Ślub od pierwszego wejrzenia - wzbudza kontrowersje, świetnie się ogląda i naprawdę kończy się ślubem osób, które się nie znają!

Eksperci dobierają pary na postawie przedziwnych przesłanek (np. jak ona reaguje na zapach jego koszulki). On i ona naprawdę się wcześniej nie znają i naprawdę biorą ślub. Szokujące? Może się udać? W Ameryce są pary, które po takim programie w 2014 roku, wciąż się nie rozwiodły. Jak będzie u nas?
Ślub od pierwszego wejrzenia - wzbudza kontrowersje, świetnie się ogląda i naprawdę kończy się ślubem osób, które się nie znają! fot. Fotolia
Jak podkreślają twórcy polskiej edycji, sukces programu "Ślub od pierwszego wejrzenia" wynika z tego, że nie jest to klasyczne reality, ale „jedyny w swoim rodzaju eksperyment społeczny”. A polega na niczym innym, jak na swataniu. Inaczej: aranżowaniu małżeństwa. Serio. 

Wstyd oglądać, a i tak wszyscy to robią - przegląd programów w TV, które zawładną towim umysłem! 

Sprawdzana jest reakcja na głos, szerokość nadgarstków, łuków brwiowych, a nawet mierzone są palce u rąk. Co więcej, w ramach doboru partnerskiego, naukowcy każą paniom wąchać przepocone koszulki kandydatów. 

Jak to się zaczęło? Jak to się skończy?

Jesienią 2015 roku, stacja dała ogłoszenie w mediach o poszukiwanych do nowego programu singlach. Na spotkanie przyszło kilkaset osób w wieku od 25 do 45 lat. Część z nich nie przeszła pomyślnie weryfikacji, nie do końca okazując się singlami.

Ci, którzy zostali usłyszeli, że mają wziąć prawdziwy ślub. Z osobą, którą pierwszy raz zobaczą przed urzędnikiem stanu cywilnego.

Najpierw była cisza, potem wybuchł gromki śmiech. Na koniec salę zaczęli opuszczać kolejni single, którzy uznali, że to dla nich za wiele.
Został co trzeci z ochotników, który zgodził się nie tylko na prawdziwy ślub cywilny z nieznajomym/ nieznajomą, ale także huczne wesele, podróż poślubną i w sumie miesiąc życia razem. Dopiero po tym czasie będzie można zdecydować, czy chcą ze sobą być, czy jednak partner wybrany przez utytułowanych naukowców był jak kulą w płot.
Na czele doboru stoi troje znanych, polskich ekspertów. Prof. Bogusław Pawłowski, antropolog, kierownik Katedry Biologii Człowieka Uniwersytetu Wrocławskiego; Piotr Mosak, psycholog oraz Monika Staruch, seksuolog. To właśnie im uczestnicy telewizyjnego eksperymentu zawierzają w kwestii wyboru partnera co najmniej na miesiąc życia.

Po 16 latach emisji koniec talk-show "Rozmowy w toku" prowadzonego przez Ewę Drzyzgę

Już są po ślubie!

Kierując się wymiarami, zapachami i preferencjami, naukowcy biorący udział w programie, stworzyli trzy pary.
Na pierwszy ogień ślubny poszli Ewa i Darek. Gaduły, oboje po przejściach. I chociaż fizycznie chyba nie do końca od razu zaiskrzyło, widać, że dadzą sobie szansę.
Przyznam, że nie mogłam powstrzymać parsknięcia, gdy Ewa przyznała w salonie sukien ślubnych, że nie wie kim jest jej przyszły mąż. Reakcja pracownicy – bezcenna.  Nie mówiąc już o reakcji rodzin, na wieść o tym, że ich ukochana córka/syn wychodzą za parę dni za mąż. I to za kogoś, kogo na oczy nie widzieli. Wygląda na to, że reakcje są prawdziwe, nie wyreżyserowane, chociaż tego dowiemy się pewnie dopiero po zakończeniu programu. Póki co, show wciąga. Bo impreza weselna w końcu się skończy i zacznie się normalne życie. Ciekawa jestem jak Ewa i Darek rozwiążą kwestię mieszkania. Jedno pochodzi z Opola, drugie z Wrocławia. Daleko nie mają, ale mimo wszystko dopiero mieszkanie razem wszystko zmienia.
Po tvnowskim ślubie, ale jeszcze przed weselem są już też Magda i Krystian. Ona spod Warszawy, on aż z Poznania. Na razie oboje są tak zestresowani, że na dwoje babka wróżyła, chociaż z przedpremierowych odsłon kolejnego odcinka wynika, że później bawili się całkiem nieźle.
Pod znakiem zapytania stoi za to ślub Natalii i Jacka, trzeciej pary wytypowanej przez naukowców.

Jedni kibicują, drudzy pukają się w głowę

Kochamy się, stajemy obok siebie na ślubnym kobiercu, żeby kilka lat później znaleźć się już po dwóch różnych stronach sali sądowej.

Z badań, raportów i statystyk wynika bowiem, że liczba rozwodów rośnie w galopującym tempie.

A zdaniem ekspertów wszystko dlatego, że przy wyborze partnerów kierujemy się przede wszystkim popędem. A na nim ciężko jest zbudować trwały związek. Odpowiedzią na rozwody, nieszczęśliwe dobory i nietrafione strzały amora ma być nauka. A dokładniej – odpowiedni algorytm, na podstawie którego do konkretnego mężczyzny lub kobiety, partner jest niemalże „szyty na miarę”. Brzmi jak science-fiction, ale zdaniem naukowców naprawdę działa. 

Nowy trend: pary organizują wazektomia party, by pokazać, że nie chcą mieć dzieci

Procentowe  szaleństwo

"Ślub od pierwszego wejrzenia" zrealizowany został na bazie duńskiego formatu "Gift Ved Forste Blik". "Married at First Sight" zyskał sporą popularność m.in. w Stanach Zjednoczonych oraz w Australii. Dwie pary z pierwszej, amerykańskiej edycji z 2014 roku do dzisiaj są małżeństwem. Druga odsłona programu zakończyło się jednak totalnym fiaskiem, tak rozwiedli się wszyscy. Podobnie jak trzecia, gdzie tylko jedna para postanowiła o siebie zawalczyć, ale finalnie i tak się rozwiedli.
Podobnie było w australijskiej edycji ślubu. 
W Polsce, premierowy odcinek przyciągnął przed telewizory 1,3 mln widzów. Kolejne dwa odcinki obejrzało już ponad 1,4 mln widzów. Jak tak dalej pójdzie, jest szansa pobić rekord jeśli chodzi o oglądalność reality show w Polsce.
Dla porównania: Rolnik szuka żony ogląda obecnie około 3 mln, a Azja express średnio dwa miliony widzów.
Pomysł na pewno budził kontrowersje, zresztą nie tylko u nas. Ale myślę, że jeśli ktoś zaczął oglądać ten program to przekonał się, że nie ma tu żadnej zabawy uczuciami. To jest prawdziwe życie. Prowadzony na serio eksperyment, który skłania do zastanowienia się nad naturą związków dwojga ludzi – tłumaczył wirtualnym mediom Bogdan Czaja, zastępca dyrektora programowego TVN. 
 
Kolejny odcinek już dzisiaj o godz. 22.30. Czy będzie drugie wesele i trzeci ślub to się okaże. Do tej pory uczestnikom idzie bowiem zdecydowanie za łatwo. A w prawdziwym życie rządzi się jednak swoimi prawami.
 
PS 
Po tym wszystkim naprawdę można zacząć się zastanawiać, czy partner, którego się wybrało, w ogóle do nas pasuje. Im dłużej przyglądałam się mojemu mężowi, tym z coraz większym przerażeniem odkrywałam,  jak różna symetrię ciała mamy, o włosach, czy proporcjach palców nie wspominając… Tylko czy naukowcy naprawdę wiedzą co znaczy natrafić na swoją idealną połówkę?
 

Ku rozwadze uczestników i oglądających show :)
Dobrze wiedziałam, że powinnam zerwać zaręczyny. Ale nie zrobiłam nic

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)