POLECAMY

6 codziennych zachowań ludzi, przez które mam ochotę zamieszkać na bezludnej wyspie

Czasami dostaję wewnętrznego szału. Na ulicy, w tramwaju, na przystanku, w sklepie. To taki stan na krawędzi. Wstęp do wybuchu. Na zewnątrz stoicki spokój, a w środku kipi. Twarz bez wyrazu, a w głowie same przekleństwa. Nic w taki cudowny sposób nie wyprowadza z równowagi jak bezmyślne zachowanie innych ludzi. Mam nawet prywatny ranking!
Redaktorki Polki.pl / 9 miesięcy temu
6 codziennych zachowań ludzi, przez które mam ochotę zamieszkać na bezludnej wyspie fot. Fotolia

Oto 6 dowodów na to, że myślenie niewprawionym szkodzi. W takich sytuacjach marzę o samotnej podróży w kosmos lub udaję się na wewnętrzną emigrację.

Widget SPA  - kolor tła - MAGENTA, wielkość czcionki - DUŻA, kolor - BIAŁY (do wyboru mamy też czarny), opcja z obrazkiem.
SPRAWDŹ
Widget SPA - kolor tła - ŻÓŁTY, czcionka CZARNA, wielkość - MAŁA, z obrazkiem. Ta wielkość czcionki sprawdza się, gdy mamy do zamieszczenia więcej tekstu.
Sprawdź!
Widget SPA - kolor tła - TĘCZA 3, czcionka BIAŁA, wielkośc DUŻA, opcja bez obrazka. Teksty można boldować i używać WERSALIKÓW
POLECAMY!

1. Na drodze - wjeżdżanie na skrzyżowanie, gdy nie można z niego zjechać

Dlaczego, powiedzcie mi, dlaczego kierowcy wjeżdżają na skrzyżowanie, mimo że widać, że dalej korek i nie zjadą z niego po zmianie świateł. No i światła się zmieniają, a oni stoją na środku i blokują ruch. Ty masz zielone, ale nie przejedziesz, bo taki pan szos stoi na środku, żeby czasem nikt przed niego nie wjechał. Dodam, że to jest łamanie przepisów prawa drogowego.

„Zdjęcie dedykuję wszystkim facetom, którzy mówią, że ich penis jest zbyt duży na prezerwatywę”

2. Na drodze - jazda z włączonymi światłami przeciwmgielnymi, kiedy nie ma mgły

Nieważne, że widoczności w czasie deszczu czy podczas normalnej pogody nie poprawi włączenie przeciwmgielnych ani też, że wcale lepiej nie będzie widać auta na drodze. TAKI KIEROWCA WIE LEPIEJ! Przeciwmgielne odpala zaraz po włączeniu silnika. A to że oślepia innych, co może się skończyć stłuczką - tego już nie ogarnia. Włącza przeciwmgielne nawet w czasie dobrej pogody, a już obowiązkowo, gdy pada deszcz! Szkoda że nikt nie wymyślił samochodu ze światami przeciwdeszczowymi, żeby mistrzowie kierownicy mieli co włączać, gdy zacznie kropić.

3. Na ulicy - na skuśkę po trupach do celu

To prawdziwa plaga w miastach! Najlepiej widoczna na przejściach dla pieszych na dużych skrzyżowaniach. Idziesz prosto, do przodu, po bożemu, trzymając się prawej strony - tak jak jest to powszechnie przyjęte, a tu nagle lezie taki z lewej na prawą lub odwrotnie i przecina ci drogę, zachowując się tak, jakby miał pierwszeństwo. Jeżeli nie zwolnisz lub wręcz się nie zatrzymasz - wlezie na ciebie lub się zderzycie. No to się zderzamy, bo ja wychodzę z założenia, że to ten idący na skuśkę powinien uważać na innych. Raz na trzy razy są głośne pretensje, a za każdym razem święte oburzenie i groźne miny.

Ma miliony fanów, wydała dwie książki, mieszka z dwoma mężczyznami w domu i… jest świnią. Poznajcie Esther!

4. Na chodniku - święte krowy chodzą parami

Lezą. Całą szerokością chodnika lezą. Święte krowy. Ja idę z przeciwka, trzymam się prawej strony i jeżeli nie zejdę na trawnik, nie przycupnę z boku i nie wciągnę brzucha - będzie kolizja. I często jest, bo od pewnego czasu nie schodzę na trawnik. Chyba że mam na przeciwko staruszkę lub matkę z trójką dzieci.

5. Nagłe zatrzymania i zwroty akcji

Idziesz sobie idziesz i nagle - bam - zderzenie! Okazuje się, że pieszy przed tobą nieoczekiwanie się zatrzymał. Coś wyjmuje z torby na środku przejścia. Taką ma potrzebę. Nie pomyślał, żeby zejść na bok. Nie odwrócił głowy, żeby sprawdzić, czy ktoś za nim idzie. Po co? Po co też się rozglądać, gdy nagle postanowi się zmienić kierunek.

6. W autobusie i tramwaju - blisko coraz bliżej, parzy!

Ja rozumiem, że ludzie są spragnieni bliskości, ale przysuwanie się do innych w środkach komunikacji miejskiej tak, że się czuje, co ten ktoś jadł na śniadanie oraz że wypalił papieroska i wypił kawkę, to niezłe tortury. Wiem, że ludzie mają różne granice osobistej przestrzeni i że w autobusie może być tłok, ale gdy ktoś łydką dotyka mojej łydki, igra z ogniem. Zdarza mi się zwrócić uwagę publicznie i uprzejmie poprosić takiego spragnionego bliskości pasażera, żeby przestał mnie dotykać. Zwykle działa. Polecam.

Oczywiście to nie wszystko, bo z równowagi wyprowadza mnie także gadanie przez telefon w zamkniętej przestrzeni i relacjonowanie m.in. intymnych historii mamie lub koleżance, czy wyliczanie, co rzucili w warzywniaku. A także rowerzyści zasuwający po chodnikach z prędkością światła i piesi chodzący po ścieżkach rowerowych.
Ale zamiast tworzyć w nieskończoność, chciałabym Was podpytać, co dorzuciłybyście do tej listy? Piszcie! Opublikujemy najciekawsze listy - waszehistorie@polki.pl

Polecamy!
„Gdy ją widzę, mam ochotę rozkwasić jej twarz. Życzę jej jak najgorzej”. Do czego może doprowadzić pracownika toksyczny szef?
Trauma za 30 zł. Cała prawda o manicure hybrydowym robionym w "zaciszu domowym"

SKOMENTUJ
KOMENTARZE (1)
/9 miesięcy temu
Redaktorki - delikatesy ...