utonięcie, woda, pomoc, pływanie/fot. Fotolia/Edipresse fot. Fotolia

Co się stało na basenie w Wiśle? Jeden chłopiec nie żyje, drugi przez kilka dni walczył o życie w szpitalu.

12-letni Rafał nie żyje, Dominik przez kilka dni był w śpiączce. Chłopiec został już wstępnie przesłuchany. Nie pamięta nic z tragicznego zdarzenia i nie wie dlaczego znalazł się pod wodą razem z Rafałem. Podobno nawet się z nim nie kolegował,a chwilę wcześniej bawił się z kimś innym. Dlaczego więc zaczęli tonąć w tej samej chwili?
/ 27.01.2017 13:45
utonięcie, woda, pomoc, pływanie/fot. Fotolia/Edipresse fot. Fotolia

Nadal nie wiadomo co się stało na basenie w Wiśle. Nadal trwa wyjaśnianie, dlaczego na strzeżonej pływalni nie było ratownika z uprawnieniami i dlaczego opiekunowie grupy tego nie zweryfikowali. Prokuratura prowadzi w tej sprawie śledztwo.

12-letni Dominik, który wybudził się po kilku dniach ze śpiączki, został już wstępnie przesłuchany. Przyznał, że nie wie w jaki sposób doszło do zdarzenia. Twierdzi, że nie kolegował się z Rafałem, nie mieszkali w jednym pokoju na zimowisku i nie wie dlaczego razem z nim znalazł się pod wodą. Dla śledczych to dziwny zbieg okoliczności, że dwóch praktycznie obcych sobie chłopców w jednej chwili znalazło się na dnie basenu. Sekcja zwłok Rafał wykazała, że przyczyną jego śmierci było utonięcie. Dominik będzie jeszcze przesłuchiwany. Śledczy mają nadzieję, że rehabilitacja sprawi, że chłopiec przypomni sobie okoliczności zdarzenia.

Przypomnijmy, 39-osobowa grupa nastolatków z województwa łódzkiego była na zimowisku w Beskidach. W ramach urozmaicenia programu, część z nich wybrała się wczoraj na krytą pływalnię w Wiśle przy ul. Olimpijskiej. Grupie towarzyszyło dwóch dorosłych opiekunów, na pływalni bezpieczeństwa powinien pilnować ratownik. Nie wiadomo, kiedy 12-letni Rafał i Dominik znaleźli się na samym dnie basenu. To były sekundy.

Udało się uratować dziecko aż 10 minut po utonięciu!

Mimo natychmiastowej akcji ratunkowej i reanimacji udzielanej na początku tylko przez opiekunów grupy, pochodzącego z Ustronia Rafała nie udało się uratować. Dominik w stanie ciężkim, z zanikami tętna i bardzo słabym oddechem trafił do szpitala. Pozostali uczestnicy zimowiska, w wieku od 9 do 16 lat wrócili wcześniej do domu.

Na tę chwilę wiadomo, że opiekunowie byli trzeźwi, posiadali wszystkie niezbędne uprawnienia. Według ustaleń policji, w chwili wypadku na pływalni obecny był tylko pracownik techniczny, który nie posiadał odpowiednich uprawnień. Na dodatek, nie było go przy lustrze wody.

Sprawdź terminu ferii zimowych w twoim województwie