skłonności do prowokowania.
Franćois Ozon urodził się 15 listopada 1967 roku w Paryżu. Miłością do kina zaraził go ojciec, który z pasją rejestrował na taśmie 8mm fragmenty z życia rodzinnego i organizował seanse filmowe, podczas których wspólnie oglądano jego dokonania. Ozon nie wahał się, wybierając kierunek studiów. Jest absolwentem wydziału filmoznawstwa na Sorbonie i słynnej szkoły filmowej FEMIS. Swoją przygodę z reżyserią zaczynał od filmów krótkometrażowych. Kilka z nich zostało nagrodzonych na festiwalach międzynarodowych (Léopard de Domain na MFF Locarno 1996 za "Une robe d’été", nagroda na festiwalu w Avignon za "Scenes de lit"). Już wówczas w jego twórczości pojawiły się tematy znane z późniejszych, długometrażowych filmów: fascynacja fizycznością i seksualnością, obsesja śmierci, skłonność do przekraczania wszelkich tabu, odrzucanie narzuconych norm społecznych. Ozon nie sięga po nie z czystej potrzeby epatowania i wywoływania skandalu. Szokując, chce pokazać, że ludzka psychika jest skomplikowana, a ten, kto ją zgłębia nie może cofać się przed podejmowaniem niewygodnych tematów. By coś odkryć, trzeba wypaść z utartych kolein. Jaka jest prawdziwa natura człowieka? Odpowiedzi na to pytanie Ozon obsesyjnie szuka w swoich filmach. Łącząc wizualny minimalizm z upodobaniem do czarnej groteski i makabry, wprowadza drażniący dysonans, który, choć może być irytujący dla widza, nie pozwoli mu pozostać obojętnym.
Pierwszy pełnometrażowy film Ozona – "Sitcom" – brał udział w Międzynarodowym Tygodniu Krytyki w Cannes w 1998 roku. Kolejny, "Gouttes d’eau sur pierres brělantes", otrzymał nagrodę Teddy na festiwalu w Berlinie w 2000 roku. Dwa lata później na tym samym festiwalu obsada aktorska filmu "8 kobiet" otrzymała specjalnego Srebrnego Niedźwiedzia za wkład artystyczny, a film nagrodzili także obecni tam dziennikarze. Najnowszy film, "Angel", zamykał tegoroczny festiwal w Berlinie i był nominowany do nagrody Złotego Niedźwiedzia. Jest scenarzystą wszystkich swoich filmów.

"Angel", Reżyseria Franćois Ozon, Produkcja: Francja/ Wielka Brytania/ Belgia, Rok produkcji: 2006, Dystrybucja w Polsce: Gutek Film, Premiera w Polsce: 24 sierpnia 2007 r., Czas trwania: 134 minuty.
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)