Vanessa Paradis i Johnny Depp

Kobieta po przejściach, mężczyzna z przeszłością...
/ 16.03.2006 16:57
Jeszcze dziesięć lat temu straszył swoim wyglądem. Był mroczny i nieprzystępny, publicznie deklarował,
że raczej nie dożyje czterdziestki. Ale Johnny Depp sprzed lat i Johnny Depp dzisiaj to dwie różne osoby. Za przemianą największego buntownika Hollywood stoi jedna z najsławniejszych lolitek Europy
- delikatna i drobna Vanessa Paradis.

Poznali się, kiedy Depp przyjechał do Francji na zdjęcia do filmu Romana Polańskiego "Dziewiąte wrota". Aktor uwielbia o tym opowiadać: "Odbierałem wiadomość w hotelowej recepcji. Odwróciłem się i zobaczyłem jej odsłonięte przez wycięcie sukni plecy. Pomyślałem sobie: "Ho, ho". I wtedy właścicielka pleców odwróciła się i spojrzała na mnie. Przeszła iskra albo raczej piorun. Zaprosiłem ją na drinka i od razu wiedziałem, że to nie koniec".

Vanessa Paradis, kiedyś znana piosenkarka, nie jest klasyczną pięknością. 148 centymetrów wzrostu, wypukłe czoło i wielka szpara między przednimi zębami. "Dlaczego właśnie ona?", dziwiły się fanki na całym świecie. Odpowiedział im sam Depp: "Po burzliwych romansach potrzebowałem normalnej dziewczyny, a Vanessa ujęła mnie naturalnością i brakiem gwiazdorskich manier". No i jeszcze troszczyła się o jego garderobę. "Moim największym szczęściem jest okazywanie względów mojemu mężczyźnie. Chcę, by mógł dobrze zjeść, z radością przygotowuję mu kąpiel. Dbam, żeby miał wszystkie guziki w koszuli. To też rodzaj twórczości", przyznaje Vanessa. "Któż dla takiej kobiety nie chciałby zmienić swojego życia?", pyta Johnny.


Kobieta po przejściach
Vanessa, mimo młodego wieku, miała na swoim koncie pokaźny bagaż doświadczeń. Od wczesnego dzieciństwa śpiewała i tańczyła. W wieku 14 lat wylansowała przebój "Joe le taxi" i stała się najsławniejszą nastolatką w Europie. Potem dobra passa się skończyła. Krytycy zaczęli pisać, że nie ma ani głosu, ani klasy. Kiedy na szkolnej tablicy zobaczyła napis "Śmierć Vanessie", nie wytrzymała i rzuciła szkołę.
Była jeszcze nastolatką, kiedy zdecydowała się wystąpić w erotycznych scenach w filmie "Białe małżeństwo". Za rolę dostała Cezara - najbardziej prestiżową francuską nagrodę filmową. Później była jeszcze sławna reklama Coco Chanel, w której roznegliżowana piosenkarka pozowała w złotej klatce.
W młodości bardzo lubiła szokować. Zawsze wyzywająco umalowana, w skąpych ubraniach sama prowokowała plotki. W wywiadach chętnie zdradzała szczegóły ze swego życia. "To, co łączy kobietę i mężczyznę, przestało być dla mnie tajemnicą, już kiedy miałam 13 lat", powiedziała. Bez oporów opowiadała o romansie z jednym z najlepszych twórców francuskiej piosenki Serge'em Gainsbourgiem "Miałam 17 lat, a on 61, ale odnosiłam wrażenie, że mam przed sobą 7-letniego chłopca. Żałuję, że nie powiedziałam mu, jak bardzo go podziwiam, że nie tuliłam się częściej w jego ramionach", mówiła w wywiadach telewizyjnych.
Z czasem nauczyła się chronić swoją prywatność i najchętniej wypowiadała się o muzyce i aktorstwie. O jej romansach zrobiło się głośno, kiedy nagrała płytę z Lennym Kravitzem. Dla nikogo nie było tajemnicą, że zakochała się w muzyku, który jednak nie odwzajemniał jej uczuć. Lekiem na zawiedzione nadzieje okazał się dopiero Depp.


Mężczyzna z przeszłością
Na ciele ma 10 tatuaży. Jeden powstał, gdy aktor pozostawał w związku z Winoną Ryder. Był w niej tak zakochany, że na ramieniu wytatuował sobie "Winona Forever" (Winona na zawsze). Potem miłość prysła, a napis pozostał. "Zmieniłem go na "Wino na zawsze". To o wiele bliższe prawdy", mówił ze śmiechem aktor, który z tylko sobie właściwym wdziękiem porzucał takie kobiety, jak choćby Sherilyn Fenn i Jennifer Grey.
Aktor nie stronił od alkoholu i używek. Był właścicielem knajpy The Viper Room w Los Angeles, w której spotykały się gwiazdy filmowe. Kiedy przed klubem zmarł po przedawkowaniu narkotyków przyjaciel Deppa, aktor River Phoenix, dla wszystkich było to szokiem. Największym dla Johnny'ego. "To był najgorszy dzień w moim życiu. W jednej chwili odstawiłem narkotyki i alkohol. Teraz piję już tylko wino", opowiada aktor.
Kiedy poznał modelkę Kate Moss, pewien był, że to ta jedyna. Oprócz wzajemnej fascynacji łączyło ich jeszcze jedno: burzliwy temperament. Do historii przeszła awantura w jednym z nowojorskich hoteli. Za szkody Depp musiał zapłacić 10 tysięcy dolarów i na kilkanaście godzin trafił do aresztu. "Miałem po prostu zły dzień. Najwyraźniej coś w moim życiu było wtedy nie tak. Od kilku lat byłem nie tyle zły, ile mocno sfrustrowany i nieźle przybity, bo nie wiedziałem, co mam zrobić w swoim życiu. Czułem się, jak jakiś dziwoląg", opowiadał później dziennikarzom.

Awantura w hotelu okazała się decydująca. Depp zrozumiał, że szczęście z Kate nie jest mu pisane. Wkrótce poznał Romana Polańskiego i został zaangażowany do udziału w jego filmie kręconym we Francji. Tam Depp zdał sobie sprawę z tego, że tylko tu chce mieszkać. I to ze świeżo poznaną Vanessą przy boku.


Pirat i piosenkarka
Na początku zamieszkali w wynajętym mieszkaniu w Paryżu. Z każdym dniem aktor coraz bardziej tracił dla Vanessy głowę. "Bardzo dużo wtedy pracowałem. Wracałem do domu o czwartej nad ranem, a ona czekała na mnie i przygotowywała ciepły posiłek. To było dla mnie coś zupełnie nowego. Nigdy wcześniej nic takiego mi się nie zdarzyło. Wyglądało na to, że trafiłem na kobietę, która nie boi się być kobietą", opowiada Depp.
Kilka tygodni po pamiętnym poznaniu w paryskim hotelu okazało się, że Vanessa jest w ciąży. "Od kilku lat chciałam mieć dziecko. Myślałam sobie tylko, że nie będzie mi łatwo znaleźć dla niego porządnego ojca. Kiedy zaczęłam spotykać się z Johnnym, szybko zrozumiałam, że to jest to", opowiada Paradis.

Kiedy na świat przyszła dziewczynka Lilly-Rose Melody, Depp oszalał. "Towarzyszyłem Vanessie przy porodzie. Nawet kupiłem zegarek, żeby odmierzać czas między skurczami. Potem wszystko mi się oczywiście pomyliło i nie byłem w stanie niczego policzyć. Ale przeciąłem pępowinę. Nigdy nie zapomnę momentu, kiedy po raz pierwszy wziąłem Lilly na ręce. Zrozumiałem wtedy, że nie można być bliżej już z żadnym innym człowiekiem na ziemi", opowiada aktor.


Trzy lata później Vanessa znowu była w ciąży. W 2002 roku urodził się syn Jack. "Strasznie się bałem, że nikogo już nie będę umiał pokochać tak bardzo jak Lilly. Kiedy tylko zobaczyłem Jacka, zrozumiałem, że to były głupie obawy", mówi Depp, który stara się z dziećmi spędzać każdą wolną chwilę, zabiera je na plan filmowy, na trasy promujące film. "Nawet filmy, w których mam zagrać, wybieram pod kątem dzieci. Chcę, żeby kiedyś mogły powiedzieć, że nie robiłem byle czego. Zresztą już teraz jest to bardzo ważne, bo one się bardzo interesują tym, co robię. Kiedy grałem w "Piratach z Karaibów", Lilly wszystkim znajomym opowiadała, że jej mama jest piosenkarką, a tata piratem", śmieje się Johnny.

Bardzo zły pies
Oboje zdecydowali, że nie zamieszkają w Los Angeles. Chcieli wychowywać dzieci we Francji. Kupili dom w małej wiosce obok Saint Tropez i tam rodzina Deppów jest najszczęśliwsza. Do ich posiadłości wiedzie kręta droga. Na bramie wisi napis: "Bardzo zły pies". Ani Johnny, ani Vanessa nie lubią gości. Szczególnie tych, którzy naruszają ich prywatność. Już raz Johnny był aresztowany za napaść i pobicie paparazzich. "Trochę mnie poniosło, ale Vanessa była w zaawansowanej ciąży, a oni - nie zważając na jej stan - obstąpili ją, żeby tylko mieć zdjęcie jej brzucha", opowiada Depp.


Przyznają, że najlepiej jest wtedy, kiedy są sami z dziećmi. "Lubimy wstać razem ze słońcem. We dwoje zjeść małe śniadanie. Potem przygotowujemy posiłek dla dzieci. Spacer, zabawa, obiad, znowu szaleństwo z dziećmi", opowiada Vanessa. "A ja o 18.00 zawsze mam swój kieliszeczek anyżówki. Z sąsiadami też lubię sobie pograć w bule, a z Lilly pobawić się Barbie. Ostatnio tylko zakazała mi zmieniać głos. Myślałem, że największą frajdę sprawi jej, jeśli zacznę mówić głosem pasującym do lalki, ale ona nakrzyczała na mnie: "Tato, chcę, żebyś mówił swoim normalnym głosem, nie wygłupiaj się". No to teraz jestem poważny", mówi Depp, który za żadne pieniądze świata nie chce wrócić do USA. "Ameryka to jeden wielki McDonald's. Kiedy tylko na kilka chwil przyjadę do Los Angeles, od razu dziękuję Bogu, że mieszkam na innym kontynencie", zapewnia.

Wciąż bez ślubu
Vanessa i Johnny dorobili się już dzieci i domu. Dotąd jednak nie mają ślubu. "Jeśli tylko Vanessa powie, że chce zostać moją żoną, ożenię się natychmiast. Osobiście jednak uważam, że ma za ładne nazwisko, żeby je psuć. Paradis-Depp byłoby jak zgrzyt. No chyba, że będzie na tym zależało dzieciom", mówi Johnny.

"Zupełnie mi na tym nie zależy. To tylko bezwartościowy papier, a obrączek i pierścionków mam od
niego aż nadto", dodaje Vanessa i twierdzi, że mają już prawie wszystko, czego im potrzeba. "Mam jeszcze jedno małe marzenie. Ono jest trochę ekstrawaganckie, ale co tam. Chciałbym dla nas kupić malutką bezludną wyspę. Nie musielibyśmy na niej mieszkać cały rok. Wystarczyłaby mi tylko świadomość, że ją mamy", uśmiecha się rozmarzony Depp, który w niczym już nie przypomina dawnego bywalca mrocznych klubów Los Angeles.

Iza Bartosz
SKOMENTUJ
KOMENTARZE (4)
/30.03.2010 19:54
ja mam 162 cm a mam 12 lat
/12.12.2009 20:04
Fajnie wiedziec, ze nie jestem sama z 148 cm wzrostu :)
/28.07.2009 13:29
Daleko im do obnoszących sią pieniędzmi,snobistycznych 'artystów' są NORMALNMI ludźmi. Imponują mi tym,że potrafią oddać się prcy a zarazem są świetnymi rodzicami...:)
POKAŻ KOMENTARZE (1)