Dlaczego to robimy? Ulubione krzesło w domu to nie tylko domena silversów. Wyjaśnienie tego mikrorytuału może cię zaskoczyć
Przywiązujemy się nie tylko do ludzi, ale także miejsc i przedmiotów. Naukowcy nie mają cienia wątpliwości, że to może powiedzieć o nas więcej, niż słowa. Dowiedz się, co mówią o tobie małe rytuały i nawyki.

Ulubiony fotel, krzesło, stałe miejsce przy stole, a nawet preferowany koc lub poduszka często kojarzy się z osobami, które z racji wieku, mają swoje przyzwyczajenia. Pewnie dlatego ciężko się nam przyznać nawet przed sobą, że choć jesteśmy duchem młode, to mimo to posiadamy „starcze” przyzwyczajenia. Trochę wstyd, co nie? Tymczasem naukowcy zagłębili się w temat naszych codziennych zachowań, przyzwyczajeń i domowych rytuałów. Okazuje się, że w tych symbolicznych i niepozornych zachowaniach kryje się bogactwo znaczeń.
Przywiązanie do miejsca
W psychologii środowiskowej, ale także badaniach multidyscyplinarnych od lat funkcjonuje pojęcie „place attachment”, czyli właśnie przywiązanie do miejsca. Pojęcie to opisuje i wyjaśnia emocjonalne więzi ludzi z konkretnymi miejscami oraz tłumaczy, dlaczego pewne przedmioty mają dla nas szczególne znaczenie. To jednak nie wszystko. Zdaniem specjalistów, przywiązanie do konkretnej przestrzeni lub przedmiotu może realnie wpłynąć na nasze poczucie szczęścia. A to, jaki mamy stosunek do ukochanego fotela, preferowanego miejsca przy stole lub innej przestrzeni w zaciszu domowym jest powszechne i niezależne od wieku. Co zatem sprawia, że niektóre miejsca silniej rezonują z nami, a inne są nam zupełnie obojętne? Odpowiedź nie jest jednoznaczna, ponieważ trzeba wziąć pod uwagę kilka czynników. W omawiany przypadku jest to więź:
- emocjonalna i indywidualna, która daje nam np. poczucie bezpieczeństwa lub odwołuje się do pozytywnych emocji i wspomnień;
- symboliczna i społeczna, która odwołuje się do przekonań i wartości, które są bliskie naszemu sercu np. tradycji, zasad postępowania i relacji z bliskimi.
Suche informacje nie oddają jednak złożoności zjawiska. Gdy jednak sięgniesz do własnych doświadczeń i przypomnisz sobie miłe chwile spędzone w fotelu z książką lub kubkiem aromatycznej herbaty, z pewnością mimowolnie uśmiechniesz się do siebie, prawda?
Nasze małe rytuały codzienności
Z antropologicznego, jak i psychologicznego punktu widzenia, nasze małe, codzienne rytuały stanowią podwaliny naszej egzystencji. Niezależnie od tego, czy spojrzymy globalnie na określoną strukturę społeczną, czy na jednostkę, wnioski będą podobne. Rytuały mają moc. A praktykowane przez nas rytuały wcale nie muszą być związane ze sferą sacrum. Ba! Nawet nie muszą być wykonywane uroczyście i z wielką pompą – mogą dotyczyć prostych, powtarzalnych czynności, które nadają naszemu życiu sens i porządkują przestrzeń. A jeśli dana czynność pełni także funkcję symboliczną i społeczną, równocześnie kształtuje naszą tożsamość. Znów brzmi pompatycznie i niewiele wnosi? Wyobraź sobie kobietę, a może nią właśnie jesteś, która codziennie wieczorem siada w fotelu i czyta bajki swoim dzieciom lub wnukom. Niby nic, ale w poprzez takie mikrorytuały czytająca powiastki dla najmłodszych umacnia się w przekonaniu, że dobrze wypełnia rolę opiekunki.
Człowiek ma naturalną potrzebę posiadania własnej przestrzeni, nawet bardzo małej. Tym samym można zauważyć, że sposób, w jaki klasyfikujemy i porządkujemy przestrzeń oraz organizujemy codzienną rutynę, nie jest przypadkowy. Każda czynność, miejsce w domu, jak i przedmiot może być interpretowany przez pryzmat symboliki lub norm kulturowych. Innymi słowy, dom to mikroświat, który odzwierciedla szerszy porządek społeczny. Robimy to, bo tak trzeba. Bo tak się zawsze robiło. Bo tak wypada. A złamanie tej niepisanej zasady budzi nasz sprzeciw. W tym kontekście, ulubione miejsce staje się symbolem bezpieczeństwa, stabilności i autonomii, a jego zajęcie przez inną osobę często wywołuje irytację, a nawet głośny sprzeciw. To moje. Tak nie wolno. Co inni powiedzą. Dlaczego tak się dzieje? Nasze mózgi lubią proste, łatwe, szybkie i efektywne rozwiązania. Dlatego też to, co znane jest postrzegane przez nas jako lepsze.
Praktyczne znaczenie mikrorytuałów
Nie będzie to wielkim odkryciem, jeśli powiem, że chaos, zmienność i niepewność sprawa, że czujemy się mało komfortowo. A ponieważ nie na wszystko mamy wpływ, podświadomie „zakotwiczamy” się w tym, co nam znane i pozornie niezmienne. Chcemy sprawić, żeby nasz świat, o ile to możliwe, był przewidywalny, bezpieczny i dobry. Sama świadomość, że wiemy, co się wydarzy, co zrobimy i jakie będą tego konsekwencje oraz jak będzie wyglądał nasz dzień, sprzyja naszemu dobrostanowi psychicznemu i obniża poziom stresu. Zdaniem psychologów, mikrorytuał ma praktyczne znaczenie w naszym codziennym życiu. I wcale nie są to puste słowa. Przykłady? Proszę bardzo.
- Wyznaczone miejsce do pracy zdalnej to oddzielenie umowne oddzielenie życia zawodowego od sfery prywatnej, co sprzyja dobrej organizacji dnia i wspiera koncentrację oraz podnosi efektywność pracy.
- Ulubione miejsce na kanapie podczas oglądania telewizji daje poczucie bezpieczeństwa i komfortu, ale także pomaga odzyskać wewnętrzny balans po ciężkim dniu.
- Poranna kawa pita zawsze w tym samym kubku to mały i sprawiający przyjemność rytuał wyznaczający początek dnia.
- Stałe miejsce przy stole podczas rodzinnych posiłków wzmacnia poczucie przynależności i porządku w grupie, sprawia, że każdy zna swoją rolę i miejsce.
Jak się pewnie domywasz, nie jest to pełna lista potencjalnych rytuałów. Nie chodzi tu o to, by stworzyć pokaźną listę przykładów wyssanych z palca, a oddać istotę „place attachment”. Mam jednak nadzieję, że następnym razem, gdy przyłapiesz się na zachowaniach, które „wypominają” twój numer PESEL, podejdziesz do tego ze spokojem. W końcu nie musisz się nikomu tłumaczyć.
Bibliografia:
- Burszta J. W., „Antropologia kultury”, Poznań 1998;
- Devine-Wright P., Manzo L.C. „Place Attachment. Advances in theory, methods and applications”, Londyn 2020.
- Douglas M., „Czystość i zmaza”, Warszawa 2007.
Czytaj także:
- Dlaczego to robimy? Wiele osób mówi do siebie, ale nikt się do tego nie przyznaje. Ten wstydliwy nawyk pomaga nam w codziennym życiu
- Dlaczego to robimy? Przyciskasz kilka razy guzik w windzie, chociaż wiesz, że nie będzie szybciej? W rzeczywistości chodzi o coś zupełnie innego
- Dlaczego to robimy? Zdejmowanie biżuterii przed sprzątaniem mówi o nas więcej, niż sądzimy. Ten gest rozumieją tylko uważni obserwatorzy

