Zaczęła karmić dziecko piersią w restauracji, menadżer chciał zakryć ją serwetą. Jest afera

Kobieta pozwała restaurację. A inne matki z okolic zorganizowały się i protestują przeciwko ograniczaniu ich praw.
Zaczęła karmić dziecko piersią w restauracji, menadżer chciał zakryć ją serwetą. Jest afera fot. Adobe Stock

Pewna kobieta z Kentucky (USA) pozwała restaurację po tym, jak menadżer lokalu próbował ją przykryć serwetką, gdy karmiła swoją nowo narodzoną córkę. Sadie Durbin opisała całą sytuację na Facebooku. Inne matki też postanowiły zareagować. Dzieje się!

Stewardessa postanowiła pomóc jednej z pasażerek i nakarmiła jej dziecko… własną piersią

Sadie Durbin jadła obiad z rodziną w Louisville w restauracji ze stekami w połowie listopada. Nagle jej 7-tygodniowa córka zrobiła się marudna. „Była głodna, musiałam ją nakarmić. Ułożyłam ją jak zawsze i zaczęłam karmić piersią. Trwało to kilka minut. Nagle zza rogu szybkim krokiem wyłonił się menadżer lokalu i kręcąc głową szedł do mnie z serwetą w ręku” – opowiada matka magazynowi „People”. Kobieta twierdzi, że menadżer kazał jej się schować i próbował umieścić serwetkę na twarzy dziecka.

„Powiedział do mnie, że dostają wiele skarg i i trzeba mnie zakryć” – wspomina.

Nie zgodziłam się, żeby mnie zakryć serwetką. Powiedziałam, że będę karmić swoje dziecko i mam do tego prawo. On na to odparł, że sam ma sześcioro dzieci i rozumie, ale i tak będzie musiał mnie przykryć
– opowiada.

Kobieta przyznaje, że była zszokowana zachowaniem menadżera restauracji. Zdenerwowana odpowiedziała, że nie zamierza się przykrywać, chce normalnie nakarmić swoje dziecko, po czym rzuciła serwetę na stół.

Karmienie piersią w miejscach publicznych w Stanach Zjednoczonych jest legalne i kobiety nie muszą się zasłaniać. Kobieta przyznała na łamach „People”, że była zakryta na tyle, na ile to było możliwe podczas karmienia. „Robiłam to na tyle dyskretnie, na ile potrafiłam” – mówi.

Sadie Durbin widziała, jak menadżer restauracji rozmawiał z jakąś inną kobietą w lokalu, więc zapytała kelnerkę, kto się skarżył na nią. To spowodowało, że menadżer wrócił do niej z serwetką i znów próbował ją zakryć. Wtedy kobieta z mężem i dzieckiem wyszli z restauracji.

Byłam naprawdę zdenerwowana, więc jak wróciłam do domu, opisałam sytuację na Facebooku. Następnego ranka okazało się, że mój post ma tysiące komentarzy i reakcji
– mówi Sadie.

Musiała wręcz ukryć ten post jako prywatną treść, bo codziennie dostawała mnóstwo wiadomości. Jej wpis został udostępniony pond 30 tysięcy razy i miał 32 tysiące komentarzy. Było w tym też bardzo dużo hejtu i krytyki.

Kobieta dostała e-mail od przedstawicieli restauracji, ale nie było w nim ani przeprosin, ani propozycji przeszkolenia pracowników, więc Durbin postanowiła pójść do sądu. „To moje jedyne wyjście. Istnieje prawo, ale nie ma kar z tym związanych”. Ma nadzieję, że poruszając publicznie problem karmienia piersią, podniesie świadomość ludzi na ten temat.

Nie chciałabym, żeby żadna kobieta, karmiąc piersią swoje dziecko, musiała się czuć tak jak ja w tej restauracji
– tłumaczy.

Kilka dni po opublikowaniu postu przez Durbin grupa lokalnych matek zorganizowała grupę na Facebooku – zamierzają walczyć o prawa karmiących kobiet. Kilkadziesiąt z nich protestowało przed restauracją z transparentami.

Co sądzisz o karmieniu piersią w restauracji? Czy popierasz decyzję bohaterki tego artykułu?

Czytaj też:Karmiła piersią publicznie. Zarzucono jej, że próbuje ukraść cudzego męża! Teraz walczy pokazując nagie zdjęciaMama trojaczków urodziła. Zdjęcia jej ciążowego brzucha robiły furorę w sieci. Jak wygląda teraz?

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (0)