Mam prawo być sobą? Nie muszę się zmieniać? Dlaczego - dopiero dziś to wiem…

Uważam, że „Deklaracji poczucia własnej wartości” powinni uczyć, jak dziesięciu przykazań, inwokacji czy tabliczki mnożenia - w podstawówce! Ja przeczytałam ją kilka tygodni temu, kilka miesięcy po 40. urodzinach. Za późno! Czytajcie, drukujcie, uczcie się na pamięć. Uwierzcie w te słowa!
serce fot. Fotolia

Co byś odpowiedziała na pytanie: „kto jest najważniejszy w twoim życiu”?
Dziecko? Mama? Facet? Siostra? 
Nie!
Ty! Ty jesteś najważniejsza, bo to jest twoje życie. Oczywista oczywistość? Nie dla każdego!

Miej przyjaciół, bywaj zołzą i nie bierz leków - jak przetrwać życiowe kryzysy radzi Ewa Woydyłło

Ja się tego uczyłam dwa lata. Przez dwa lata chodziłam bowiem na terapię. Było bardzo różnie. Płakałam, śmiałam się, chciałam wszystko przerwać. Ale dziś wiem, że było warto. Dużo się dowiedziałam o sobie. O mojej historii, zrozumiałam dużo. Zrozumiałam kobiety w mojej rodzinie, zależności. To było bardzo cenne. 

Deklarację poczucia własnej wartości (autorstwa Virginii Satir, amerykańskiej terapeutki) zobaczyłam na Facebooku kilka tygodni temu. I dałam ją dzieciom. I tutaj ją wklejam. Bo ważna. My jesteśmy ważne. Ważne, mądre i dobre. Ważniejsze niż Korwin-Mikke, Szyszko i wszystkie te głupoty, które przeminą!

"Jestem sobą.

Na całym świecie nie ma drugiej takiej osoby jak ja. Niektórzy ludzie są do mnie podobni, ale nie ma drugiej takiej osoby jak ja. Dlatego wszystko, co ode mnie pochodzi, jest całkowicie moje, ponieważ to ja sama dokonuję wyborów.

Wszystko we mnie należy do mnie: moje ciało wraz ze wszystkimi jego ruchami; mój umysł wraz ze wszystkimi moimi myślami i przekonaniami; moje oczy wraz z wszelkimi widzianymi obrazami; moje uczucia - jakiekolwiek by były: złość, radość, frustracja, miłość, rozczarowanie i podniecenie; moje usta i wszystkie słowa, które wypowiadają: uprzejme, słodkie czy szorstkie, odpowiednie i nieodpowiednie; mój głos, donośny lub łagodny; i wszystko, co robię sobie czy innym.

Wszystkie moje fantazje, marzenia, nadzieje i obawy należą do mnie. Wszystkie moje zwycięstwa i sukcesy, moje porażki i błędy należą do mnie. 
Wszystko we mnie należy do mnie, jestem w stanie w pełni poznać siebie. A czyniąc tak, z miłością i przyjaźnią traktuję siebie. W ten sposób całą sobą działam w swoim najlepszym interesie.

Wiem, że mam wiele pytań, bo do końca nie rozumiem siebie, a czasem w ogóle siebie nie znam. Ale dopóki darzę siebie miłością i przyjaźnią, mogę z odwagą i nadzieją poszukiwać brakujących odpowiedzi i dróg, które prowadzą do lepszego poznania siebie.

Jakkolwiek wyglądam, brzmię, cokolwiek mówię i robię, myślę lub czuję, to jestem ja. Wszystko to jest prawdziwe i pokazuje, gdzie jestem w danej chwili.
 Gdy kiedyś później przemyślę sobie, jak wyglądałam i brzmiałam, co zrobiłam i powiedziałam, myślałam i czułam, może się okazać, że pewne rzeczy uznam za nieodpowiednie.
 Mogę odrzucić to, co uznam za nieodpowiednie i zachować to, co uznam za właściwe, i poszukać czegoś nowego na miejsce tego, co odrzuciłam.

 

Widzę, słyszę, czuję, myślę, mówię i czynię. Jestem w stanie przeżywać, być blisko innych ludzi, działać, dostrzegać sens i strukturę w świecie ludzi i rzeczy, które znajdują się poza mną. Należę do siebie i mogę siebie kształtować.

Jestem sobą i jestem w porządku”.

Polecamy :6 rzeczy, których kobiety nie powinny robić innym kobietom.

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (2)
/2 lata temu
Prosto, któtko i na temat. Bardzo poruszające. Pewnie nie dla wszystkich, ale dla tych, którzy powinni to przeczyatć - tak! Do @Zuzki z poprzedniego komentarza - większość ludzi nawet takiej długości tekstu nie ma siły/ochoty czytać. Takie czasy... dla mnie nie rozczarowujące tyko ważne. Pozdrawiam
/2 lata temu
Intrygujące... Artykuł składa się z krótkiej, i swoją drogą bardzo infantylnej, opinii autorki i rozbudowanego cytatu. Klikając w tekst, liczyłam na coś znacznie więcej... Rozczarowanie...