Do mojej niedoszłej kochanki - dziękuję Ci za to, że byłaś silniejsza ode mnie

Gdyby nie twoja siła zniszczyłbym to, co budowałem przez lata. Złamałbym życie mojej rodzinie - żonie, dzieciom, ale też nam - sobie i Tobie. Ja byłem słaby. A Ty byłaś dokładnie tym, czego potrzebowałem w danym momencie. Lub tak mi się wtedy wydawało. Dziękuję Ci moja niedoszła kochanko, za to, że byłaś mądrzejsza ode mnie.
Do mojej niedoszłej kochanki - dziękuję Ci za to, że byłaś silniejsza ode mnie fot. Fotolia

Po gorącej dyskusji która rozgorzała pod historią kobiety, która napisała list do kochanki swojego męża, poprosiliśmy o komentarz mężczyznę. Oto i on…

Zostałem poproszony przez redakcję Polki.pl o skomentowanie historii zdradzającego męża, zdradzanej żony i tej trzeciej - do której zdradzana żona napisała list. Zamiast komentować tę sytuację, podzielę się z wami moją historią, którą przedstawię także w formie listu do kochanki. Tyle że do mojej kochanki. Tej niedoszłej, niebyłej. A wnioski wyciągnijcie same.

Dlaczego jest tyle fajnych samotnych kobiet i tak mało równie fajnych samotnych facetów?

Moja niebyła kochanko,

Dziękuję Ci, że mnie uratowałaś przez rozpieprzeniem życia kilku osobom. Że miałaś siłę oprzeć się pokusie, której ja nie dałem rady się oprzeć.

Gdyby nie to, że kobietę mojego życia i matkę moich dwóch córek poznałem 14 lat przed poznaniem Ciebie, to pewnie Ty byłabyś kobietą mojego życia i matką moich dzieci… Co by się stało teraz, czy zostawiłbym dla Ciebie rodzinę - możliwe. A może na ognistym kilkumiesięcznym romansie by się zakończyło? Tego się nie dowiemy. Przez Ciebie. Dzięki Tobie.

To były jedne z najpiękniejszych dni i nocy, jakie zdarzyły się w moim życiu. Chemia, która nas połączyła była tak silna, że było mi wszystko jedno, kto patrzy, kto nas obgaduje. Że to wyjazd służbowy i że na pewno się zaraz wszystko wyda. Podczas tych kilku wspólnie spędzonych dni, wielu przegadanych godzin, przetańczonym wieczorze, czułem, że powietrze między nami mnie parzy i nie miałem śmiałości Cię dotknąć, bo bałem się, że wydarzy się coś, nad czym nie zapanuję.
I tak się zresztą stało. Gdy cię dotknąłem, przepadłem. Przestało liczyć się wszystko. Chciałem mieć Cię dla siebie już na zawsze. Fizyczny ból sprawiało mi rozstanie choćby na chwilę. Coś podobnego czułem dawno temu, gdy poznałem moją żonę. Ale to było naprawdę dawno temu. A od tego czasu wiele się zmieniło. Byłem gotowy rzucić wszystko. Gdy mnie całowałaś świat przestawał istnieć. Myślałem, że zawroty głowy podczas pocałunku to wymysł egzaltowanych nastolatek, figura retoryczna, tymczasem to się działo naprawdę!

Stara miłość nie rdzewieje? Jak to jest zobaczyć w mediach chłopaka, z którym kontakt urwał się 20 lat temu

Pamiętam ostatni wieczór, gdy po przetańczonej nocy prawie wylądowaliśmy w łóżku, ale jednak nie wylądowaliśmy, bo… dowiedziałaś się o mojej żonie i dzieciach.
„Nie zrobię tego drugiej kobiecie, nie zrobię tego rodzinie” - powiedziałaś i wyszłaś. Gdy próbowałem się z Tobą kontaktować, ignorowałaś mnie - dziękuję Ci za to. Oraz za późniejsze słowa, które sprawiły, że inaczej spojrzałem na siebie i swoją sytuację, a których nie zacytuję teraz, bo są zbyt intymne.
Ty byłaś silna, ja byłem słaby. Ty byłaś mądra, ja byłem głupi. Ty…

Tego pewnie nie wiesz - kilka miesięcy po naszym niedoszłym romansie, porozmawiałem o tym z żoną. To była trudna rozmowa. Ale ważna i oczyszczająca.

I tak, z perspektywy kilku miesięcy - miałaś rację - w innym czasie, w innym życiu, w innej sytuacji - to byłaby piękna miłość. Ale miłość mojego życia poznałem 14 lat temu. I wiem, że chcę, by tak zostało...

Dziękuję Ci.

A.

Jak wygląda nasz świat widziany... męskim okiem - przekonajcie się!

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/rok temu
Osobiscie uwazam ze postawa tego mezczyzny i tej kobiety zasluguje na podziw i szacunek. Jedna z przyjaciolek mojego, na szczescie bylego meza robila wszystko by byl z nia. Rozwalila rodzine swojego meza, rozwalila rodzine ich i nasza krzywdzac przy tym kilkoro osob i dzieci. Teraz jestem jej za to wdzieczna, bo ze strony mojego eks nie byla pierwsza kobieta ktora wazniejsza byla niz ja. A ja po tym bolu, zaczelam w koncu zyc. Awansowalam, pokochalam, wyszlam ponownie za maz i jestem szczesliwa. Ani ona swoja perfidna gra, ani moj eks nie byli honorowi i silni. Dlatego ciesze sie ze jeszcze tacy ludzie sa.
/rok temu
Ot bardziej skarga że nie dała się przelecieć niż coś innego. Faktem że kobieta dała radę gdy się dowiedziala że ma żonę i dzieci i go puściła kantem. A on był słaby i się "zakochał" . Ileż to podobnych historii świat widział. Ze on po x latach małżeństwa nagle się zakochał. Niestety życie to nie bajka i nie zawsze będzie jak przed ślubem czy tuż po nim. Przychodzą lata wspólnej egzystencji i nagle zaczynasz widzieć też wady ukochanej osoby . Jej humory. Jej słabe dni . Przychodzą problemy i obowiązki. I wielu jest mężczyzn jak i kobiet których to przerasta i nagle się "zakochują" ,pytanie na jak długo na miesiąc dwa? Może na rok a może 4 lata. A potem.co? Obudzą się i dziwia że są sami zgorzkniali że jednak pierwsza żona/mąż był/była to ta jedna jedyna osoba na świecie. Ja z moim mężem jestem 12 lat po ślubie mamy synka. I mimo że były chwilę kryzysowe że nie odzywaliśmy się do siebie najdłużej 2 tygodnie to nie wyobrażam sobie że mogłabym się nagle "zakochać" bo kocham męża a on mnie mimo że go wkurzam czasem, mimo że on mnie też mimo że mam czasem chęć walnąć go patelnia. Na tym polega wspólne życie. Na codzienności która z czasem jest szara nudna pozbawiona polotu a na drugi dzień pełna niespodzianek. Nie szanuje i nie toleruje ludzi którzy są tak malastkowi i słabi jak ów pan. Dla którego zaryzykowania rodziny żony było niczym dla kilku chwil polotu z jakąś kobietka. Śmieszy mnie to i zastanawia zarazem bo jeśli się naprawdę kocha partnera to mimo wszystko sumie nawet by nie pozwoliło na takie czyny.ale gdy ma się wyidealizowane podejście do życia to jest jak jest. Jak miałeś autorze tekstu chęć pobzykac na boku to trzeba było iść do burdelu.